Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Zdaniem Jacka Protasiewicza, byłego szefa kampanii prezydenckiej Donalda Tuska, w sprawie programu SAFE doradcy prezydenta ograli obóz rządzący. Pani też ma takie wrażenie?


Hanna Gronkiewicz-Waltz: Protasiewicz był szefem kampanii 20 lat temu i wielu jeszcze pamięta, ile błędów w tej kampanii popełnił. Absolutnie nie ma racji! Było wiadomo, że prezydent raczej tej ustawy nie podpisze i będzie do upadłego występował przeciw Donaldowi Tuskowi, bo ma misję – chce skrócić jego premierostwo. Na szczęście ten plan mu się nie udał i program SAFE, choć trochę okrojony, będzie. Polska musi inwestować w bezpieczeństwo i rozwój naszej gospodarki, to nie podlega dyskusji.


Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówi o tym, że nie odpuści pieniędzy z NBP, zysku ze złota, którym chwalił się prezes Adam Glapiński i prezydent, prezentując projekt SAFE 0 proc. W jego opinii te pieniądze muszą trafić na obronność.


Ale przecież tego zysku nie będzie. NBP ma przecież same straty – na ok. 100 miliardów. Zresztą ten domniemamy zysk i tak w większości musiałby trafić do budżetu państwa.


Rozumiem, czyli pani zdaniem projekt prezydencki upadnie? To tylko taka wydmuszka?


Jeżeli ktoś ma straty, to nie może mieć zysku. To jest logiczne. Zakładając, że wynajdzie jednak rzekomy zysk, musi go w pierwszej kolejności przeznaczyć na pokrycie strat, zgodnie z rachunkowością bankowości centralnej. Prezes Glapiński jest zobowiązany do przestrzegania zasad obowiązujących w Europejskim Systemie Banków Centralnych (struktura skupiająca Europejski Bank Centralny (EBC) oraz krajowe banki centralne wszystkich 27 państw UE – red.).


Ale czy to oznacza, że to prezes Glapiński wszystkich po prostu nabił w butelkę z tym złotem?


Dla mnie po prostu się skompromitował, bo wychodzi na to, że nie zna przepisów.

Share.
Exit mobile version