
-
W 2026 roku wszedł w życie międzynarodowy traktat ONZ dotyczący ochrony bioróżnorodności na wodach międzynarodowych.
-
Traktat umożliwia tworzenie morskich obszarów chronionych na pełnym morzu oraz wprowadza ocenę oddziaływania na środowisko i zasady współdzielenia zasobów genetycznych.
-
Wyzwania dotyczące realizacji traktatu obejmują monitoring i egzekwowanie przepisów, a skuteczność porozumienia zależy od liczby państw, które je ratyfikują.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W połowie stycznie 2026 r. w życie wszedł międzynarodowy traktat ONZ dotyczący ochrony bioróżnorodności na wodach międzynarodowych, oficjalnie znany jako porozumienie o bioróżnorodności poza jurysdykcją państw, w skrócie BBNJ. Dokument po raz pierwszy tworzy spójne ramy prawne dla ochrony otwartych oceanów, które do tej pory funkcjonowały w dużej mierze jako przestrzeń słabo regulowana.
Chodzi o obszary leżące poza wyłącznymi strefami ekonomicznymi państw, sięgającymi około 370 kilometrów od linii brzegowej. To właśnie tam, na tzw. pełnym morzu, koncentruje się ponad 90 proc. objętości siedlisk życia na Ziemi, a jednocześnie znacząca część intensywnego rybołówstwa przemysłowego, transportu morskiego i rosnących ambicji wydobywczych.
Dlaczego pełne morze wymagało nowego prawa
Przez lata otwarte oceany bywały określane jako „dziki zachód” globalnego rybołówstwa. Regionalne organizacje zarządzania rybołówstwem nie były w stanie skutecznie zapobiec nadmiernej eksploatacji stad ryb. Według danych przywoływanych w toku negocjacji aż 56 proc. monitorowanych zasobów rybnych na pełnym morzu było przełowionych.
Skala presji rosła wraz z rozwojem technologii. Nowoczesne floty z pływającymi przetwórniami potrafią w ciągu doby przetwarzać setki ton ryb, a połowy przesuwają się coraz dalej i głębiej, także do tzw. strefy mezopelagicznej na głębokości od 200 do 1000 metrów. Do tego dochodzą niszczące dno morskie trałowania denne, które dewastują siedliska powstające przez tysiące lat.
„To jedno z najważniejszych porozumień środowiskowych w historii” – mówi Matt Frost z Plymouth Marine Laboratory. „Dotąd nie istniał żaden mechanizm umożliwiający tworzenie morskich obszarów chronionych na pełnym morzu”.
Co dokładnie wprowadza traktat BBNJ
Nowe porozumienie umożliwia państwom ustanawianie morskich obszarów chronionych na wodach międzynarodowych. Obejmuje także obowiązek ocen oddziaływania na środowisko dla działalności mogącej wpływać na ekosystemy oceanu oraz tworzy ramy współdzielenia korzyści z tzw. morskich zasobów genetycznych, wykorzystywanych m.in. w biotechnologii i farmacji.
Traktat wpisuje się w globalny cel ochrony 30 proc. powierzchni Ziemi do 2030 r., znany jako inicjatywa „30 by 30”. Bez objęcia ochroną znacznych fragmentów pełnego morza realizacja tego celu była matematycznie niemożliwa. Obecnie formalną ochroną objęte jest około 8 proc. oceanów świata.
-
Nie lód i nie kra. Tajemnicze kręgi na rzekach w Polsce
-
Chodzą z balonem przyczepionym do wózka. Nietypowy pomysł Polaków
Sylvia Earle, biolog morska i założycielka organizacji Mission Blue, określa wejście traktatu w życie jako „punkt zwrotny w obronie niebieskiego serca Ziemi, które reguluje klimat i podtrzymuje życie”. Jak dodaje, „ten moment pokazuje, że globalna współpraca jest możliwa. Teraz trzeba ją przełożyć na działanie”.
Gdzie mogą powstać pierwsze obszary chronione
Wśród obszarów wskazywanych przez naukowców i organizacje ochrony przyrody znajdują się m.in. maty brunatnic Morza Sargassowego na Atlantyku, będące miejscem rozrodu węgorzy europejskich i amerykańskich, oraz hydrotermalne kominy Lost City, zasiedlone przez ekstremofile.
Na Pacyfiku potencjalnymi kandydatami są grzbiety Salas y Gómez i Nazca, podwodne łańcuchy górskie stanowiące kluczowe siedliska dla wielorybów, rekinów, żółwi i mieczników. Wybór obszarów nie będzie jednak prosty, ponieważ wraz z ociepleniem oceanów wiele gatunków szybko zmienia zasięgi występowania.
Dodatkowym problemem jest fakt, że jedynie około 27 proc. dna oceanicznego zostało do tej pory dokładnie zmapowane. Ochrona będzie więc musiała opierać się na niepełnych danych, a jednocześnie uwzględniać dynamiczne zmiany ekosystemów.
Ocean jako bufor klimatyczny
Znaczenie traktatu wykracza poza samą ochronę bioróżnorodności. Oceany pochłaniają około 90 proc. nadmiaru ciepła związanego z globalnym ociepleniem oraz około jednej czwartej antropogenicznych emisji CO2. Ekosystemy takie jak łąki trawy morskiej czy lasy kelpowe magazynują węgiel, a masowe migracje ryb mezopelagicznych i planktonu transportują go z powierzchni do głębin.
„One dosłownie przenoszą węgiel z powierzchniowych warstw wody w głąb oceanu, gdzie jest on na długi czas wyłączony z obiegu” – tłumaczy Callum Roberts z projektu Convex Seascape Survey, badającego rolę oceanów w stabilizacji klimatu.
Matt Frost porównuje sytuację do leczenia pacjenta cierpiącego na kilka chorób jednocześnie: „Jeśli ktoś jest jednocześnie chory na trzy rzeczy i usuniemy dwie z nich, zyskuje szansę, by poradzić sobie z tą trzecią„. Ograniczenie przełowienia i zanieczyszczeń ma zwiększyć odporność ekosystemów na wzrost temperatury wód.
Wyzwania: egzekwowanie i polityka
Największym testem dla traktatu będzie jego egzekwowanie. Doświadczenia z wód terytorialnych pokazują, że co najmniej jedna czwarta formalnie chronionych obszarów to tzw. papierowe parki, które istnieją głównie na mapach.
Technologicznie kontrola stała się łatwiejsza. Dane satelitarne i algorytmy sztucznej inteligencji pozwalają dziś śledzić niemal wszystkie statki i identyfikować podejrzane aktywności. Problemem pozostaje jednak odpowiedzialność. Nawet jeśli naruszenie zostanie wykryte, to od państw członkowskich będzie zależało, czy odmówią statkom dostępu do portów lub wywrą presję dyplomatyczną na kraj bandery.
Traktat podpisało 145 państw, ale jest prawnie wiążący tylko dla tych, które go ratyfikowały. Na początku 2026 r. było ich 83. Wśród krajów, które jeszcze tego nie zrobiły, znajdują się m.in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada i Australia.
„Im więcej państw go ratyfikuje, tym silniejszy się staje” – podkreśla Sarah Bedolfe z organizacji Oceana. „Ochrona pełnego morza to wspólna odpowiedzialność i wspólna korzyść”.
Sekretarz generalny ONZ António Guterres ocenił, że porozumienie „wypełnia krytyczną lukę w globalnym zarządzaniu oceanami” i wezwał do jego pełnego, powszechnego wdrożenia.
Pierwsza konferencja stron traktatu ma odbyć się najpóźniej w ciągu roku od wejścia w życie. To wtedy zapadną kluczowe decyzje dotyczące procedur, finansowania i pierwszych obszarów chronionych. Od nich zależy, czy historyczne porozumienie przełoży się na realną zmianę w najbardziej niedostępnej, a zarazem kluczowej części systemu Ziemi.

