Jak wynika z danych Uniwersytetu Kreteńskiego, 1 kwietnia stężenie afrykańskiego, czerwonego pyłu na Krecie wzrosło do niezwykle wysokiego poziomu: 70 razy przekroczyło wartości graniczne dla zdrowia ludzkiego. Zjawisko to, jak podkreślono, jest związane z niżem barometrycznym, który dotyka kraj i powoduje porywiste wiatry południowe, osiągające prędkość nawet 140 kilometrów na godzinę. Wiatry te przeniosły na wyspę duże ilości pyłu z pustynnych terenów wschodniej Libii.

Ciało utknęło pod samochodem

Regiony wschodniej części kraju znalazły się w epicentrum zjawisk, jednak sytuacja niemal na wszystkich greckich wyspach pozostaje krytyczna. Rodos i Poros borykają się z poważnymi problemami infrastrukturalnymi i dostawami energii, a Kreta i Cyklady zostały pokryte warstwą duszącego pyłu znad Sahary. Z powodu silnych wiatrów przybrzeżne połączenia promowe napotykają na utrudnienia, a w wielu rejonach szkoły pozostają zamknięte.

Zobacz wideo Afrykańska burza piaskowa uderza w Kretę

W okolicach miasta Nea Makri znaleziono ciało 55-letniego mężczyzny, który wcześniej uciekł z zalanej piwnicy swojego domu. Ofiara została uwięziona pod samochodem, który również został porwany przez rwącą wodę. Według greckiego dziennika „Kathimerini” mężczyzna był prawdopodobnie obywatelem Polski.

Właścicielka domu, w którym mieszkał 55-latek, powiedziała: „Utonął mężczyzna. Wyciągnęliśmy go spod samochodu, tuż przed naszym domem”. Potępiła też opieszałość władz.

674 zgłoszenia

Jak poinformowała Straż Pożarna, zjawiska pogodowe nasiliły się 1 kwietnia po godzinie 23. Po północy liczba zgłoszeń do Centrum Operacyjnego Straży Pożarnej znacznie wzrosła – tylko w Attyce osiągnęła pół tysiąca. Według danych Straży Pożarnej od środy do czwartkowego poranka Centrum Operacyjne Straży Pożarnej odebrało łącznie 674 zgłoszenia o pomoc dla regionów Attyki, Peloponezu, Północnego i Południowego Wybrzeża Egejskiego oraz Krety.

Dotyczyły połamanych drzew, pomocy z wypompowaniem wody, strażacy pomagali też w kilkudziesięciu razach, gdy potrzebna była pomoc w wydostaniu się ludziom uwięzionym w zalanych budynkach i domach.

Przeczytaj też: Prestiż i poczucie misji długo legitymizują wyrzeczenia, musimy się poświęcać, bo praca na uczelni jest wyróżnieniem. To mit. Przychodzi moment, w którym człowiek chce normalnie żyć, odpoczywać czy założyć rodzinę – mówi dr Anna Maria Górska. Czytaj na Wyborcza.pl.

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version