Wall Street zignorowała złe wiadomości

0
26

Krzysztof Kolany2023-01-24 22:05główny analityk Bankier.pl

publikacja
2023-01-24 22:05

Pomimo napływu kilku istotnie złych informacji wtorkowa sesja
na nowojorskich parkietach nie przyniosła istotnych zmian głównych indeksów. Dzięki
temu S&P500 utrzymał się tuż powyżej linii zeszłorocznego trendu
spadkowego.

fot. Michael Nagle / / Xinhua News Agency

Środowa sesja zaczęła się od problemów technicznych, które
skutkowały zatrzymaniem handlu na przeszło 80 walorach i objawiała się dzikimi
zmianami notowań. Później jednak wszystko poszło zaskakująco gładko. Finalnie
Dow Jones zyskał 0,31% i ukończył sesję na poziomie 33 733,96 pkt.

S&P500 stracił zaledwie 0,07% i zameldował się z
wynikiem 4 016,95 pkt. Oznacza to utrzymanie się powyżej
wybitej dzień wcześniej linii bessy
, ale ten pozytywny techniczny sygnał
jeszcze łatwo może zostać zanegowany. Nasdaq osunął się raptem o 0,27% po tym,
jak przez poprzednie dwie sesje zyskał ponad 4,7%.

Paradoksalnie taką sesję można uznać za przejaw siły
giełdowych byków. A to dlatego, że informacje docierające do inwestorów nie
były najlepsze. Przede wszystkim wynikami za IV kwartał rozczarował koncern 3M,
który ponadto zapowiedział redukcję 2500 etatów (to 2,6% załogi) oraz
przedstawił bardzo słabe prognozy sprzedaży na bieżący kwartał. Akcje 3M przeceniono
o ponad 6%.

Problem w tym, że to nie jest zwykła spółka. To przemysłowy
konglomerat wytwarzający tysiące produktów niezbędnych do codziennego życia
człowieka w kraju rozwiniętych. Stąd też 3M bywa nazywany amerykańską
gospodarką w pigułce. Na dodatek prognozami finansowymi rozczarował także inna
ikona amerykańskiego przemysłu – czyli firma General Electric. Ale akcje GE
zyskały 1,2%.

Recesyjne były też publikowane w środę raporty makro z USA.
Styczniowy PMI dla amerykańskiego przemysłu co prawda nieoczekiwanie wzrósł (z
46,2 pkt. do 46,8 pkt. wobec oczekiwanych 46 pkt.), ale to wciąż odczyt
sygnalizujący szybki spadek aktywności ekonomicznej. Równie źle – choć wyraźnie
lepiej od oczekiwań ekonomistów – było w sektorze usług. Tam PMI wzrósł z 44,7
pkt. w grudniu do 46,6 pkt. w styczniu. Rynkowy konsensus zakładał poprawę tyko
do 45 pkt. Optymiści mogli więc powiedzieć, że PMI
zaczyna wręcz sugerować scenariusz „miękkiego lądowania” gospodarki
po
inflacyjnych ekscesach z poprzednich dwóch lat.

Tyle tylko, że kolejne
amerykański koncerny zapowiadają masowe zwolnienia
, a łącznie cięcia
etatów liczone są już w dziesiątkach tysięcy
.  Do Alphabetu, Amazona,
Mety i Microsoftu dołączył właśnie kolejny gigant – Spotify. W Google’u –
czyli barometrze koniunktury w branży internetowej – pracę stracić ma 12 000
osób
. Trudno oczekiwać, aby takie ruchy nie miały wpływu na stopę bezrobocia w
USA i zapędy konsumpcyjne Amerykanów (zarówno tych pracujących jak i już
zwolnionych).

Na razie jednak uwaga Wall Street skupiona
jest na trwającym w najlepsze sezonie wynikowym za IV kwartał. A ten jest
kiepski, ale nie beznadziejny, jak się tego można było obawiać jeszcze
kilkanaście tygodni temu. Jak dotąd raporty za IV kw. przedstawiły 72 spółki z
indeksu S&P500, z których 65% przebiło oczekiwania analityków. Ci z kolei
szacują, że zyski spółek przypadające na S&P500 (czyli EPS) były o 2,9%
niższe niż rok wcześniej. Czyli były słabe, ale bez jakiejś tragedii i
klasycznej „wynikowej recesji”, która przynosi spadek EPS-u o przynajmniej 20%.

Źródło:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj