-
Poranny koncert ptaków układa się odmiennie w zależności od miejsca, pogody, pory roku i stopnia przekształcenia otoczenia przez ludzi.
-
Różne gatunki ptaków rozpoczynają śpiew o różnych porach świtu, co zależy od ich budowy, strategii życia i środowiska, a lasy, łąki oraz miasta wpływają na rozprzestrzenianie się ich głosu.
-
Zmiany w pejzażu dźwiękowym, powodowane utratą siedlisk, urbanizacją i zmianą klimatu, prowadzą do ubożenia i cichnięcia śpiewu, co może być wskaźnikiem zanikającej różnorodności przyrodniczej.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nie ma jednego porannego chóru. Jest fala śpiewu, która przesuwa się po Ziemi razem ze wschodem słońca. W Europie może zaczynać się od kosa, rudzika i pierwiosnka. W Ameryce Północnej od kardynałów, sikor i sójek. W Afryce Wschodniej od drozdów, dzioborożców i turkawek. Każdy krajobraz ma inny skład gatunków, a więc także inną akustykę.
Carlos Abrahams z Nottingham Trent University, specjalista od ekoakustyki, przypomina w tekście dla The Conversation, że poranny chór jest częścią szerszego pejzażu dźwiękowego. Tworzą go głosy ptaków, owadów i innych zwierząt, dźwięki naturalne, takie jak wiatr, deszcz czy płynąca woda, oraz dźwięki wytwarzane przez ludzi: samochody, pociągi, syreny, klimatyzatory, maszyny i muzyka z lokali.
W ekologii dźwięku te trzy warstwy mają swoje nazwy. Biofonia obejmuje odgłosy organizmów. Geofonia to dźwięki wiatru, wody, deszczu czy burzy. Antropofonia to hałas pochodzący od ludzi. Badacze piszący w „BioScience” opisują pejzaż dźwiękowy jako zbiór wszystkich dźwięków wydobywających się z danego krajobrazu i tworzących wzorce w czasie oraz przestrzeni. To ważne, bo świt w lesie, na łące i w centrum miasta różni się nie tylko liczbą ptaków, ale też tym, co ich głosy muszą przekrzyczeć.
Dlaczego ptaki śpiewają właśnie o świcie
Poranny chór jest szczególnie wyraźny wiosną, kiedy wiele ptaków zajmuje terytoria, przyciąga partnerów i broni miejsca do gniazdowania. Ptaki śpiewają także o innych porach dnia, ale świt ma kilka przewag. Powietrze bywa wtedy chłodniejsze i spokojniejsze, a tło akustyczne, zwłaszcza poza miastami, jest cichsze niż później. Dźwięk może nieść się dalej, zanim ruszy intensywny ruch uliczny, prace polowe albo turystyka.
Nie wszystkie gatunki zaczynają w tej samej minucie. Kolejność zależy między innymi od światła, wielkości ptaka, budowy jego aparatu głosowego, pozycji w roślinności i strategii życia. Większe ptaki zwykle mogą wydawać niższe dźwięki. Mniejsze częściej śpiewają wyżej.
To dlatego poranny chór nie jest jedną ścianą dźwięku. Ptaki dzielą między sobą akustyczną przestrzeń. Jedne śpiewają wyżej, inne niżej. Jedne zaczynają wcześniej, inne wchodzą później. Jedne stosują krótkie serie, inne długie gwizdy. W ten sposób ograniczają nakładanie się sygnałów. Dla nas brzmi to jak naturalna kakofonia. Dla ptaków to system komunikacyjny, w którym trzeba być słyszanym przez partnera, rywala albo resztę stada.
Środowisko filtruje ten śpiew. Las z gęstym podszyciem inaczej niesie dźwięk niż trzcinowisko, otwarta łąka albo ulica między blokami. Drzewa, krzewy, trawy, woda i ściany budynków odbijają lub pochłaniają fale akustyczne. Dlatego gatunki żyjące w różnych siedliskach wykształcają inne typy głosu. Krótkie, szorstkie frazy lepiej sprawdzają się na otwartych terenach. Dłuższe, czystsze tony mogą lepiej przenosić się w lesie.
