– W poniedziałek (6 kwietnia) przed godz. 18 ogłoszono awarię masową. Około ośmiu tysięcy odbiorców w woj. pomorskim nie ma prądu. Dotyczy to przede wszystkim mieszkańców okolic Wejherowa, Tczewa i Kartuz. W woj. zachodniopomorskim bez prądu pozostaje ok. 2,5 tys. odbiorców, najwięcej w rejonie Białogardu. Brygady Pogotowia Energetycznego pracują w terenie, lokalizują uszkodzenia i dokonują napraw, aby przywrócić zasilanie – przekazał specjalista ds. komunikacji Energa Operator Grzegorz Baran.
Gwałtowne wichury w Polsce
Dodał, że przyczyną są głównie gałęzie drzew spadające na linie energetyczne i często je zrywające. Strażacy od niedzieli do poniedziałku, do godz. 16.30, interweniowali 208 razy. Działania dotyczyły przede wszystkim usuwania powalonych drzew z dróg oraz innych ciągów komunikacyjnych. Najwięcej interwencji strażacy prowadzili w powiatach: wejherowskim, słupskim, puckim oraz bytowskim.
W Bieszkowicach (pow. wejherowski) drzewo przewróciło się na samochód osobowy. Nikt nie został poszkodowany. W miejscowości Korzybie (pow. słupski) drzewo spadło na linię kolejową, powodując czasowe zatrzymanie pociągu Regio. Po usunięciu przeszkody skład kontynuował jazdę.
W północnej części woj. pomorskiego (powiaty: lęborski, pucki, słupski, wejherowski oraz miasto Słupsk), a także w powiecie sławieńskim w woj. zachodniopomorskim w poniedziałek obowiązuje ostrzeżenie II stopnia przed silnym wiatrem, wydane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Na tym obszarze wiatr w porywach może osiągać 85 km/h, okresami do 95 km/h.
Ponad 500 interwencji na Lubelszczyźnie
Około 530 razy interweniowali od rana w poniedziałek strażacy w związku z wichurami, które przechodzą nad Lubelszczyzną. Jedna osoba została ranna – do szpitala trafił mężczyzna, który został porażony prądem przez zerwane linie energetyczne. Ponad 7 tys. mieszkańców regionu pozostaje bez zasilania.
Najtrudniejsza sytuacja jest na północy województwa, w powiatach: bialskim, łukowskim, radzyńskim. Uszkodzony został m.in. dach na jednym z budynków szpitala w Międzyrzecu Podlaskim. – Blacha spadła na plac szpitalny. Nic nikomu się nie stało. Wewnątrz nie było pacjentów, ponieważ budynek jest remontowany – mówił dyrektor placówki Marek Zawada.
W Bobrownikach, w pow. ryckim, mężczyzna został porażony prądem – dotknął ogrodzenia, na którym wisiały zerwane linie energetyczne. – Strażacy wstępnie udzielili mu pomocy i przekazali zespołowi ratownictwa medycznego. Mężczyzna był przytomny, trafił do szpitala – wyjaśnił kpt. Stachyra.
Sytuacja na Podkarpaciu i w woj. łódzkim
Ponad 120 razy interweniowali strażacy w woj. łódzkim. Najpoważniejsze zdarzenie miało miejsce w Łodzi, gdzie spadający konar ranił kierowcę samochodu dostawczego. Mężczyzna odniósł obrażenia głowy, niezagrażające jego życiu. Wichura uszkodziła też trzy dachy w regionie.
W wyniku silnego wiatru, który uszkodził linie energetyczne, w poniedziałek bez prądu na Podkarpaciu pozostaje ok. 750 odbiorców, najwięcej w okolicach Krosna i Sanoka. Strażacy przez cały dzień interweniowali 119 razy, głównie usuwali z dróg i chodników powalone gałęzie i konary.
Jak zachować się w trakcie burzy?
Jak podkreśla Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej, w czasie nawałnicy najlepszym schronieniem jest budynek. Nie należy stać pod drzewem czy lekką konstrukcją, np. wiatą autobusową i tramwajową. Straż pożarna apeluje także o usunięcie z balkonów i tarasów rzeczy, które mogą zostać porwane przez wiatr.
Zaapelowano o niewychodzenie z domu. PSP przestrzega przed wycieczkami, zwłaszcza w góry. „Porażenie piorunem najczęściej kończy się śmiercią lub trwałym kalectwem” – napisała w komunikacie na swojej stronie internetowej KG PSP.
Jeśli burza zastanie nas na akwenie wodnym, wówczas powinno się opuścić żaglówkę, łódź, ponton, rower wodny czy kajak i przycumować je do brzegu. W przypadku jazdy samochodem wskazano zmniejszyć prędkość jazdy i unikać terenów zalesionych oraz zabudowanych, ponieważ „gwałtowny podmuch wiatru może spowodować utratę panowania nad samochodem i doprowadzić do wypadku”.
Czytaj także: Ornitolożka z Doliny Baryczy: Pogoń za obserwowaniem i fotografowaniem ptaków bywa dla nich tragiczna. Rozmowa z Zuzanną Pestką na Wyborcza.pl.


