Jest takie zdjęcie: węgierski premier w kolorowej koszuli z literatką, a po jego lewej stoi István Tiborcz w koszuli i bezrękawniku. W jednej dłoni trzyma literatkę, w drugiej butelkę typu fiasco.
Zdjęcie wykonane zostało kilka miesięcy po ślubie, który odbył się w Budapeszcie 7 września 2013 r. Jest ono ikoniczne, przewija się za każdym razem, gdy media donoszą o działalności wpływowego zięcia z Szombathely. A donosiły i donoszą nad wyraz często.
Wejście do rodziny i nowe możliwości
István i Ráhel poznali się w Wielkanoc w marcu 2007 r. Jak wspominała Ráhel w grudniu 2022 r. w wywiadzie dla prorządowego tygodnika „Mandiner”, przedstawili ich sobie znajomi. Nazajutrz ponownie się spotkali i zaiskrzyło. Spotkanie wywarło na niej duże wrażenie. Jak powiedziała, uznała, że albo będą razem na długi czas, albo nigdy więcej się nie spotkają.
Historia potoczyła się tak, że niespełna 6,5 roku później stanęli na ślubnym kobiercu. Z tym zresztą związana jest ciekawa historia. W trakcie wesela skradziono dwa telefony komórkowe Iphone 4S. W ich poszukiwania zaangażowano Wydział ds. Zabójstw Narodowego Biura Śledczego Policji. Śledztwo w tej sprawie trwało do września 2015 r. umorzono je z uwagi na niewykrycie sprawców. Jak ujawnił w 2016 r. portal śledczy Átlátszó, łączny koszt poszukiwań wyniósł 12,3 mln forintów (po kursie z 2016 r. było to ponad 170 tys. zł). Uzyskanie tej informacji wymagało zaskarżenia decyzji węgierskiej policji o odmowie jej udzielenia.
Wejście do rodziny dało Tiborczowi nowe perspektywy. Szybko zbudował swoje imperium biznesowe, które rozwijał najpierw w sektorze energii, a następnie nieruchomościach, turystyce i finansach.
To wszystko przyniosło mu status jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych Węgrów. W 2025 r. znalazł się na liście 50 najbogatszych Węgrów „Forbes” z majątkiem szacowanym na 151,5 mld forintów, ok. 1,6 mld zł. Jak napisano, w ciągu roku podwoił majątek.
Działa w głównie w branży nieruchomości i finansowej (Bank Gránit i fundusze private equity). Z żoną doczekali się trojga dzieci: Aliz (ur. 2016), Anny Adél (ur. 2018) i Bertalana (ur. 2020).
István Tiborcz z wykształcenia jest prawnikiem. Od 2022 r. wraz żoną mieszkają w Hiszpanii (Marbella), jednakże deklarują chęć przeprowadzki do USA.
Początki i pierwsze kontrowersje
Przygodę z biznesem rozpoczął w okolicach 2008 r. od importowania transformatorów z Niemiec. Jednak to ufundowanie w 2009 r. ES Holding – a po przekształceniach w 2013 r. – Elios Innovatív, było punktem zwrotnym w jego karierze. Wiąże się bowiem z aferą, którą kontrolował unijny OLAF – Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych.
Rzecz dotyczyła przetargu na wymianę oświetlenia ulicznego na energooszczędne. Zadanie było finansowe ze środków UE. Spółka Elios w latach 2011-2015 wygrała 35 przetargów na wymianę oświetlenia na łączną kwotę ok. 40 mln EUR. Ponad 90 proc. tej kwoty finansowane była ze środków UE. Według doniesień medialnych 17 przetargów rozpisano dopiero w po tym, jak upewniono się, że firma Tiborcza – Elios Innovatív Zrt. bądź jej konsorcjum ma szansę na zwycięstwo. Jednocześnie zamontowane oświetlenie zapewniało mniej światła niż wcześniej.
