Prof. Rafał Chwedoruk, politolog, Uniwersytet Warszawski: – To największy problem dla tych, którzy liczyli na perspektywę liberalizacji PiS- u w sensie powrotu do pozyskiwania wyborców mniej zainteresowanych polityką. To umożliwiał niegdyś duet Beata Szydło – Andrzej Duda.
– To oczywiście jest także pewnego rodzaju antyteza Mateusza Morawieckiego, mimo tego, że Czarnek był ministrem w jego rządzie. To jednoznaczne wskazanie, że Prawo i Sprawiedliwość będzie dążyło do układu rządowego w przyszłym sejmie, pod egidą prezydenta i z udziałem Konfederacji.
Prezes potrzebował fightera?
– Jest to kontynuacja strategii – czas szeryfów. Tak jak z Karolem Nawrockim, gdzie wydawało się także i mi, że ilość argumentów przeciw jest dużo większa, niż ilość argumentów za szansą na jego sukces. Okazało się, że w polityce w obecnej sytuacji, także międzynarodowej, zapotrzebowanie na kogoś, kto sprawiałby przynajmniej pozory innego przywództwa w postaci bardzo zdeterminowanej, jest niezwykle duże.
Jaka jest największa zaleta Przemysława Czarnka jako kandydata?
– Przemysław Czarnek nie będzie politykiem, którego trzeba by reklamować opinii publicznej z taką intensywnością, z jaką trzeba by reklamować na przykład Tobiasza Bocheńskiego, czy któregoś z samorządowców. Jest kimś, kto idealnie wkomponowuje się w radykalny przekaz wobec obecnego rządu, a szczególnie wobec premiera Donalda Tuska.
Słowa, że trzeba „pogonić dziadostwo” dają nam próbkę kampanijnych emocji?
– Niebagatelną rolę może odegrać tu sytuacja międzynarodowa. Poczucie obaw będzie miało charakter długoterminowy także w Polsce, a w związku z tym, kłopoty Rady Ministrów będą tylko narastać. I to wydaje się podstawą diagnozy leżącej za przedstawieniem Przemysława Czarnka. W wystąpieniu ujął kluczowe obszary dla PiS- u jako partii, to bezpieczeństwo i rolnictwo.
Prezes PiS szukał osoby, która właśnie w tych obszarach będzie wiarygodna?
-Tak. Przemysław Czarnek pochodzi z Lubelszczyzny, gdzie PiS już dawno wojnę z PSL-em o rolników rozstrzygnął poza nielicznymi wyjątkami na swoją korzyść.
Nie bez znaczenia są też jego poglądy gospodarcze?
– Habilitacja Przemysława Czarnka pokazywała go jako ekonomicznego liberała a w kontekście relacji z Konfederacją, być może ze środowiskiem Brauna to szalenie istotne. To dla Konfederacji i Korony komunikat – możemy rozmawiać.
To szycie kandydata pod przyszłą koalicję, czy też próba przejęcia wyborców Konfederacji?
– Jedno nie wyklucza drugiego. Polityka jest permanentnym dialogiem i konfrontacją. Przemysław Czarnek będzie przedstawiał PiS jako mocno antysystemowy, odwiecznie walczący z Tuskiem, jako mocno konserwatywny kulturowo.
I mówiący Konfederacją w sprawie Ukrainy?
– Można się też domyślać, że linia polityki wobec relacji polsko-ukraińskich ulegnie pewnej korekcie po tym, jak PiS bardzo dużo stracił na swojej afirmatywnej polityce.
Co się takiego stało pana zdaniem, że najpierw słyszeliśmy o tym, że to powinien być kandydat, który połączy frakcje, zupełnie nowa twarz, a ostatecznie okazało się, że to Przemysław Czarnek.
– To wynika chyba z diagnozy, że nie taki PiS silny, jak to niedawno mogło się wydawać. Dla PiS-u głównym wyzwaniem jest sytuacja na prawicy. Ważniejsze jest to, by zatrzymać partię Brauna i Mentzena, a szczególnie Brauna. To można zrobić w jeden sposób, to znaczy dotrzeć do tradycyjnych wyborców PiS-u. A Przemysław Czarnek w tych sporach kulturowych jest bardzo wyrazisty. Pochodzi z Lubelszczyzny a Braun dostał znakomity wynik właśnie na Lubelszczyźnie.
Czyli to sposób na wyjście z politycznego klinczu?
