
W skrócie
-
Funkcjonariusz SOP śmiertelnie ranił nożem swoją czteroletnią córkę i zaatakował innych członków rodziny w Ustce. Sprawę skomentowali przedstawiciele rządu.
-
Sprawca od 23 lat pracował w Służbie Ochrony Państwa, trwa śledztwo w sprawie jego badań i przebiegu służby.
-
Ciężko ranne zostały żona oraz teściowa napastnika, a sprawca został obezwładniony przez policję.
Przedstawiciele rządu w środę rano byli pytani o tragedię w Ustce, gdzie funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa śmiertelnie ranił nożem swoją czteroletnią córkę. Poszkodowani zostali także inni członkowie jego rodziny.
– Żeby można powiedzieć, co było powodem tego zachowania, trzeba poczekać na wyniki śledztwa – przekazał na antenie RMF FM wiceszef MSWiA Czesław Mroczek.
Jak tłumaczył Mroczek, sprawdzany jest dokładny przebieg służby oraz badania okresowe napastnika z Ustki. Mężczyzna służył w SOP 23 lata.
Tragedia w Ustce. W środę przesłuchanie 44-latka z SOP
Mroczek pytany przez prowadzącego o rodzaj badań, jakie przechodził 44-latek, odparł: – Badania psychologiczne są dostosowane do zadań osoby posiadającej broń.
Funkcjonariusz SOP w środę ma być przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku. Czynności zaplanowano na godz. 11.
Wcześniej ustalono, że mężczyzna nie brał udziału w ochronie najważniejszych osób w państwie. Rzecznik SOP zapowiedział w rozmowie z PAP, że 44-latek zostanie wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie.
O sprawę tragedii w Ustce był pytany również minister koordynator służb specjalnych. – Wydaje się to absolutnie niemożliwe, nie do pojęcia. (…) Wszyscy będą wnikliwe ten przypadek badać – zadeklarował na antenie Radia ZET.
Tomasz Siemoniak zaapelował, aby „otoczyć opieką rodzinę” oraz „dać pracować biegłym i prokuratorom”.
– Dobrze, że tu nie ma zbyt dużo polityki, zbyt dużo oskarżeń politycznych. Zaufajmy śledczym i prokuraturze, że tę sprawę wyjaśnią – podkreślił.
Rodzinna tragedia na Pomorzu. Zatrzymany funkcjonariusz SOP
Do ataku nożownika doszło w poniedziałek wieczorem. Policja otrzymała zgłoszenie o rodzinnej awanturze.
Napastnik dźgnął ostrym narzędziem pięć osób. Rany zadane czteroletniej córce okazały się śmiertelne. Dziewczynka zmarła pomimo trwającej kilkadziesiąt minut reanimacji.
Ciężko ranne zostały żona i teściowa 44-latka. Jedna z nich trafiła na OIOM do szpitala w Ustce.

