
W skrócie
-
Wulkan Mayon na Filipinach przebudził się, wyrzucając ogromne głazy i powodując konieczność masowej ewakuacji mieszkańców z okolicznych miejscowości.
-
Ostatnia aktywność wulkanu doprowadziła do ustanowienia rekordu – zanotowano 256 osunięć skalnych i emisję piroklastycznych strumieni i dwutlenku siarki.
-
Poza zagrożeniem ze strony wulkanu, Filipiny mierzą się także z tragedią na wyspie Cebu, gdzie doszło do śmiertelnego osunięcia się prywatnego wysypiska śmieci.
Wulkan uważany jest za najaktywniejszy i być może najgroźniejszy na Filipinach. Wznosi się na wysokość 2463 m. n.p.m., co czyni go jedną z najwyższych wulkanicznych gór w kraju. Charakteryzuje się niezwykle stromymi zboczami, nachylonymi pod kątem 40 stopni.
Jak już podaliśmy, Mayon leżący na południowo-wschodnim cyplu największej filipińskiej wyspy Luzon jest na tyle niebezpieczny, że kilka dni temu zarządzono ewakuację prawie 3 tys. mieszkańców z niebezpiecznej strefy u podnóża szczytu.
Alert w 5-stopniowej skali podniesiono do poziomu trzeciego z powodu śmiercionośnych strumieni piroklastycznych, czyli szybko poruszającej się lawiny bardzo gorących odłamków skał, popiołu i gazu spadających ze zboczy góry. Mayon wyrzuca także bardzo groźne głazy, niektóre mają wielkość samochodów. To zagrożenie dla ludzi.
777 ton dwutlenku siarki dziennie
Wulkan rozpędził się jednak. Badający erupcję wulkanologowie odnotowali 256 osunięć skał z tej góry, o czym poinformował Filipiński Instytut Wulkanologii i Sejsmologii. Wulkan wygenerował również 41 piroklastycznych strumieni, a emisja dwutlenku siarki osiągnęła poziom 777 ton metrycznych dziennie. Kłęby gorącego dymu i pary wodnej wzniosły się na 200 metrów, ale na szczęście przesuwały się na północny-wschód, w kierunku oceanu.
256 osunięć skalnych wulkanu Mayon to rekord, a wulkanologowie zwracają uwagę na to, że góra jest wciąż napęczniała, co sugeruje gromadzenie się magmy i wyziewów. Niebezpieczeństwo nie minęło.

