Nowa szefowa Polski 2050 w środę (18 lutego) powiedziała na konferencji prasowej, że obecnie celem partii „jest pójście do przodu” dla wyborców. – Wiemy już, że tą ekipą, która jesteśmy, będziemy działać – podkreśliła. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, że Polska 2050 jest „dla spraw, a nie stołków”.
Pełczyńska-Nałęcz: Ci którzy odeszli z Polski 2050, nie potrafili zaakceptować porażki
Polityczka odniosła się też do wyborów na przewodniczącą partii, które wygrała. – Wszyscy w czasie wyborów deklarowali, że uznają wynik. Niestety nie zdołali tego udźwignąć, nie zdołali udźwignąć własnej porażki. Ci, którzy przegrali, zdezerterowali – mówiła i dodała, że to „smutne i rozczarowujące”. Zapytana, czy czuje się odpowiedzialna za rozłam Polski 2050. – Do tanga trzeba dwojga – odparła. Wcześniej były szef partii Szymon Hołownia stwierdził, że do rozłamu doprowadziła nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Dziennikarka Gazeta.pl Marta Rawicz zapytała na konferencji prasowej szefową Polski 2050, czy wiadomo cokolwiek na temat spotkania koalicyjnego, do którego miało dojść w ubiegłym tygodniu. – Spotkania rzeczywiście nie było, z przyczyn obiektywnych. Uważam, że powinno się odbyć jak najszybciej. Nie od wczoraj jestem zwolenniczką tego, aby rozmawiać wewnątrz koalicji – odpowiedziała.
Rozłam w Polsce 2050
W środę kolejna grupa posłów Polski 2050 odeszła z partii. Ogłoszono również założenie własnego klubu o nazwie Centrum. W grupie tych polityków jest ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, Aleksandra Leo i Ryszard Petru. Hennig-Kloska zapowiedziała, że nowy klub pozostanie w koalicji rządowej.
Czytaj także: „Poseł Polski 2050 ostro o rozłamie w partii. Mówi o 'chciwości’ i 'głupocie'”.
Źródła:Konferencja prasowa Polski 2050, Gazeta.pl


