Granica między zwykłym dojazdem do pracy a czasem, za który pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy, nie zawsze jest oczywista. Szczególne wątpliwości pojawiają się w przypadku osób, które nie wykonują obowiązków w jednym, stałym miejscu i każdego dnia muszą przemieszczać się między różnymi lokalizacjami.
Zawiłościom tym przyjrzał się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który ocenił, że część czasu spędzonego w drodze może być traktowana jako czas pracy. O wszystkim nie decyduje jednak sam fakt podróżowania.
TSUE rozstrzygnął sprawę przejazdów pracowników
Kwestię przejazdów pracowniczych TSUE rozstrzygnął w wyroku z 9 października 2025 r. dotyczącym sprawy C-110/24, STAS-IV przeciwko VAERSA. Postępowanie dotyczyło osób pracujących przy ochronie obszarów Natura 2000.
Pracownicy najpierw docierali własnym transportem do wskazanej przez pracodawcę bazy. Dopiero stamtąd byli przewożeni służbowym pojazdem do miejsca, w którym faktycznie wykonywali swoje obowiązki. TSUE uznał, że przejazd między bazą a miejscem pracy, a następnie podróż powrotna, powinny zostać zaliczone do czasu pracy w rozumieniu unijnej dyrektywy dotyczącej organizacji czasu pracy.
– Rozstrzygnięcie to stanowi potwierdzenie kierunku utrwalonego w orzecznictwie Sądu Najwyższego dotyczącym pracowników mobilnych, niemających stałego miejsca pracy – zauważa w rozmowie z „Wprost” adwokat Michał Prokop LL.M., partner w kancelarii RŐDL.
Pracownik mobilny może mieć inaczej liczoną dniówkę
Wyrok może mieć znaczenie nie tylko dla osób pracujących w terenie. Podobne zasady mogą dotyczyć pracowników, dla których przemieszczanie się jest nieodłącznym elementem wykonywania obowiązków. Kluczowe znaczenie ma przy tym to, czy podczas przejazdu pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy i czy może swobodnie decydować o swoim czasie.
– W przypadku przedstawicieli handlowych, serwisantów czy innych pracowników wykonujących pracę na określonym obszarze, czas niezbędnych przejazdów do miejsc faktycznego świadczenia pracy jest co do zasady zaliczany do czasu pracy. Podobnie jak w sprawie rozpoznanej przez TSUE, decydujące znaczenie ma pozostawanie do dyspozycji pracodawcy oraz brak swobody dysponowania własnym czasem – tłumaczy adw. Michał Prokop.
Nie oznacza to jednak, że każda podróż związana z wykonywaniem pracy automatycznie powiększy dniówkę. Istotne jest rozróżnienie między zwykłym dojazdem z domu a przejazdem organizowanym już w ramach wykonywania obowiązków służbowych.
Dojazd z domu nadal nie jest czasem pracy
Samo dotarcie z miejsca zamieszkania do wyznaczonej bazy nie zmienia swojej kwalifikacji tylko dlatego, że później pracownik zostanie przewieziony do kolejnej lokalizacji. Jak podkreśla prawnik, ten pierwszy etap należy traktować tak samo jak standardowy dojazd do pracy.
– Wspominany wyżej wyrok TSUE nie zmienia również oceny dojazdu z miejsca zamieszkania do bazy, który nadal powinien być traktowany jak zwykły dojazd do pracy nie wliczany do czasu pracy. Czasem pracy jest natomiast przejazd z bazy do miejsca wykonywania zadań i z powrotem – wyjaśnia mec. Prokop.
W praktyce oznacza to, że sposób organizacji dnia może mieć bezpośredni wpływ na liczbę godzin zaliczanych do czasu pracy. Jeżeli pracownik rozpoczyna dzień od stawienia się w określonym przez pracodawcę punkcie, a następnie jest kierowany do miejsc wykonywania konkretnych zadań, przejazdy między tymi lokalizacjami mogą podlegać innym zasadom niż podróż z domu.
Pracodawcy muszą uwzględnić czas przejazdów
Sprawa ma znaczenie również dla pracodawców organizujących pracę osób mobilnych. Prawidłowe zakwalifikowanie czasu spędzonego w podróży może bowiem wpływać na rozliczanie dobowych i tygodniowych norm pracy, a także na ustalenie, czy doszło do wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych.
– Orzeczenie przypomina pracodawcom zatrudniającym pracowników mobilnych o konieczności prawidłowego planowania czasu pracy, tak aby uwzględniać czas przejazdów przy ocenie dobowych i tygodniowych norm czasu pracy oraz ewentualnych godzin nadliczbowych – podkreśla mec. Prokop.
Wyrok TSUE nie wprowadza więc zasady, zgodnie z którą każdy dojazd ma być opłacany jak praca. Pokazuje jednak wyraźnie, że w przypadku pracowników mobilnych liczy się rzeczywisty charakter podróży. Gdy przejazd jest elementem zorganizowanego przez pracodawcę procesu wykonywania obowiązków, może być częścią czasu pracy i powinien zostać odpowiednio uwzględniony przy jego rozliczaniu.


