Lista państw, których obejmą nowe amerykańskie cła, liczy ponad 70 krajów. Ogłoszona przez prezydenta Donalda Trumpa nowa polityka celna zakłada wprowadzenie m.in. dodatkowego dwudziestoprocentowego cła na produkty z Unii Europejskiej.
„Cła nakładane przez USA na UE mogą osłabić polską gospodarkę” – przestrzegł Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) w swoim wczorajszym poście na platformie X.
Instytut wylicza, że w najgorszym scenariuszu może to obniżyć polski PKB o 0,43 proc. oraz ograniczyć eksport w większości sektorów.
„Rynek europejski – a także polski – mogą czekać diametralne zmiany, zarówno w handelu, jak i na rynku pracy” – zauważają eksperci Smart Solutions HR, którzy upatrują w tej sytuacji również szanse dla Polski.
Polski rynek pracy zagrożony przez cła Trumpa?
– W pierwszej kolejności nowe cła uderzą w branżę automotive. Dopiero zmiany w tym obszarze pokażą, jak nowy kształt wymiany handlowej z USA wpłynie na polski i europejski rynek pod względem makroekonomicznym – wskazuje Agnieszka Kolanowska, Strategic Partnership Manager w Smart Solutions HR.
Eksperci podkreślają, że spadek eksportu z UE do USA zmniejszy zapotrzebowanie na polskie komponenty i maszyny, co może przełożyć się na ograniczenie produkcji w krajowych zakładach oraz możliwe redukcje zatrudnienia w wielu sektorach.
– Polski Instytut Ekonomiczny prognozuje, że wprowadzenie wyższych ceł może znacząco wpłynąć na polskie PKB. W najlepszym scenariuszu wskaźnik ten może spaść o 0,12 proc., a w najgorszym – o 0,43 proc. Wyższe ceny importowanych produktów czy utrudniona wymiana handlowa między UE a USA to nie jedyne skutki decyzji Donalda Trumpa. Wpływ wyższych ceł na rynek pracy jest tylko kwestią czau. Raport PIE wskazuje, że w 2023 roku popyt finalny Stanów Zjednoczonych odpowiadał za około 3 proc. zatrudnienia w Polsce. Mniejszy popyt może sprawić, że wielu pracowników straci pracę – mówi Natalia Myskova, Dyrektor Zarządzająca w Smart Solutions HR.
Cła Trumpa uderzą nie tylko w branżę motoryzacyjną
Eksperci ostrzegają, że wyższe cła uderzą nie tylko w motoryzację, ale też w farmację, biotechnologię, metalurgię, elektrotechnikę, elektronikę, technologie specjalistyczne, inżynierię, chemię oraz IT.
Agnieszka Kolanowska przewiduje, że niepewność regulacyjna skłoni część firm do relokacji, a wielu inwestorów wstrzyma lub zamrozi swoje plany.
– Takie nastawienie ma bezpośrednie przełożenie na rynek pracy. W niektórych branżach prawdopodobnie będą zwolnienia, a inne będą szukały większej elastyczności, by móc reagować na wszelkie zmiany koniunktury – mówi Kolanowska.
Ekspertka: „Pozytywne scenariusze też istnieją”
Wśród licznych negatywnych scenariuszy eksperci z Smart Solutions HR dostrzegają także potencjalne korzyści.
– Jeśli nowe cła sprawią, że produkcja w krajach Europy Zachodniej stanie się mniej opłacalna, firmy z tych rejonów mogą poszukiwać alternatywnych lokalizacji w UE. Polska jako kraj, w którym koszty produkcji są niższe, może przyciągnąć inwestorów, zwłaszcza z branży motoryzacyjnej, AGD i przemysłu maszynowego. Firmy europejskie, które dotychczas eksportowały gotowe produkty do USA, mogą przenieść część produkcji do Polski, aby obniżyć koszty i wyrównać ceny końcowe, unikając bezpośredniego wpływu ceł, tym samym oferując nowe miejsca pracy – tłumaczy Myskova.
Jej zdaniem nowa sytuacja może stanowić szansę także dla polskich firm.
– Najtrudniejsze czasy to nie tylko zagrożenia. Pozytywne scenariusze też istnieją. Choć podwyżki ceł na produkty z UE wydają się negatywne, mogą jednocześnie przyspieszyć przemiany w polskim przemyśle i logistyce, wzmacniając jego rolę na europejskiej mapie gospodarczej. Najważniejsze jest dostosowanie strategii i szybka reakcja na zmieniające się warunki rynkowe – podsumowuje Myskova.