To ponad trzykrotnie więcej zgłoszeń niż podczas ostatnich wyborów w tym kraju w październiku 2024. Deczew ogłosił po zamknięciu lokali, że ujęte w zgłoszeniach dotyczących nieprawidłowości wyborczych, w tym kupowania głosów ujęte zostały sześć ugrupowań.
Tysiące protestów wyborczych po głosowaniu w Bułgarii
Najwięcej zgłoszeń przestępstw wyborczych dotyczyło partii DPS-Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego (631) i GERB byłego premiera Bojko Borisowa (318). Nacjonalistyczne Odrodzenie wymieniono w osiemnastu zgłoszeniach, Postępową Bułgarię byłego prezydenta Rumena Radewa w szesnastu, Bułgarską Partię Socjalistyczną w trzynastu, a koalicję Kontynuujemy Zmiany–Demokratyczna Bułgaria w jedenastu.
Deczew zaznaczył, że MSW otrzymało znacznie więcej zgłoszeń, w których nie wymieniono konkretnej partii czy koalicji. Ogłosił, że wszczęto już 72 śledztwa przeciwko osobom posiadającym immunitety i otworzono łącznie 614 spraw – ponad pięć razy więcej niż w 2024 roku. Zatrzymano 425 osób.
Mimo sankcji przez Podlasie ciągną wagony opisane cyrylicą. To element dealu Trumpa z Łukaszenką – piszą na Wyborcza.pl Andrzej Goworski i Marta Panas-Goworska.
Według opublikowanych przez kilka ośrodków sondaży exit poll przedterminowe wybory zwyciężyła Postępowa Bułgaria byłego prezydenta Rumena Radewa, zyskując od 35,5 do 39,2 proc. głosów. Na kolejnych miejscach uplasowały się: partia GERB (od 15,1 do 17,5 proc.), Kontynuujemy Zmiany–Demokratyczna Bułgaria (od 13,1 do 14,1 proc.), DPS-Nowy Początek (od 7,5 do 10,3 proc.), Odrodzenie (4,9 do 5,9 proc.) i Bułgarska Partia Socjalistyczna (3,9 do 4,1 proc.)
Konserwatyzm i prorosyjskie sympatie
– Jesteśmy gotowi na różne opcje, aby Bułgaria miała stabilny rząd. Zrobimy wszystko, co możliwe, aby uniknąć konieczności ponownego organizowania wyborów. To katastrofa dla Bułgarii. Oznacza to wpadanie z kryzysu w kryzys. Musimy bardzo poważnie pracować, aby z niego wyjść – powiedział w pierwszym komentarzu powyborczym, były prezydent Rumen Radew.
Radew startował w wyborach pod hasłami walki z oligarchią i stworzenia warunków dla rozwoju gospodarczego kraju. Emerytowany generał lotnictwa jest uznawany za polityka o konserwatywnych poglądach i prorosyjskich sympatiach, chociaż publicznie unikał takich skojarzeń. Jego kampania była kierowana przede wszystkim do elektoratu protestu.
Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, do przedterminowych wyborów parlamentarnych w Bułgarii doprowadziła dymisja rządu Rosena Żelazkowa, który ugiął się pod presją masowych protestów społecznych pod koniec 2025 r. Bezpośrednią przyczyną manifestacji stał się projekt ustawy budżetowej na 2026 r., przewidujący m.in. podwyższenie o 2 proc. składek na ubezpieczenie i pokaźne noworoczne premie dla urzędników oraz funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Protestujący sprzeciwiali się też systemowej korupcji i upolitycznieniu instytucji publicznych.
Próg wyborczy dla koalicji i partii wynosi 4 proc. Ośrodki określiły frekwencję na poziomie ok. 47 proc. (na godz. 19.) O miejsca w 240-osobowym Zgromadzeniu Narodowym ubiegali się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji. Niedzielne wybory były ósmymi wyborami parlamentarnymi w Bułgarii w ciągu ostatnich pięciu lat.
Z Sofii Jakub Bawołek (PAP)


