-
Marcin Przydacz stwierdził, że potrzebne są polityczne działania po interwencji niemieckiej policji wobec członków polskiego Ruchu Obrony Granic.
-
Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta uznał, że niektóre komentarze dotyczące incydentu budzą negatywne skojarzenia z przeszłością.
-
Niemiecka policja zatrzymała członków Ruchu Obrony Granic podczas próby umieszczenia krzyża przy tymczasowym pomniku polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. Patrząc na te obrazki, które do nas tutaj docierają, gdzie polscy obywatele są turbowani, przepychani, w sposób absolutnie nieakceptowalny traktowani przez policję niemiecką – powiedział, zwracając się do dziennikarzy.
Incydent z udziałem ROG w Berlinie. „Przypominają się najgorsze czasy”
Przydacz dodał, że obecnością na miejscu zdarzenia w Berlinie zareagował polski konsulat. Mimo to uważa, że w tej sprawie „potrzebna jest także interwencja natury politycznej„.
– Bez względu na to, jak kto ocenia działalność tego czy innego obywatela Rzeczypospolitej, to są, panie ministrze spraw zagranicznych, obywatele Rzeczypospolitej i oni zasługują na to, aby ich wesprzeć w sytuacji, w której traktuje ich się w nieodpowiedni sposób – oświadczył prezydencki minister, zwracając się do Radosława Sikorskiego.
– Zwłaszcza kiedy to robi sojusznicze państwo, zwłaszcza kiedy to robi policja sąsiedniego państwa. W związku z tym ta rozmowa natury politycznej powinna się odbyć jak najszybciej – dodał.
Szefa Biura Polityki Międzynarodowej nie ukrywał, iż dziwi się, że do tej pory polskie MSZ nie zareagowało w tej sprawie. Odniósł się też do niektórych komentarzy pojawiających się w sieci. Jak ocenił, „przypominają się najgorsze czasy„.
– Komentarzom niektórych polityków związanych z koalicją rządzącą, którzy niejako cieszą się z tego, że polscy obywatele zostali pobici czy poturbowani na terytorium Niemiec. To jest rzecz absolutnie nie do zaakceptowania bez względu na to, jakie kto ma poglądy polityczne. Dla pana prezydenta to są obywatele Rzeczypospolitej, zasługują na ochronę i na odpowiednią reakcję państwa polskiego i do tego wzywamy rząd – dodał.
Berlin. Członkowie Ruchu Obrony Granic spacyfikowani przez policję
We wtorek grupa członków nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic chciała umieścić krzyż przy znajdującym się w centrum Berlina tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i okupacji niemieckiej.
Zgodnie z komunikatem berlińskiej policji krótko przed godz. 16 przed Reichstagiem zebrało się około 15 osób w żółtych kamizelkach. „Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne” – czytamy w komunikacie.
Zebranym – przy pomocy tłumacza – miano zaproponować zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo „udanie się pojedynczo do miejsca pamięci”.
„Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego” – poinformowała berlińska policja. Po zakończeniu czynności wszystkie osoby zostały zwolnione na miejscu.
Polacy zatrzymani w Berlinie. Rzecznik polskiego MSZ komentuje
Nagrania, na których niemieccy policjanci próbują zatrzymać niosących krzyż członków Ruchu Obrony Granic, zaczęły się pojawiać późnym popołudniem w mediach społecznościowych. W pewnym momencie między nimi a funkcjonariuszami wywiązała się szarpanina. Niektórzy spośród członków ROG, m.in. jego lider Robert Bąkiewicz, zostali unieruchomieni przez policjantów oraz skuci i tymczasowo zatrzymani.
Do zdarzenia odniósł się później we wpisie na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór. „Odnośnie zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa – ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania” – napisał.
Na nagraniu opublikowanym we wtorek na X Robert Bąkiewicz informował, że członkowie Ruchu Obrony Granic nie prowadzą żadnego zgromadzenia, chcą pomodlić się przed pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary oraz umieścić tam krzyż i tabliczki informujące o niemieckich zbrodniach.
Bąkiewicz apelował także do polskiej ambasady w Berlinie o pomoc w negocjacjach z niemiecką policją, wyrażając obawę, że ta użyje wobec nich siły.
O godz. 20 przed Ambasadą Niemiec w Warszawie zebrali się m.in. członkowie Ruchu Obrony Granic oraz środowisko związane z Telewizją Republika. Następnie kilku polityków PiS udało się do zamkniętej już siedziby MSZ, deklarując zamiar wejścia tam z kontrolą poselską.


