Pierwszy dzień 32. posiedzenia Sejmu był – delikatnie mówiąc – burzliwy. Szerokim echem poniosła się awantura między Jarosławem Kaczyńskim a Romanem Giertychem. Najpierw prezes PiS nazwał posła KO „sadystą”, a potem, kiedy ten odpowiedział mu po imieniu, żeby usiadł, polityk do „sadysty” dorzucił „łobuza”. Nie była to jednak jedyna znacząca kłótnia w tamtej chwili.
Mariusz Gosek kontra Tomasz Trela
Nieco w cieniu wydarzeń z sejmowej mównicy doszło do innego starcia między politykami rządzącej koalicji a opozycji – między Tomaszem Trelą z Lewicy a Mariuszem Goskiem z Prawa i Sprawiedliwości. O jego kulisach w rozmowie z „Faktem” opowiedziała Katarzyna Piekarska, posłanka KO.
– Poseł Gosek w dużym uniesieniu krzyczał do pana posła Treli, żeby zajął lub zainteresował się swoją rodziną, bo służby się nią interesują – relacjonowała tabloidowi parlamentarzystka. – Jak go zapytałam, skąd to wie, to odpowiedział, że wie i zarzucił, że będzie z tego afera – dodała.
Dwie różne wersje wydarzeń w Sejmie
„Fakt” postanowił pociągnąć temat i zapytać o niego obie strony. Jak można się domyślić, obaj posłowie przedstawili zdarzenie zupełnie inaczej.
Jak relacjonuje zdarzenie Gosek, podszedł on do Treli i powiedział: „Zamknęliście niewinnego człowieka, to jest art. 189 Kk i za to będziecie siedzieć”. Po chwili dodał: „Ty się lepiej zajmij człowieku rodziną tak, jak musi się zajmować minister Ziobro”.
– Poseł Trela musi zrozumieć, że rodzina to świętość, także dla każdego polityka. I to on ten szacunek i empatię powinien odnaleźć w stosunku do rodziny ministra Ziobry, którego bezpodstawnie, co stwierdził sąd, pozbawił z kolegami z komisji Pegasusa wolności, a wcześniej wielokrotnie poseł Trela atakował w mediach i wpisami na profilu X. Tak, to też czasami czyta rodzina – stwierdził Gosek.
Odnosząc się do samych słów o groźbach poseł PiS stwierdził, co jest zgodne z prawdą, że „groźba musi wzbudzić przesłankę, że jest realna do spełnienia”. – Nie znam pana Siemoniaka, kierującego służbami, ani pana Bodnara, kierującego prokuraturą. Nigdy się z nimi nie kontaktowałem – powiedział parlamentarzysta.
Zupełnie inaczej zdarzenie relacjonuje „Faktowi” Trela. Nie zgadza się on z opowieścią Goska i tłumaczy, że „ma na tę okoliczność świadków”. – Są posłowie Karnowski, Witczak czy Zembaczyński. To były jawne groźby – stwierdził. To był amok! Moi prawnicy pracują nad zawiadomieniem. On dopiero po czasie zrozumiał, że to był błąd – dodał poseł.