Jak wynika z ustaleń Money.pl, podczas poniedziałkowego spotkania liderów koalicji (uczestniczyli w nim Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Włodzimierz Czarzasty) dyskutowano m.in. kwestię propozycji zmian podatkowych, z którymi obecna ekipa mogłaby wyjść na przyszłoroczne wybory.

Drugi próg podatkowy wzrośnie?


Choć do wyborów jeszcze ponad rok (prawdopodobnie odbędą się w październiku 2027 r.), to czasu na decyzje, wbrew pozorom, nie jest dużo. Jeszcze w tym miesiącu minister finansów musi złożyć projekt budżetu na rok przyszły, a do końca września złożyć go w Sejmie. To właśnie w ramach tej ustawy uwzględnione mają być reformy podatkowe, bo koalicjanci zgadzają się, że ich skutki powinny być odczuwalne w roku wyborczym. – Decyzji jeszcze nie ma, ale bliżej jest do decyzji o podwyżce progu podatkowego – mówi portalowi rozmówca z koalicji.


Przypomnijmy, że obecnie do kwoty 120 tys. zł rocznie obowiązuje 12-proc. PIT, a powyżej tej kwoty 32-proc. Od jakiegoś czasu Polska 2050 forsuje podniesienie progu do 140 tys. zł.


Tymczasem Lewica proponuje wprowadzenie kilku nowych stawek podatkowych wraz z progami, od których by one obowiązywały. W praktyce, chodzi o wprowadzenie stawek PIT pomiędzy dzisiejszymi 12 proc. a 32 proc. oraz być może stawki powyżej 32 proc.


Chodzi o to, by ludzie nie mieli poczucia szoku, przechodząc ze stawki 12 proc. od razu na 32 proc., tylko, by było coś jeszcze pomiędzy. Z kolei stawka ponad obecne 32 proc. miałaby dotyczyć najbogatszych, dzięki czemu cały system stałby się jeszcze bardziej progresywny – tłumaczy rozmówca portalu z Lewicy.


W 2025 roku ponad 2,4 mln polskich podatników (10 proc.) przekroczyło drugi próg podatkowy i tym samym musiało zapłacić wyższą stawkę podatku dochodowego, wynoszącą 32 proc. Rok wcześniej było to niemal 2 mln osób (7,9 proc.).

Podwyżki kwoty wolnej od podatku nie będzie?


O ile podwyżka progu podatkowego w roku wyborczym wchodzi w grę, to mało prawdopodobna jest realizacja sztandarowej obietnicy Koalicji Obywatelskiej z ostatniej kampanii. Mowa oczywiście o podwyżce kwoty wolnej od podatku, z obecnych 30 do 60 tys. zł. – Rozsądne byłoby 60 tys. zł, ale państwa na to nie stać. Z kolei zaproponowanie mniejszej podwyżki kwoty wolnej nie zaspokoi oczekiwań ludzi, a będzie kosztowne – tłumaczy rozmówca z koalicji.

Share.
Exit mobile version