Berlin nie spieszy się z decyzjami
Według informacji Onetu rząd Niemiec już rok temu zaproponował Polsce wypłatę 10 tys. euro jednorazowo dla każdej z żyjących ofiar II wojny światowej. Polski rząd miał się jednak nie zgodzić na takie rozwiązanie. Strona polska ma oczekiwać, aby wsparcie było wypłacane corocznie aż do śmierci beneficjenta, co – jak podkreślają rozmówcy portalu – nadal pozostaje bez odpowiedzi ze strony Berlina. Jakub Deka, przewodniczący rady fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, przekazał, że w ostatnich rozmowach pojawiła się też propozycja około 10 tys. zł rocznie, wypłacanych w ratach kwartalnych, półrocznych lub miesięcznych. Na razie nie ma jednak decyzji Niemiec.
„Kwestia reparacji jest wyjaśniona”
Podczas polsko-niemieckiej konferencji w Berlinie kanclerz Friedrich Merz podkreślił, że stanowisko Niemiec pozostaje niezmienne. – Kwestia reparacji z punktu widzenia politycznego i prawnego jest wyjaśniona – oświadczył. Przypomniał, że Niemcy wcześniej miały przeznaczyć 2 mld euro na pomoc dla ocalałych z nazistowskiego terroru. – Niemcy przyznają się do swojej historycznej odpowiedzialności – dodał w poniedziałek 1 grudnia kanclerz Niemiec.
Tusk naciska na Berlin: Pospieszcie się
Premier Donald Tusk odpowiedział na słowa kanclerza. – Niemcy trzymają się tego formalno-dyplomatycznego aktu z lat 50. Jak dobrze wiecie, w latach 50. Polska de facto nie miała nic do powiedzenia w tej kwestii – stwierdził. Jak wskazał, ówczesne zrzeczenie się reparacji „nie było aktem zgodnym z wolą narodu polskiego”. Według premiera liczba żyjących, bezpośrednich ofiar niemieckiej napaści to dziś ok. 50 tys. osób. – Pospieszcie się, jeżeli naprawdę chcecie wykonać taki gest – zaapelował Tusk do kanclerza Niemiec. Dodał też, że w przyszłym roku rozważy, by Polska „wypełniła tę potrzebę z własnych środków”. Słowa te wywołały falę oburzenia wśród polityków opozycji.
Polska odzyskała cenne archiwa
Temat reparacji wrócił na poniedziałkowej (1 grudnia) konferencji premiera i kanclerza w Niemczech. Berlin na ten moment ogranicza się do zwrotów polskich archiwów zrabowanych w czasach okupacji. W trakcie konferencji Niemcy oddali Polsce m.in. 73 dokumenty, w tym najstarszy z 1215 roku. Friedrich Merz zapewnił, że nie są to ostatnie zwroty polskiego zrabowanego mienia.
Czytaj także: „Zrabowane archiwa wrócą z Niemiec do Polski. 'Nasze skradzione dziedzictwo'”.
Źródła:Gazeta.pl, Onet










