„Amerykańskie wojsko przeprowadziło jedną z najodważniejszych operacji poszukiwawczo-ratunkowych w historii USA dla jednego z naszych niesamowitych oficerów, który jest również wysoce szanowanym pułkownikiem i o którym z radością informuję, że jest teraz CAŁY i ZDROWY” – napisał prezydent USA Donald Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
Dodał, że na jego rozkaz „wojsko amerykańskie wysłało dziesiątki samolotów uzbrojonych w najgroźniejszą broń świata, żeby odzyskać [zaginionego wojskowego]”, a w akcji „nie było ofiar wśród Amerykanów”. „NIGDY NIE OPUŚCIMY ŻADNEGO AMERYKAŃSKIEGO WOJOWNIKA!” – napisał Trump.
Szczegóły akcji ratunkowej
„The New York Times” podaje, że lotnik ukrył się w górskiej szczelinie, a przez pierwsze godziny jego lokalizacja nie była Amerykanom znana. Wspiął się na wysokość 2130 metrów. Był wyposażony w sygnał naprowadzający, ale ograniczał jego użycie, z obawy przed wykryciem sygnału przez Irańczyków.
„Amerykańskie samoloty szturmowe zrzuciły bomby i otworzyły ogień do irańskich konwojów, aby utrzymać je z dala od obszaru, w którym ukrywał się lotnik. Gdy amerykańscy komandosi zbliżyli się do zestrzelonego lotnika, otworzyli ogień, aby utrzymać siły irańskie z dala od miejsca akcji ratunkowej, ale nie wdali się w strzelaninę z Irańczykami, poinformował przedstawiciel armii amerykańskiej” – czytamy w „NYT”. Ranny mężczyzna został przetransportowany do Kuwejtu na leczenie.
Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w niedzielę, że w południowej prowincji Isfahan zestrzeliła amerykański statek powietrzny biorący udział w akcji mającej na celu odnalezienie zaginionego pilota. Według BBC zestrzelona jednostka to dron.
Czytaj także: Amerykański prezydent nie przedstawił jeszcze wiarygodnego wyjaśnienia dla uderzenia na Iran. Jedynym spójnym przekazem jest uciecha – pisze Timothy Snyder w tekście opublikowanym na Wyborcza.pl
Iran. Poszukiwania amerykańskiego żołnierza
Samolot F-15E został zestrzelony przez irańską obronę przeciwlotniczą w piątek. Podjęte działania poszukiwawczo-ratownicze doprowadziły do odnalezienia i uratowania pilota samolotu. Nie udało się wtedy odnaleźć drugiego członka załogi.
Do działań poszukiwawczych zaangażowano m.in. śmigłowce i samoloty. To prawdopodobnie HH-60, modyfikacja śmigłowca UH-60 Black Hawk oraz samoloty HC-130J. W operacji brali też udział żołnierze grup poszukiwawczo-ratowniczych Sił Powietrznych USA (USAF), znani jako Pararescue Team. To wyspecjalizowana formacja, której celem jest ratowanie załóg statków powietrznych zestrzelonych nad terytorium wroga, jej historia sięga II wojny światowej oraz wojny w Wietnamie.
Amerykańskiego pilota szukali również Irańczycy. Jeszcze w piątek w państwowej telewizji wezwano ludność, by pomogła w schwytaniu pilotów, zaznaczając, że za przekazanie władzom żywych żołnierzy wyznaczono nagrodę. Jej wysokość to 10 mld tomanów, czyli 100 mld riali, co stanowi równowartość ok. 76 tys. dolarów.
Ultimatum Donalda Trumpa
W sobotę prezydent USA zapowiedział, że Iran ma jeszcze 48 godzin na zawarcie porozumienia albo otwarcie cieśniny Ormuz, w przeciwnym razie „zapanuje tam piekło”. Prezydent groził już wcześniej eskalacją ataków na Iran, jeśli ten nie otworzy ponownie Ormuzu, ale wycofywał się, przekonując, że Teheran jest otwarty na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. Teheran w piątek odrzucił ofertę Waszyngtonu w sprawie porozumienia.
W piątek, pytany przez stację NBC News o strącenie nad Iranem amerykańskiego myśliwca F-15, Trump odpowiedział, że to nie wpłynie na negocjacje z tym krajem.
USA i Izrael rozpoczęły 28 lutego bombardowania Iranu, na co ten reaguje atakami na Izrael, amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie i państwa Zatoki Perskiej. Iran doprowadził też do niemal całkowitej blokady cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku eksportu ropy i gazu z regionu, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen tych surowców na światowych rynkach.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)


