Program SAFE od wielu tygodni jest osią sporu między opozycją a rządzącymi. Choć premier przekonywał, że wokół unijnego programu SAFE pojawiło się wiele mitów i nieścisłości, spory polityczne zakłóciły realną ocenę tego, co Polska i Europa potrzebują w kwestii własnego bezpieczeństwa. Dodał, że prezydent powinien jak najszybciej podjąć decyzję, bo dziś „nie ma dziś ważniejszej sprawy”. – Każdy miesiąc, tydzień i godzina będą wpływały na stopień naszego bezpieczeństwa, regionu i całego świata – podkreślił.


Po stronie opozycji pojawiają się głosy, że dodatkowe pieniądze na obronność, w ramach programu SAFE, to zbędne i nieprzewidywalne obciążenie finansowe na lata, a Karol Nawrocki zaproponował podczas konferencji prasowej z szefem NBP Adamem Glapińskim własny pomysł – „polski SAFE 0 proc”.. W opinii prezydenta, „ze względu na stabilność rozwoju polskich sił zbrojnych oraz kwestie finansowe i prawne polski SAFE 0 proc. jest lepszy niż europejski SAFE”.


Z dość lakonicznej narracji Adama Glapińskiego wynika, że fundamentem całego planu jest wypracowanie zysku przez bank centralny, co w praktyce wiązałoby się z określoną strategią operowania polskimi zasobami złota i walut obcych.

Władysław Kosiniak-Kamysz: Nie bójcie się SAFE-u


Władysław Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do tej inicjatywy, skwitował: – Jestem zainteresowany, by wojsko miało i SAFE, i dodatkowe pieniądze z NBP. Bardzo mi się to podoba. To jest naprawdę bardzo ciekawa propozycja. Ale nie może być jako alternatywa. Bezpieczeństwo nie ma alternatywy. Bezpieczeństwo musi być sumą dobrych intencji, dobrych działań, dobrych programów i dużych funduszy – dodał Kosiniak-Kamysz, apelując do prezydenta o podpisanie ustawy o SAFE. – Nie bójcie się SAFE-u, nie bójcie się wielkich pieniędzy które możemy dostać z UE – podsumował lider PSL.


Wojskowi od dawna, podobnie jak szef MON, mówią o konieczności wzmacniania naszego potencjału obronnego oraz potencjału polskiego przemysłu obronnego, przekonując, że ta kwestia nie powinna być zarzewiem politycznych konfliktów.


– Największym problemem jest dzisiaj splot geopolityki i polityki partyjnej. Widząc, co dzieje się na Bliskim Wschodzie musimy mieć świadomość, że tym bardziej program SAFE jest warunkiem niezbędnym do osiągnięcia pełnej gotowości do skutecznego odstraszania i obrony. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to w moim przekonaniu nie powinien zabierać głosu. Nie chcę użyć zbyt mocnych słów, ale być może taka osoba powinna ponownie zdefiniować swoją tożsamość narodową – akcentuje gen. Mieczysław Gocuł.


Jak dodaje, gdy słyszy, że „bezpieczeństwo to nie wydatek tylko inwestycja, to – w obliczu obecnej sytuacji bezpieczeństwa globalnego i regionalnego – uważa, że to coś więcej – wręcz racja stanu”.


Bezpieczeństwo – zaznacza rektor – to „kategoria egzystencjonalna” narodu i państwa, więc powinna przyjmować charakter ponadpartyjny.


Politycy PiS i Konfederacji argumentują, że te pieniądze będą wydawane naprędce, pod dużą presją czasu. Czy to realne zagrożenie? W opinii byłego szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, nie. – Kontrola parlamentu nad realizacją tych kwestii jest zapisana w ustawie. Przyjmijmy te przepisy jako elementarny, bardzo mocny fundament. Zresztą Unia Europejska nie pożycza pieniędzy, nie wiedząc, jak zostaną spożytkowane. UE nie uprawia charytatywności na zasadzie: „macie środki i wydajcie je, jak chcecie”. Tu panuje pełna transparentność i kontrola – wyjaśnia ekspert.


Gen. Gocuł obawia się jednak, że ci, którzy protestują przeciwko programowi SAFE w proponowanym kształcie ustawowym, źle życzą Polsce:

– Powinni zapytać samych siebie, czy mają moralne prawo określać się mianem „patriota”. Wiem, że nikt nie powinien odbierać innym prawa do patriotyzmu i jestem ostatnią osobą, która by do tego nawoływała. Jednak w obliczu realnego zagrożenia bezpieczeństwa państwa patriotyzm wymaga odpowiedzialności nas wszystkich. O tę odpowiedzialność apeluję.


Rektor przyznaje na koniec, że cała dyskusja o SAFE bardzo go dziwi. – Jak można podważać zasadność budowy zdolności do obrony własnego terytorium? Zapewniając bezpieczeństwo, zapewniamy jednocześnie możliwość trwałego rozwój kraju. Kto będzie chciał budować dom lub inwestować w Polsce, jeśli kraj będzie narażony na nagły wybuch konfliktu zbrojnego, bez zdolności do skutecznego odstraszania i obrony? – pyta retorycznie.


Inwestycje – przypomina ekspert – płyną tam, gdzie państwo gwarantuje bezpieczeństwo, a „polski przemysł zbrojeniowy musi zostać odtworzony, bo wojna to proces wymagający zdolności do długotrwałego dostarczania niezbędnych zasobów obronnych w ramach budowy strategicznego potencjału obronnego państwa. I temu celowi mają służyć pieniądze z SAEE”.

Gen. Mieczysław Gocuł: Żonglowanie bezpieczeństwem kwalifikuje się na zdradę stanu


Pytany o to, czy niechęć do programu SAFE to kwestia zazdrości polityków opozycji o sukces obecnego rządu, odparł: – Każdy ma prawo do własnej oceny. Jednak faktowi, że jest to niewątpliwy sukces obecnego rządu, nie sposób zaprzeczyć. Polacy jednak są mądrym narodem i doskonale rozumieją realność zagrożenia. Jeśli zagrożenie jest minimalne, a lęk ogromny – popadamy w paranoję. Ale dzisiaj zagrożenie w Polsce jest na naprawdę wysokim, realnym poziomie. Rosja jest tym zagrożeniem. Jeśli ktoś tego nie rozumie, powinien zastanowić się nad dalszym trwaniem w polityce, ponieważ strategiczne zarządzanie bezpieczeństwem państwa wymaga rozumienia tych procesów. Natomiast odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa to obowiązek wszystkich opcji politycznych. Żonglowanie bezpieczeństwem dla korzyści partyjnych kwalifikuje się w moim przekonaniu na zdradę stanu.


– Racją stanu jest zapewnienie Polsce narzędzi skutecznego odstraszania i obrony, które Rosja zrozumie – Rosja, która rozumie jedynie język siły. Musimy dać jasny sygnał: nasz przemysł jest wydolny, nasze Siły Zbrojne są gotowe, nasze sojusze są trwałe, a odporność państwa i społeczeństwa niezłomna. Zastanówcie się dwa razy, zanim podejmiecie decyzję o prowokacji! – podsumował generał.

Share.
Exit mobile version