W skrócie
-
Fotopułapka w Puszczy Knyszyńskiej zarejestrowała watahę sześciu wilków z widocznymi objawami świerzbu i poważnymi ubytkami sierści.
-
Młode wilki są w najgorszym stanie i eksperci przewidują, że mogą nie przetrwać nadchodzącej zimy z powodu utraty sierści i osłabionej odporności.
-
Specjaliści podkreślają, że świerzb nie jest leczony u dzikich zwierząt, a przeżycie zależy od naturalnej odporności osobników.
Dwa dorosłe osobniki i cztery młode, wszystkie z widocznymi wyłysieniami i brakami futra. To wilki z watahy, którą dotknęła paskudna choroba – świerzb. U nich zmiany na skórze są największe.
– Do tej pory chorowały pojedyncze sztuki, a teraz jest to cała wataha. Widać, że młode z tego roku już są wręcz w stanie agonalnym – przyznaje Sylwester Kowalczyk, leśniczy Leśnictwa Skroblaki w województwie podlaskim.
Zarażona świerzbem wataha wilków nagrała się na fotopułapkę ustawioną w Puszczy Knyszyńskiej. Sylwester Kowalczyk uważa, że właśnie ta choroba od pewnego czasu robi największe spustoszenie wśród tamtejszych wilków.
Wilki chorują i są w coraz gorszym stanie
Maciej Perzyna, na co dzień badający dzikie zwierzęta, nie ma wątpliwości. Kondycja nagranych wilków jest zła, żeby nie powiedzieć fatalna. – Takie porażenie pasożytem może pogarszać kondycję zwierzęcia. Chory na świerzb wilk ma coraz większe wydatki energetyczne na utrzymanie ciepłoty ciała. Nie ma pokrywy włosów, która je chroni – wskazuje lek. wet. Maciej Perzyna ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
To z kolei może przekładać się na skuteczność wilków w polowaniu. Jeśli przyjdą mrozy, młode zwierzęta prawdopodobnie ich nie przeżyją. – Świerzb może powodować śmiertelność wtedy, kiedy mamy niskie temperatury otoczenia bo zwierzę jest pozbawione okrywy włosowej, pozbawione możliwości utrzymania ciepłoty ciała w sytuacji mrozów – zaznacza Maciej Perzyna.
Świerzb to choroba, która dotyka nie tylko wilki. Chorują na niego lisy, czasem jenoty. – Zwierzęta socjalne żyjące w grupach rodzinnych czy w norach zapadają na świerzb – przyznaje dr hab Marta Kołodziej-Sobocińska z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. – U drapieżników ta choroba jest często regulatorem populacji.
Świerzbu u dzikich zwierząt się nie leczy, nie ma jak. Albo same pokonają chorobę, albo zginą.
– Nie jest tak, że choroba zabija całą rodzinę – zaznacza dr Marta Kołodziej-Sobocińska. – To w naturze znana sytuacja, że jednak są osobniki bardziej odporne, silniejsze. One są w stanie ją zwalczyć.
Nadchodząca zima będzie trudnym rozdziałem w życiu tych młodych z Puszczy Knyszyńskej. Bardzo możliwe, że także ostatnim.