Po nagłośnieniu tego faktu do gry wszedł m.in. OLAF. Ponieważ węgierski rząd nie chciał upublicznienia dokumentów finansowych tego projektu, zdecydowano o zwrocie środków do unijnego budżetu. Była to równowartość (wg kursu z 2016 r.) ok. 196 mln zł. Rzecz jednak w tym, że formalnie węgierskie instytucje państwowe nie dostrzegły złamania prawa. Tiborcz sprawy jako właściciel filmy finału sprawy nie doczekał, bowiem zbył udziały.
Drugim obszarem działalności, w który zaangażował się zięć premiera, to nieruchomości. W 2015 r. powstała Grupa BDPST, która trudni się inwestycjami deweloperskimi, luksusowymi hotelami i biurowcami w Budapeszcie i za granicą. Podmiot nabył w 2022 r. najsłynniejszy w Budapeszcie Hotel Gellért (obiekt od grudnia 2021 r. jest remontowany). Z kolei najnowszym nabytkiem jest hotel Marriott położony tuż nad Dunajem między mostem Wolności a Łańcuchowym.
Tiborcz kupił go w czerwcu br. za 115 mln euro. To jeden z najbardziej znanych obiektów hotelowych w Budapeszcie, chociaż o wiele nowocześniejszy niż przywołany wcześniej Gellért, w którym znajdują się baseny termalne.
„Dynastia” i hazard zabawkowymi pieniędzmi
Jak wielokrotnie informowali dziennikarze śledczy – m.in. z redakcji Direkt36, rozmaite spółki powiązane z Istvánem Tiborczem korzystały z przepisów, które pozwalały im np. odliczać od podatku wydatki poniesione na remont zabytków, które następnie przekształcano m.in. w kompleksy hotelowe i spa.
O tych działaniach opowiada film „Dynastia”, który Direkt36 opublikował na portalu Youtube. W ciągu sześciu miesięcy produkcję obejrzało blisko 4 mln osób, co jak na węgierskie warunki jest świetnym rezultatem.
W trakcie nagrań udowodniono, że w jednym z klubów prowadzonych przez spółkę BDPST w Budapeszcie odbywa się nielegalny hazard (jest to pokazane na filmie). Węgierska policja odmówiła jednak przyjrzenia się sprawie. Spółka BDPST poinformowała, że nie był to nielegalny hazard. Gra bowiem prowadzona była bezwartościowymi żetonami i przy użyciu zabawkowych pieniędzy.
Absurdalne? Z takiego około prawnego parasola ochronnego sam Tiborcz korzystał wielokrotnie, tak przy aferze oświetleniowej, jak i w późniejszych przypadkach. Warto przy okazji wskazać, że twórcy filmu próbowali uzyskać komentarz Tiborcza do całej produkcji, którego jednak odmówiono.
Tuż przed premierą „Dynastii” w mediach prorządowych uruchomiono kampanię, której celem było deprecjonowanie ustaleń dziennikarzy. W oficjalnym przekazie uznano, że jest to wręcz spisek Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, której celem jest obalenie demokratycznie wybornego węgierskiego rządu.
Jedyny komunikat, jaki w końcu twórcy filmu otrzymali, to faktyczne potwierdzenie, że jego rozmaite firmy korzystały z kredytów od państwowych banków, jednak (jak napisano w oświadczeniu) „niewielu innych graczy rynkowych zrealizowało inwestycje tej skali bez wsparcia państwa”. W oświadczeniu poinformowano także, że „wbrew wcześniej opublikowanym informacjom jego grupa nie otrzymała dziesiątek miliardów forintów zwolnień podatkowych, ale łącznie 2,6 mld forintów”, tj. równowartość ok. 28 mln zł. István Tiborcz przekazał także, że nie rozmawia na tematy biznesowe z Viktorem Orbánem.
