Cenckiewicz twierdzi, że ma dostęp do informacji niejawnych
Rada Bezpieczeństwa Narodowego odbędzie się w środę 11 lutego. Kilka dni temu minister i koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak stwierdził na antenie TVN24, że jeśli pojawi się na niej szef BBN, „nie będzie można żadnej niejawnej informacji przekazać”. Jak bowiem wielokrotnie wskazywał, Sławomir Cenckiewicz nie posiada dostępu do informacji niejawnych. Innego zdania jest natomiast sam Cenckiewcz, który we wtorek opublikował oświadczenie w tej sprawie. Zaznaczył w nim, że posiada dostęp, ponieważ sąd administracyjny uchylił decyzje, które mu go odebrały. Warto zaznaczyć, że wyrok w tej sprawie jest nieprawomocny, a 5 sierpnia ubiegłego roku Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wniosła skargi kasacyjne do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Szef BBN stwierdził, że niezależnie od posiadania poświadczenia bezpieczeństwa, z mocy ustawy o ochronie informacji niejawnych (art. 21 ust. 4 pkt 1) przysługuje mu dostęp do informacji niejawnych o klauzuli „zastrzeżone”. „Takie stanowisko prezentuje sama ABW w ogólnie dostępnym Biuletynie Informacji Publicznej” – napisał Cenckiewicz. Stwierdzono tam bowiem, że kierownik jednostki organizacyjnej jest podmiotem uprawnionym do wydawania pisemnych upoważnień do dostępu do informacji niejawnych o klauzuli „zastrzeżone”. W związku z tym „należy wnioskować, iż ma on zapewniony dostęp do klauzuli 'zastrzeżone’ na mocy ustawy, bez konieczności wydawania odrębnego pisemnego upoważnienia, w którym sam siebie upoważniałby do tych informacji niejawnych„.
Konieczne jest jednak zaświadczenie o przeszkoleniu w zakresie ochrony informacji niejawnych. Cenckiewicz twierdzi, że ABW 3 lutego bieżącego roku wystawiło mu taki dokument, ponieważ poprzedni tracił swoją ważność. Zdaniem szefa BBN, aby odbyć takie szkolenie, najpierw należy posiadać dostęp do informacji niejawnych. „Skoro mam dostęp do informacji niejawnych należało mnie przeszkolić i to zrobiono” – napisał. Szef BBN przytoczył też pismo Departamentu Ochrony Informacji Niejawnych ABW z dnia 1 VIII 2025 r. skierowane do Pełnomocnika ds. Ochrony Informacji Niejawnych Biura Bezpieczeństwa Narodowego w związku z objęciem przez niego stanowiska.
„Jest oczywiste, że ani powyższe stanowisko, ale przede wszystkim szkolenie ABW i wydanie zaświadczenia o przeszkoleniu z zakresu dostępu do informacji niejawnych z 3 II br., byłoby bezprzedmiotowe gdyby Agencja uznała, że jako kierownik jednostki administracyjnej nie posiadam dostępu chociażby do informacji o klauzuli 'zastrzeżone’. Dziękuję ABW i jej szefowi płk. Rafałowi Syrysce za przeprowadzenie szkolenia oraz wydanie niezbędnego zaświadczenia” – napisał Cenckiewicz.
Dobrzyński o „zmanipulowanych przepisach”
Rzecznik Tomasza Siemoniaka tego samego dnia odniósł się do stanowiska szefa BBN. „Dezinformacja w wykonaniu Sławomira Cenkiewicza. Szkolenie z ochrony informacji niejawnych, w którym uczestniczył szef BBN, zostało zorganizowane dla kierownika jednostki organizacyjnej (jaką jest BBN), w której przetwarzane są informacje niejawne z uwagi na konieczność zapewnienia ciągłości realizacji zadań Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jest to tylko szkolenie, a nie przyznanie dostępu do informacji niejawnych” – oświadczył Jacek Dobrzyński. Ocenił on również, że szef BBN „wybiórczo przytoczył przepisy”, które „nie prezentują pełnego stanowiska ABW” w tej sprawie i „są przez niego zmanipulowane”. „Stanowczo podkreślam – Pan Sławomir Cenckiewicz nie posiada dostępu do informacji niejawnych (o czym został przez ABW poinformowany) i nie może brać udziału w spotkaniach objętych klauzulą niejawności” – napisał Dobrzyński i opublikował dokument, w którym wskazano, że ABW podtrzymuje swoje stanowisko o aktualnym braku dostępu Cenckiewicza do informacji niejawnych.
Co z Włodzimierzem Czarzastym?
Prawicowi politycy zarzucają Włodzimierzowi Czarzastemu, że nie złożył ankiety bezpieczeństwa, kiedy był wicemarszałkiem Sejmu, a zasiadał w komisji ds. służb specjalnych. Według ustaleń „Gazety Wyborczej” polityk musiał więc wychodzić, gdy posłowie omawiali utajnione sprawy. Z kolei zdaniem Lewicy Czarzasty mógł wystąpić o dostęp, ale nie musiał. „Politycy obozu władzy zastanawiają się też, co w sytuacji, gdy do stołu siądzie szef BBN Sławomir Cenckiewicz, pozbawiony wszelkich dostępów według ministra koordynatora służb specjalnych. – Czarzasty na pewno będzie wtedy milczał – usłyszałyśmy” – napisała „Wyborcza”.
Więcej informacji na ten temat znajduje się w artykule Gazety Wyborczej: „RBN: Lewica szykuje plan. Czarzasty ma stać z boku. Ale Nawrockiemu nie odpuszczą”.
Źródła: TVN24, Sławomir Cenckiewicz (X), Tomasz Siemoniak (Facebook), Jacek Dobrzyński (X), Prawo i Sprawiedliwość (X)


