Strona głównaPolskaDonald Tusk nie chce wybierać. Kulisy spotkania Koalicji Obywatelskiej

Donald Tusk nie chce wybierać. Kulisy spotkania Koalicji Obywatelskiej

Politycy KO spotkali się po raz pierwszy na wyjazdowym klubie po przerwie wywołanej przez COVID-19. Do podwarszawskiej Jachranki jechali z myślą o przerwaniu spekulacji o bliskiej współpracy Rafała Trzaskowskiego z Szymonem Hołownią. Obawiali się rozłamu w partii, po tym jak Interia opisała doniesienia ze stołecznych salonów: jak przekazaliśmy w ubiegłym tygodniu, w Platformie było głośno o możliwym sojuszu Hołowni z Trzaskowskim. Oliwy do ognia dolała Hanna Gill-Piątek, która mówiła o “niewykorzystanym potencjale” włodarza Warszawy.

– Pewnie będziemy wałkować ten temat, zastanawiać się, dlaczego Hołownia tak gra – mówił nam jeden z ważnych posłów PO. Jak się okazało, pożar gasili ramię w ramię i Tusk, i Trzaskowski. Spekulacje przeciął sam prezydent stolicy: – Zawsze jak lepiej idzie, to pojawiają się jakieś dziwne plotki – mogli usłyszeć zgromadzeni. Rafał Trzaskowski zachęcał posłów do ciężkiej pracy, mówił o przywiązaniu do PO i podkreślał, że każdy w klubie i partii ma swoją rolę do wykonania.

Jak wynika z ustaleń Interii podział ról jest jasny: Donald Tusk będzie zajmował się ugrupowaniem, prezydent Warszawy zbuduje front z polskimi samorządowcami. Jeden ze scenariuszy zakłada, że jeśli wybory uda się wygrać, to lider Platformy będzie premierem, a Trzaskowski powalczy o fotel prezydenta. Na ten moment opozycja chce jednak wywalczyć “trójkę z przodu”, a do tego potrzebuje jedności.

– Nie dajmy się rozgrywać – apelował duet kierujący największym z ugrupowań opozycji. Nasze ustalenia potwierdza Iwona Śledzińska-Katarasińska, wiceszefowa klubu Koalicji Obywatelskiej: – Zarówno Donald Tusk jak i Rafał Trzaskowski uprzedzali, żeby nie wdawać się w podejrzane spekulacje naszych wrogów, którzy za wszelką cenę chcą znaleźć między nami zgrzyty oraz różnice. Nie ma ich i każdy to widzi – zapewnia.

Kto jest wrogiem, kto miałby rozgrywać PO? – Jest wiele osób z zewnątrz, które chciałyby, by KO była słabsza. To PiS, ale też tacy, którzy z boku coś suflują – mówi jeden z naszych rozmówców. W nieoficjalnych rozmowach mówi się wprost o Szymonie Hołowni i Polsce 2050. Sondaże z przeszłości pokazują, że partia byłego gwiazdora TVN mogłaby dużo zyskać na współpracy z Rafałem Trzaskowskim.

Oficjalnie nie ma jednak mowy o rzucaniu rękawicy Hołowni. Marcin Kierwiński, sekretarz generalny Platformy zapewniał Interię, że jego partia jest stale gotowa by współdziałać. – Ręka do współpracy ze strony PO cały czas jest wyciągnięta – zadeklarował. I nie ma tu żadnego przypadku, bo plan Donalda Tuska jest prosty: przede wszystkim trzeba się zjednoczyć, wystartować z jednej listy. W przeciwnym wypadku na pewno będzie ich kilka.

Nasze źródła w PO wskazują, że Donald Tusk w ogóle nie ma zamiaru wybierać. Chce wziąć wszystko albo nic. Wie, że każdy wybór jednego partnera do współpracy, z pominięciem innego, to szansa i zagrożenie. Podczas posiedzenia klubu w Jachrance miał wypowiadać się wręcz “lekceważąco” o Polsce 2050 i jej liderze. Z PSL-em PO rządziła przez osiem lat. Samotny pakt z lewicą też, na dziś, wydaje się nie do przełknięcia.

Ważny polityk PO: – Donald powiedział na klubie, że jest zwolennikiem jednej listy, ale takiej, gdzie są właściwe proporcje. Każdy musi rozumieć, że na opozycji są partie większe i mniejsze. Ta wspólna lista musi to odwzorowywać. Będzie namawiał do jednej listy, ale nie ma w sobie strachu czy obawy, że jeśli się nie uda, to nie będziemy walczyć o zwycięstwo – zapewnia nasz rozmówca.

Platforma nie tylko chce uzyskać najwięcej ze względu na swoją wielkość. Jak powiedział Interii Marcin Kierwiński, partia chce również być postrzegana jako “racjonalne centrum”, co może kolidować z planami wyborczymi Koalicji Polskiej i Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Być może właśnie dlatego posłowie wywołali nazwisko byłego prezydenta, który ostatnio promuje sojusz budowany przez ludowców. – Zarówno Koalicja Polska jak i formacja Szymona Hołowni mają szczególną szansę bycia wiarygodnym dla zawiedzionych wyborców PiS – kilka tygodni temu powiedział Interii Bronisław Komorowski.

Właśnie dlatego wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz uznał, że zarówno były prezydent jak i Aleksander Hall robią “krecią robotę” dla PO. Promując Koalicję Polską sklejają Platformę z lewą stroną sceny politycznej. A Platforma, idąc za głosem Tuska, chce być kojarzona z całą opozycją.

– To pierwszy klub po pandemii, miał spore znaczenie emocjonalne. Miał służyć strategicznej mobilizacji wszystkich działaczy PO – tłumaczy Interii Bogusław Sonik, krakowski poseł PO. – Chodzi o to, żeby w nadchodzącym miesiącu pokazać aktywność przez liczne spotkania z mieszkańcami, nie bać się wyjść do ludzi i rozmawiać – dodaje.

Posłowie PO w ciągu miesiąca mają odbyć tysiąc spotkań z mieszkańcami różnych regionów. Plan zakłada, że jeden parlamentarzysta odwiedzi pięć miejsc. Już 2 lipca ma przyjść czas podsumowania na kongresie w Radomiu.

Jak słyszymy w Platformie, żeby plan się powiódł, najistotniejsza będzie współpraca Rafała Trzaskowskiego i Donalda Tuska. Nasi rozmówcy zapewniają, że panowie wcale ze sobą nie współzawodniczą, a współpracują. Nie ma tu mowy o rywalizacji choćby między takimi inicjatywami jak Meet Up kojarzony z Tuskiem czy Campus Polska Przyszłości prezydenta Warszawy.

– Część partii uczestnicy w Campusie. W klubie mamy koalicję, więc wydarzenie jest dla szerszego gremium – zapewnię Interię Śledzińska-Katarasińska. – Natomiast Meet Up jest wewnętrzną pracą z młodzieżówką, czymś naturalnym. Każda partia robi coś takiego – dodaje.

Nie oznacza to jednak, że najbliższe otoczenie Donalda Tuska dyskretnie nie zerka w stronę Rafała Trzaskowskiego. W partii doskonale widać jego ostatnią aktywność: – Ma 300 tys. Ukraińców w Warszawie i jako prezydent miasta szuka funduszy. Stąd rozmowy z Ursulą von der Leyen. Przy okazji ewidentnie robi jednak politykę i nie można o tym zapominać – podkreśla jeden z informatorów Interii.

Łukasz Szpyrka, Jakub Szczepański

Must Read
Powiązane wiadomości