Pejzaż dźwiękowy jako mapa przyrody
Ekoakustyka traktuje dźwięk jako dane. Mikrofony ustawione w terenie mogą nagrywać przez wiele godzin, dni albo tygodni, a potem pozwalają sprawdzić, które gatunki są obecne, kiedy się odzywają i jak zmienia się cała akustyczna struktura miejsca. W pracy Abrahamsa i Matthew Geary’ego w „Ecological Indicators” takie pasywne nagrywanie opisano jako sposób na ograniczenie kilku problemów klasycznych obserwacji: zależności od doświadczenia obserwatora, krótkich wizyt w terenie i trudności z wykrywaniem gatunków skrytych albo aktywnych nocą.
Mikrofon nie zastępuje ornitologa. Nagrania też trzeba umieć analizować. Problemem bywa rozpoznawanie gatunków, jakość sprzętu, pogoda, zakłócenia i ogrom danych do przesłuchania. Ale zapis akustyczny ma jedną przewagę: zostaje. Można do niego wrócić, sprawdzić oznaczenia, porównać z innymi sezonami i użyć nowych algorytmów, gdy narzędzia rozpoznawania dźwięku staną się lepsze.
Miasto bardzo zmienia głosy ptaków
W mieście ptaki nie śpiewają na pustej scenie. Ich głosy konkurują z ruchem samochodów, tramwajami, motocyklami, pociągami, syrenami, wentylatorami, budowami i nocnym życiem. Twarde powierzchnie budynków odbijają dźwięk, zamiast go tłumić.
Ptaki odpowiadają na to na kilka sposobów. Mogą zaczynać śpiew wcześniej, przesuwać go na później, śpiewać głośniej albo podnosić ton. W literaturze przytaczane są przykłady rudzików amerykańskich, które w miastach przesuwały aktywność wokalną na noc, słowików śpiewających głośniej w hałaśliwych miejscach oraz bogatek, śpiewających wyżej w warunkach miejskiego hałasu. To próba utrzymania łączności w zaszumionym kanale.
Hałas nie działa jednak tak samo na wszystkie gatunki. Jedne potrafią zmienić zachowanie i nadal radzą sobie w mieście. Inne są zbyt ciche, zbyt wyspecjalizowane albo zbyt mocno związane z konkretnym siedliskiem. W efekcie miejski poranny chór może być głośny, ale uboższy. Kilka pospolitych gatunków potrafi dominować akustycznie, podczas gdy bardziej wymagające ptaki znikają z tła.
Dlatego cisza albo monotonia o świcie nie musi oznaczać spokoju. Może oznaczać stratę. Dla osób, które od lat chodzą o świcie tymi samymi trasami, taka zmiana bywa słyszalna szybciej niż widoczna.

Co słychać, gdy przyroda ubożeje
Duże badania nad wiosennymi pejzażami dźwiękowymi Europy i Ameryki Północnej wskazywały, że wraz ze zmianami w składzie ptasich społeczności śpiew staje się cichszy i mniej zróżnicowany. Powody są znane z innych danych o przyrodzie: utrata siedlisk, intensywne rolnictwo, urbanizacja i zmiana klimatu. Dźwięk nie jest osobnym problemem. Jest objawem tego, co dzieje się z populacjami zwierząt.
W pracy z „BioScience” badacze analizowali ponad 34 tys. piętnastominutowych nagrań z krajobrazów o różnym stopniu przekształcenia. Aktywność akustyczna, różnorodność i równomierność dźwięków były najwyższe w krajobrazach naturalnych, zwłaszcza w lasach i na mokradłach, a spadały wraz ze wzrostem presji człowieka. W naturalnych miejscach wyraźnie zaznaczały się piki o świcie i zmierzchu.
Pejzaż dźwiękowy tworzą także owady, płazy i ssaki. W publikacji „BioScience” autorzy wskazują, że owady często są szczególnie wyraźne w zakresach 3 do 4 kHz oraz 6 do 8 kHz. Płazy, w tym żaby i ropuchy, intensywnie odzywają się w sezonie godowym, zwykle w zakresie 2 do 5 kHz.
Słuchanie nie zastąpi ochrony siedlisk, ale może pomóc szybciej zauważyć, że coś się zmienia. Gdy dawniej głośne miejsce staje się puste akustycznie, warto pytać, czy zniknęły krzewy, owady, podmokłe fragmenty, stare drzewa albo spokojne strefy lęgowe. Przyroda bardzo często najpierw cichnie, a dopiero potem w pełni widać skalę strat.