Ale państwo wspiera interesy Tiborcza. Również redakcja (Direkt36) pokazała, że przy okazji węgierskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej rząd rekomendował hotele, których właścicielem jest Tiborcz. Chodziło m.in. o Hotel Dorothea położony w bardzo prestiżowym miejscu stolicy przy placach Vörösmarty i Vigadó. Otwarto go w listopadzie 2023 r. Jak informowali dziennikarze Direkt36: „Projekt hotelowy Tiborcza został uznany przez rząd za inwestycję priorytetową już w 2018 r., co zapewniło grupie BDPST specjalne traktowanie ze strony różnych organów”.
Sam István Tiborcz wszedł również na rynek bankowy. W 2021 r. został udziałowcem Gránit Banku, jednego z najszybciej rozwijających się banków na Węgrzech. Grupa, której właścicielem jest Tiborcz, wybudowała, a następnie sprzedała rządowi trzy kompleksy biurowe.
Jak informował w 2024 r. portal Válasz Online, kwota transakcji opiewała na 600 mld HUF, prawie 6,5 mln zł. W toku dziennikarskiego śledztwa ustalono, że zapłacona kwota jest o kilkadziesiąt procent za wysoka. W odpowiedzi minister odpowiedzialny m.in. za budownictwo, János Lázár… zniósł jawność wszystkich decyzji wydawanych przez podmioty budowlane.
Niedostępny stał się portal ÉTDR (Elektroniczny System Dokumentacji Wspierający Postępowanie w Sprawie Pozwoleń Budowlanych), który umożliwiał publiczny dostęp do decyzji i dokumentów budowlanych. W ten sposób nie da się wyśledzić planowanych i trwających inwestycji, można to robić dopiero post factum. Co osiągnięto? Sprawy z biurowcami Tiborcza „nie ma”, a przy tej okazji zapewne również wielu innych.
Czas rozliczeń po wyborach?
W ostatnich tygodnia córka i zięć premiera poinformowali, że jesienią br. przeprowadzą się do USA, czemu sprzyjać ma pozytywna dla nich zmiana gospodarza w Białym Domu. Ráhel dostała się również na jeden z tamtejszych prestiżowych uniwersytetów.
Dziennikarze opozycyjnego portalu 444.hu wskazują, że jest to powtórka modelu „ewakuacji” znana z 2022 r., kiedy Ráhel z rodziną przeniosła się do Hiszpanii. Jak zauważają dziennikarze, deklaracja przeprowadzki interpretowana jest jako przyznanie, że obecność rodziny Orbána na Węgrzech w czasie kampanii może stanowić dla niego obciążenie polityczne.
Zważywszy na ostatnie sondaże i pewność, z jaką Péter Magyar deklaruje zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych (na ile są to realne szanse – to inny wątek), przeprowadzkę Tiborcza można w jakiejś mierze interpretować jako wybieg przed ewentualnymi rozliczeniami. A te, zgodnie z deklaracjami lidera TISZY powinny rozpocząć się niezwłocznie po wyborach.
Zięć Orbána był zresztą jedną z pierwszych osób, w które uderzył Péter Magyar po tym, jak w lutym 2024 r. porzucił Fidesz. Co ciekawe, ten sam Magyar swój majątek gromadził m.in. pracując w MBH… a więc tym banku, który Tiborczowi finansował inwestycje.
Lider TISZA w czasie swojej podróży w 80 dni dookoła Węgier przemawiał 11 sierpnia br. w Balatonfenyves. Stwierdził wówczas, że kontrolerzy zbadają nadmierne wzbogacanie się premiera i jego otoczenia z ostatnich dwóch dekad. Jak powiedział: „śledczy z NAV (odpowiednik polskiego KAS – przyp. aut.) zapytają Stefka Tiborcza, jak to możliwe, że 10-12 lat temu miał pięcioletniego Opla Kadetta, a teraz ma 500-1000 mld forintów„.
Jak wskazał, Tiborcz będzie miał 15 dni na złożenie wyjaśnień w sprawie tego „dziwnego” wzbogacenia. Następnie może dostać „wezwanie do dopłaty podatku w wysokości 480 mld forintów”. Żeby zrozumieć skalę tych słów, warto wskazać, że jest to równowartość 5,2 mln zł.