Iga Świątek – Jelena Rybakina. Katastrofa w meczu Polki na Australian Open – Tenis – Sport Wprost


Można było się zastanawiać, jaki scenariusz na to spotkanie przygotują obie zawodniczki. Z jednej strony w bilansie ogólnym, po 11 meczach o jedno zwycięstwo lepsza była Polka. Do tego Iga Świątek wygrała cztery z pięciu ostatnich spotkań z Kazaszką.


Jelena Rybakina miała jednak za sobą pamiętny sukces z WTA Finals 2025. W turnieju, który ostatecznie urodzona w Rosji, ale reprezentująca Kazachstan tenisistka – w świetnym stylu wygrała – po drodze ograła Polkę w trzech setach. Zaczynając co prawda od przegranej odsłony 3:6, ale później miażdżąc przeciwniczkę 6:1, 6:0…

Australian Open: Iga Świątek – Jelena Rybakina, porażka Polki w ćwierćfinale


Świątek dużo lepiej rozpoczęła środową rywalizację (początek o 1:30 polskiego czasu), bo od przełamania rywalki już w pierwszym gemie spotkania. Cóż jednak z tego, skoro Rybakina odpowiedziała błyskawicznie, przełamaniem powrotnym (1:1). I tak naprawdę, to Kazaszka zaczęła uciekać Polce od stanu 2:1 ze swojej perspektywy. Z pewnością żal trzeciego gema spotkania (przy 1:1), kiedy serwowała Rybakina. Polka miała bowiem 40:0 i szanse na przełamanie, ale wtedy właśnie turniejowa „piątka” przebudziła się pod względem serwisowym i tak właściwie, górowała już do końca nad Świątek.


Wiceliderka rankingu WTA nie miała swojego dnia pod względem skuteczności pierwszego podania. To w meczach z tak mocno grającymi przeciwniczkami jest kluczowe, jeśli chce się utrzymać na powierzchni. Świątek odczuła to zwłaszcza w końcówce pierwszej partii. Po 49 minutach gry było 5:5. Kapitalny gem serwisowy zanotowała wówczas Rybakina, dokładając m.in. dwa asy oraz świetny winner na zamknięcie (6:5). Za to przy gemie serwisowym Świątek podająca miała koszmarne problemy. Bez pierwszego podania trudno było umiejętnie odebrać rywalce broń w postaci choćby mocnego returnu.


Paradoksalnie jednak dwunastego gema Polka rozpoczęła od prowadzenia 30:0. Później to Kazaszka zdobyła trzy punkty, a następnie, przy drugiej piłce setowej – zanotowała kluczowego brejka – zamykając odsłonę wynikiem 7:5 po 59 minutach gry.


Zanim rozpoczął się drugi set, Świątek zdecydowała się skorzystać z przerwy, schodząc na kilka minut z kortu. Ten czas Rybakina wykorzystała na wysłuchiwanie swojego kontrowersyjnego trenera Stefano Vukova. Człowieka, który jeszcze kilka miesięcy temu był zawieszony przez WTA, będąc „bohaterem” głośnego skandalu – z zarzutami o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad swoją podopieczną.


Rybakina i Vukov wrócili jednak do współpracy i Kazaszka umiejętnie korzystała z jego rad. Druga odsłona ćwierćfinału rozpoczęła się od prowadzenia Rybakiny 3:0 z przełamaniem. Polka ponownie nie mogła się „dobrać” do serwisu przeciwniczki. Małe szanse pojawiły się dopiero w piątym gemie, kiedy Świątek wyszła na 30:0. Rybakina ponownie skorzystała jednak z argumentu serwisowego, a nawet szybkie bieganie polskiej zawodniczki, nie pomogło w zbliżeniu się do odwrócenia seta i… całego meczu.


Ostatecznie Polka przegrała drugiego seta już dużo wyraźniej (6:1). Tym samym Świątek zakończyła marzenia Świątek o sukcesie w AO 2026. Polka nie wyrównała również swoich najlepszych wyników w Melbourne, dwukrotnie będąc w półfinałach (2022 i 2025). Nie będzie również skompletowania Wielkiego Szlema w karierze Polki. Świątek wygrała w Roland Garros (czerokrotnie) i po razie w US Open oraz Wimbledonie. Melbourne pozostaje przez Polkę niezdobyte na poziomie wielkoszlemowym.


Ćwierćfinałowa lekcja od Kazaszki z pewnością była surowa. Wydaje się, że serwis był tu kluczem (choć Rybakina nie brylowała od A do Z), ale też kolejny raz martwiący był brak planu B czy C, kiedy spotkanie nie układa się po myśli Świątek. Na tym najwyższym poziomie bez kolejnych rozwiązań, zwłaszcza biorąc pod uwagę klasę rywalek, trudno jest myśleć o naprawdę dużych sukcesach.

Share.
Exit mobile version