Izraelski minister finansów Becalel Smotricz powiedział, że południowe przedmieścia Bejrutu, które mają stanowić bastion Hezbollahu, mogą zostać zniszczone jak Gaza.
„Przedmieścia Bejrutu będą przypominać Gazę”
– Wkrótce Ad-Dahija będzie przypominać Chan Junus – powiedział na zamieszczonym w sieci nagraniu skrajnie prawicowy polityk w kontekście miasta w południowej Strefie Gazy, które zostało zniszczone podczas wojny Izraela z Hamasem. – Hezbollah popełnił błąd i zapłaci za to wysoką cenę. Uderzamy w głowę irańskiej ośmiornicy, odetniemy ramię Hezbollahu – dodał.
Wielka ewakuacja przedmieść Bejrutu
W czwartek izraelska armia wydała nakaz ewakuacji wszystkich mieszkańców południowych przedmieść Bejrutu. Poprzednie wezwania w Bejrucie lub jego okolicach dotyczyły konkretnych budynków, które później były celem izraelskich sił. Obecne zarządzenie obejmuje cztery dzielnice położone na południowych przedmieściach miasta, czyli około pół miliona ludzi. Mieszkańcy masowo opuszczają miasto.
„Wiele wskazuje na to, że Izrael zamierza rozprawić się z Hezbollahem, który dołączył do wojny po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran. Wojna jesienią 2024 bardzo szyicką organizację osłabiła, podobnie jak wojna w czerwcu 2025 osłabiła Iran. Teraz Izraelczycy zmierzają do rozprawienia się z wrogami na wzór Hamasu w Strefie Gazy. Izrael ma prawo do samoobrony, ale to samo prawo nakłada ograniczenia, których Izrael nie przestrzega. Innymi słowy, państwo ma prawo i obowiązek bronić swoich obywateli, a wojna jest jednym z dopuszczalnych narzędzi. Prawo nakłada jednak także ograniczenia na sposób prowadzenia wojny. Burzenie miast, wysiedlanie setek tysięcy ludzi granice te przekracza” – komentuje dziennikarz Jarosław Kociszewski w swoim wpisie na portalu X.
Liban. Ponad 70 osób zginęło wskutek izraelskich ataków
Libańskie władze przekazały, że od rozpoczęcia ataków przez Izrael i USA w Libanie zginęło co najmniej 77 osób. Wszystkie były ofiarami izraelskich ostrzałów domniemanych pozycji terrorystycznego ugrupowania Hezbollah, które jest sojusznikiem Iranu, a które stacjonuje w południowej części Libanu.
Również w czwartek prezydent Libanu Joseph Aoun spotkał się z amerykańskim ambasadorem Michelem Issą, by omówić z nim obecną sytuację. Miał zwrócić się do niego z prośbą o interwencję USA w celu powstrzymania ataków Izraela na Liban.
Redagowała Kamila Cieślik