– To jest ewidentnie strategia defensywna. PiS uznał, że nie jest jeszcze gotowy do powtórzenia manewru z duetem Duda-Szydło.
Czyli, krótko mówiąc, jest w tej chwili za słaby, żeby wypromować nową markę?
– Tak, w tym momencie PiS poszerzałby tylko przestrzeń wchodzenia w obręb elektoratu Konfederacji a zwłaszcza Brauna, gdyby zbliżył się do centrum. A Przemysław Czarnek jest znany i ma utrzymać tych, którzy wciąż wierzą w PiS. To wystarczy, żeby politycznie się okopać i poradzić sobie z zagrożeniem ze strony Konfederacji i Brauna a w przypadku ewentualnej perspektywy sojuszu dyktować warunki.
A jeżeli chodzi o samego Brauna, to tutaj nie pojawi się pewien problem? Bo z jednej strony mamy Jarosława Kaczyńskiego, który wykluczał koalicję z Braunem. Z drugiej Przemysława Czarnka, który mówi, że każdy scenariusz jest w grze.
– Chodzi o pewne zdezorientowanie tych, którzy się wahają między PiS-em a Braunem, pokazanie, że my też jesteśmy twardzi. Moim zdaniem podstawą tego będzie kwestia relacji między Polską a Ukrainą. Im dłużej wojna będzie trwała tym dla Grzegorza Brauna lepiej. Emocje i interesy olbrzymiej części wyborców PiS- u na przykład rolników czy pracowników przemysłu stalowego będą kierowały w stronę większego sceptycyzmu wobec Ukrainy.
Jak ważny przy tym wyborze był fakt, że kandydat na premiera będzie musiał wchodzić w starcie z premierem Tuskiem?
– To historia z wyborem kandydata na premiera pokazuje, że politycy PiS nie chcą, żeby to było starcie Kaczyński-Tusk. Są świadomi tego, że takie starcie byłoby dla Tuska pewnie też, ale i dla PiS- u katastrofa.
– Dla większości młodych, ale również części ludzi w średnim wieku, byłoby to kompletnie nieczytelne. Starcie starszej generacji polityków nie jest zrozumiałe dla młodych ludzi. Dużo osób nawet jeśli odnajduje się w tej osi sporu, szuka młodszych pokoleniowo partii.
A starcie Czarnek-Tusk będzie interesujące dla młodych ludzi?
– Przemysław Czarnek jest młodszy od Tuska. I to wystarcza. Części wyborców wystarczyłoby wystawienie po drugiej stronie kogokolwiek, bo i tak zagłosują przeciw Tuskowi. Przemysława Czarnka nikt nie będzie utożsamiał z linią szukania porozumienia, czy to z PSL-em, czy z niedobitkami Polski 2050. A tego chyba PiS potrzebuje w kontekście rywalizacji na Prawicy.
A czy to nie był błąd ze strony Przemysława Czarnka, że powiedział, że ma być maszynistą w tym pociągu, ale kierownikiem jest i będzie Jarosław Kaczyński? Nie prosi się sam o złośliwe komentarze?
– Wszyscy na Prawicy mają świadomość tego, że bez Jarosława Kaczyńskiego ten pociąg nie ruszyłby. Takie stwierdzenie, jest swoistym hołdem politycznym, który w PiS-ie musi złożyć każdy, kto chce odgrywać takie role.
Uwierzył w te deklaracje o jedności? Przemysław Czarnek zapewnia, że chciałby widzieć w swoim pociągu Mateusza Morawieckiego, pytanie czy były premier z niego nie wysiądzie?
– Można wysiąść na takiej stacji, w której jest tylko jeden peron. Nie ma w zasadzie żadnej miejscowości. Bo wszyscy dawno już stamtąd, wyjechali. Mamy bardzo stabilny system polityczny i nie ma miejsca na czwartą partię prawicową. Więc Mateusz Morawiecki walczy o swoje osobiste przeżycie. Musi pokazać, że bez niego będzie gorzej niż z nim.
Czyli tylko macha szabelką?
– Tak, cóż innego może zrobić. Mateusz Morawiecki może jedynie ewentualnie zaszkodzić PiS- owi, natomiast nie ma żadnej przestrzeni na kolejną formację prawicową, zwłaszcza po zwycięstwie Karola Nawrockiego.
Rozmawiała Marta Kurzyńska
-
Tragiczny wypadek na terenie Rafinerii Gdańskiej. Nie żyje pracownik
-
Potężne uderzenie Rosji. Drony, rakiety i zniszczenia w Ukrainie


