Jarosław Kaczyński podczas posiedzenia Sejmu poprosił o zwołanie Konwentu Seniorów. Prezes PiS nawiązał do decyzji sądu o wypuszczeniu Ryszarda Cyby, rzekomego znęcania się nad dwoma kobietami z Ministerstwa Sprawiedliwości i „doprowadzeniu do śmierci Barbary Skrzypek”. – Mamy tutaj na sali, można powiedzieć, głównego sadystę, Giertycha, niejakiego Giertycha. Bo to jego człowiek, jego adwokat najbardziej się znęcał podczas tego przesłuchania – powiedział Kaczyński.
Po prezesie Prawa i Sprawiedliwości głos z mównicy sejmowej zabrał Zbigniew Konwiński, a na swoją kolej czekał Roman Giertych. Konwiński zwrócił się do prezesa PiS, który opuścił swoje miejsce i także chciał mu odpowiedzieć. Szybciej przy mikrofonie znalazł się jednak Giertych. Kaczyński stanął blisko polityka i obaj zaczęli mówić. Sytuacja szybko się zaogniła, a swoje miejsca w łamach sejmowych opuścili kolejni posłowie. Iwona Arent z Prawa i Sprawiedliwości nazwała Giertycha „mordercą”.
Awantura w Sejmie. Jarosław Kaczyński o różnicy wzrostu z Romanem Giertychem
Prowadzący obrady Piotr Zgorzelski zarządził 10 minut przerwy. Dyskusja przeniosła się do sieci, gdzie pojawiły się zdjęcia Giertycha i Kaczyńskiego, na których było widać ich różnicę wzrostu. „To nie miało prawa się udać, Jarku” – napisał m.in. Donald Tusk. Do sprawy odniósł się sam prezes PiS, który na swoim profilu w mediach społecznościowych zamieścił obraz amerykańskiego ilustratora i malarza Newella Conversa Wyetha, przedstawiającego Dawida z Goliatem.
„Historia pokazuje, że jednak się udaje, że nawet najgorsze zło można pokonać!” – brzmiał podpis. Tweet Jaczyńskiego nie uszedł uwadze Tuska, który w komentarzu zamieścił trzy emotikony ze śmiejącymi się do łez buźkami. „Pan Prezes pełen wiary” – dodał europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz.