Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, odwiedził w środę (18 marca) Katowice, gdzie spotkał się z wyborcami. Poruszył kwestię wysokich rachunków za energię i rosnących cen paliw. Polityk zaprezentował także projekty ustaw dot. obniżenia podatku VAT i akcyzy na paliwo oraz projekt uchwały ws. wyjścia Polski z systemu ETS.
„Ciebie stać, Czarzasty, komuchu!”
Były minister edukacji przestrzegł, że nadchodzące święta wielkanocne będą stały pod znakiem wysokich rachunków za energię. – To będą święta gigantycznych rachunków za prąd, gaz, ogrzewanie, paliwo. Kogo będzie stać na zakup wszystkich tych pięknych produktów, które zawsze towarzyszyły świętom wielkanocnym w Polsce? – pytał.
Następnie zaprezentował dwie ustawy, które PiS złożyło w Sejmie. – Kładę na stół raz jeszcze projekt ustawy o obniżeniu podatku VAT i obniżeniu akcyzy na paliwo. Natychmiast to paliwo powinno pójść w dół o złotówkę – mówił, a publiczność zaczęła skandować: „Natychmiast!”
– Tego nie słyszy pan towarzysz Czarzasty, tego nie słyszy pan „herr Tusk”. (…) Za nic mają troski i potrzeby Polaków. (…) Ciebie stać, Czarzasty, stać cię, komuchu, na to wszystko. Ale tych ludzi na to nie stać. Czemu trzymasz ten projekt ustawy? Bo ci Tusk kazał? – kontynuował przy okrzykach zwolenników: „Precz z komuną!”.
„Niemiecki szwindel”
Czarnek przypomniał także o złożonym przez PiS projekcie uchwały, wzywającej rząd do rozpoczęcia działań zmierzających do wyjścia Polski z mechanizmu ETS. Podkreślił, kto odpowiada za jego wprowadzenie w kraju. – ETS w sposób bandycki zaczęło łupić polskie kieszenie. Odpowiada za to „wielkie trio”, które dziś rządzi Polską, a jeszcze wtedy podobno rządziło Europą. Jeśli donoszenie kapci „Merkelowej” to było rządzenie. To podły, chamski, niemiecki szwindel, narzucony Europie! – stwierdził.
Dodał, że sprawa rozstrzygała się w latach 2013-2015, a na czele Rady Europejskiej, która negocjowała te przepisy, stał Donald Tusk. Według polityka PiS wprowadzenie ETS jest wynikiem unijnego pakietu klimatycznego, który negocjował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, a podpisała ówczesna premierka Ewa Kopacz.
Przed wtorkowym (17 marca) posiedzeniem rządu do wyjścia z ETS odniósł się polski premier, przypominając słowa Mateusza Morawieckiego z 2022 roku: „Wyjście z ETS nie jest możliwe w prawie europejskim, to proponują ci, którzy nie mają wiedzy, albo mają złą wolę w tej kwestii” – czytał.
ETS to system handlu prawami do emisji CO2 i jedno z głównych narzędzi unijnej polityki klimatycznej. Mechanizm wprowadzony przez Unię Europejską został stworzony, aby ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. W 2028 roku w życie wejdzie ETS 2, obejmujący m.in. transport czy budownictwo.
Przypomnijmy, że prezydent Karol Nawrocki wysłał do premiera Donalda Tuska stanowisko ws. ETS przed czwartkowym posiedzeniem Rady Europejskiej. „Przedstawione przeze mnie kierunki działań to sposób na obniżenie kosztów energii. Efektem tak realizowanej polityki będzie podwyższenie konkurencyjności polskiego przemysłu, a także oszczędności w portfelach Polaków. Jestem przekonany, że takie stanowisko Polski powinno być prezentowane podczas Rady Europejskiej” – napisał Nawrocki.
ETS – dla jednych cudowne narzędzie osiągnięcia neutralności klimatycznej. Dla innych ideologia, źródło inflacji i dowód przeregulowania europejskiego przemysłu. Kto ma więcej racji i czy cele, które przyświecały twórcom ETS, ciągle są aktualne? Wyjaśnia Ireneusz Sudak – czytaj na Wyborcza.biz
Redagowała Kamila Cieślik


