Od lat w Polsce trwają dyskusje dotyczące kwestii wprowadzenia emerytur stażowych. Umożliwiają one zakończenie aktywności zawodowej przed osiągnięciem wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn), o ile wykazany zostanie odpowiedni staż pracy.
Przypomnijmy, że w Sejmie znajdują się dwa projekty ustaw w tej sprawie. Pierwszy złożyli posłowie Lewicy, drugi to inicjatywa obywatelska wspierana przez NSZZ „Solidarność”. Oba projekty zakładają możliwość przejścia na emeryturę po wykazaniu stażu ubezpieczeniowego – 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. W praktyce oznaczałoby to, że np. kobieta, która rozpoczęła aktywność zawodową w wieku 18 lat, mogłaby przechodzić na emeryturę już w wieku 53 lat. Mężczyzna będący w podobnej sytuacji kończyłby aktywność zawodową w wieku 58 lat. W obu przypadkach emerytura przysługiwałaby zatem siedem lat wcześniej niż dotychczas.
Uzyskanie prawa do emerytury stażowej obłożone miałoby być uwarunkowane zgromadzeniem w ZUS ZUS kapitału, który zapewni świadczenie nie niższe niż minimalna emerytura (od marca br. 1978,49 zł brutto), przy czym – jak pisze Business Insider Polska – aby otrzymać emeryturę stażową, trzeba mieć tyle składek, by wystarczyło na comiesięczną wypłatę w wysokości 120 proc. minimalnej emerytury.
Dziemianowicz-Bąk o emeryturach stażowych
Wysokość emerytury stażowej zależy od zgromadzonych składek i kapitału początkowego. W praktyce ZUS podzieli zgromadzone środki przez średnie dalsze trwanie życia ogłaszane przez GUS.
O możliwości wprowadzenia w Polsce emerytur stażowych mówiła pod koniec ubiegłego roku ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. W rozmowie z Money.pl Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przyznała, że stanowisko jej resortu w sprawie wspomnianych projektów jest pozytywne. Zaznaczyła jednak, że obiekcje – natury fiskalnej – ma Ministerstwo Finansów. – Jestem gotowa do rozmów, jak skalibrować projekt, żeby nie stanowił nazbyt znaczącego obciążenia dla finansów publicznych, ale realnie pomagał osobom czekającym na emerytury stażowe – powiedziała szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej.
Z szacunków, które przytacza Business Insider Polska wynika, że wprowadzenie emerytur stażowych oznaczałoby, że z rynku pracy może odejść już w pierwszym roku nawet 150 tys. pracowników. Koszt wprowadzenia takich emerytur to dodatkowo ok. 13 mld zł rocznie z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i ok. 1,5 mld zł rocznie po stronie Funduszu Emerytalno-Rentowego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.


