Już niedzielne (tj. 8 lutego) treningi dawały spore nadzieje na dobry wynik podczas konkursu na normalnej skoczni dla reprezentantów Polski. Najlepszy był, zgodnie z przewidywaniami, Kacper Tomasiak. Chłopak, który w sezonie 2025/26 stał się niespodziewanym liderem polskiej drużyny.


W trakcie niedzielnego skakania Tomasiak był nawet drugi w jednej z serii. Było tak dobrze, że trener Maciej Maciusiak postanowił odpuścić swojemu liderowi skakanie w trzecim, ostatnim podejściu treningowym.

Kacper Tomasiak zaczarował na igrzyskach! Ależ debiut polskiego skoczka


Niestety, tak jak coraz lepiej szło Tomasiakowi, tak zupełnie nie mógł się odnaleźć na normalnej skoczni w Predazzo Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski akurat 9 lutego obchodził przyjemną rocznicę – 12 lat od pierwszego złota olimpijskiego w karierze. To były ZIO 2014 w Soczi.


We Włoszech zobaczyliśmy jednak tę gorszą twarz Stocha. Stanęło na próbie o odległości 100 metrów. A ta, przy braku punktów rekompensaty za wiatr (był sprzyjający), nie dała choćby miejsca w czołowej trzydziestce finałowej serii.


Stoch zajął ostatecznie 38. miejsce. Niewiele lepiej poradził sobie Paweł Wąsek. Polak został odkurzony przez trenera Macieja Maciusiaka, ale trenowanie w Zakopanem najwyraźniej niewiele dało. Przynajmniej za mało, żeby móc osiągnąć serię finałową ZIO.


Na zupełnie innym biegunie był Tomasiak. Mający 19 lat chłopak zupełnie bez kompleksów skoczył 103 metry, meldując się na półmetku na bardzo wysokim, czwartym miejscu.


Stało się zatem jasne, że Polak będzie się w serii finałowej – podczas swojego olimpijskiego debiutu – bił się o podium na igrzyskach. To były rewelacyjne wieści. Co więcej, strata Polaka do podium to było zaledwie 0,1 punktu. Liderem był Niemiec Philipp Raimund, na drugiej pozycji sensacyjnie Francuz Valentin Foubert, a na trzeciej Norweg Kristoffer Eriksen Sundal. Dokładnie taką samą notę jak Polak miał za to Szwajcar Gregor Deschwanden.


W finałowej serii emocje były ogromne. Skoczkowie wspięli się na szczyt swoich umiejętności. Kapitalną próbę zaliczył m.in. Japończyk Ren Nikaido, który skoczył aż 106,5 metra. Co więcej, Deschwanden chwilę później dołożył aż 107 metrów!


Tomasiak jednak wytrzymał, skacząc 107 metrów, w kapitalny stylu.


Lepszy okazał się tylko Raimund. Niemiec wytrzymał presję, w przeciwieństwie do Francuza. Foubert skoczył 102,5 metra, natomiast nowy mistrz olimpijski 106,6 m. Raimund wygrał z Tomasiakiem o 3,4 punktu.

ZIO 2026: Skoki narciarskie przynoszą medale Polsce od lat!


Co ciekawe, od 2010 roku skoki narciarskie regularnie przynoszą Polsce medale olimpijskie. Spoglądając nieco głębiej, od 1972 roku – jeśli reprezentacja Polski na zimowych igrzyskach zdobywa krążki – to tylko raz zdarzyło się, żeby w gronie ludzi na podium zabrakło przedstawicieli skoków narciarskich.


W 1972 roku był to złoty skok Wojciecha Fortuny w Sapporo. Następnie po 30 latach braku jakiegokolwiek medalu z ZIO dla Polski, fatalną passę przełamał Adam Małysz – w Salt Lake City (2002). Jedynie w Turynie (2006) polskie skoki nie dały reprezentacji ani jednego krążka. Wówczas medale zdobyli Justyna Kowalczyk (brąz w biegach narciarskich) oraz Tomasz Sikora (srebro w biathlonie).


Cztery lata później (2010) w Vancouver dwa srebra dołożył Małysz. W Soczi (2014) medale olimpijskie w skokach zdobywał za to Kamil Stoch – dwa złote. Pjongczang (2018) to ponownie złoty Stoch i brąz skoczków w drużynie (Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki, Kamil Stoch).


I ta historia ostatnia, czyli ZIO w Pekinie (2022) i brąz Dawida Kubackiego. Jedyny medal dla Polski na ostatnich zimowych igrzyskach – jak zazwyczaj – właśnie w skokach.

Share.
Exit mobile version