I to nie największa część, bo nie mamy w Polsce jeszcze nawet połowy ptaków, które odleciały w sierpniu. – Zaledwie 30 do 40 proc. bocianów powróciło na swoje gniazda – informuje prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, co budzić może u wielu zdumienie. Zaczął się wszak kwiecień, a nawet ludowe porzekadła mówią, że bociany wracają z reguły na św. Józefa, czyli w okolicach 19 marca. Nie w tym roku.
Bociany jeszcze nie wróciły do Polski
Mało tego, główna fala polskich bocianów białych poderwała się do powrotu z ostatnim dniem lutego. To dość regularna data, rok wcześniej ptaki także ruszyły wówczas do Polski (zwłaszcza 29 lutego, rok był przestępny).
Informacje o tym, że ruszyły wcześniej były nieprawdziwe i brały za powrót z migracji typowe dla bocianów ruchy wewnątrz Afryki, do jakich dochodzi pod koniec zimowiska. Wtedy ptaki intensywnie szukają nowych, obfitych żerowisk bogatych w owady (szarańczę, żuki), aby najeść się przed powrotem.
Łatwo taką sytuację rozpoznać, gdyż bociany pokonują wtedy nawet po 500 km dziennie (w czasie powrotu rzadko lecą tak długie odcinki) i nie posuwają się permanentnie w jednym kierunku, ale zmieniają go.
Za Bosforem bociany się zatrzymały
Tak się jednak nie stało. Zwierzęta zatrzymały się po przekroczeniu cieśniny Bosfor w Stambule, która stanowi ich bramę do Europy. Bociany unikają lotu nad otwartym morzem, gdyż tam nie znajdą termali. To naturalne ciepłe prądy unoszącego się ciepłego powietrza, dzięki którym mogą szybować i oszczędzają masę energii.
Bociany długo krążą w poszukiwaniu takich prądów, a znaleźć je mogą tylko nad lądami. Nawet krótki lot nad morzem bez tego wsparcia jest dla nich wykańczający, stąd ptaki unikają podróży najkrótszą trasą znad Nilu w Egipcie ku Grecji, ale podążają naokoło – przez Synaj, Izrael do Turcji i w kierunku Stambułu.
Na szczęście ptaki mają na to pewien patent. To wysoki pułap, który osiągają dzięki wspomnianym prądom. Ornitologowie szacują wysokość lotu bocianów na 100 do nawet 2500 metrów. To zabezpiecza je przed ostrzałem, nalotami, wojnami. Oczywiście pod warunkiem, że ptaki znajdą komin powietrzny, który ich na taką wysokość wyniesie bez zużycia przez nie wielu sił.

Coś przeszkadza naszym bocianom w powrocie
Nie wojna zatem zatrzymuje bociany, ale coś je zatrzymało. Skoro wróciło zaledwie 30 do 40 proc. polskich ptaków, to znaczy, że większość jest jeszcze w podróży. Nie do końca wiemy, co sprawia, że zwierzęta wstrzymują powrót.
Jedna z hipotez mówi, że wyczuwają fronty atmosferyczne i być może to właśnie chłodny front niżowy dosięgnął je już nad kontynentem europejskim. Może jednak są inne tego przyczyny.
Jakie by nie były, większych powodów do niepokoju nie ma. Ornitologowie uspokajają, że takie sytuacje w wypadku bocianów białych są normalne i że ptaki, nawet jeżeli wystartują zgodnie z planem z Afryki, niekoniecznie przeznaczają na podróż owe trzy tygodnie.
Bywa, że zjawiają się później z nie do końca rozpoznanych powodów.
Powrót bocianów do Polski w granicach połowy kwietnia wciąż nie jest niczym niepokojącym ani nienormalnym