O znaczeniu Kamila Semeniuka we Włoszech pisaliśmy na łamach WPROST wielokrotnie, ostatni raz na początku kwietnia. Przyjmujący reprezentacji Polski wypracował sobie mocną pozycję na Półwyspie Apenińskim, konsekwentnie udowadniając, że można na niego liczyć.


To samo o polskim przyjmującym wie zresztą Nikola Grbić, wielokrotnie stawiając na Semeniuka w sezonie reprezentacyjnym. Siatkarz jest jednym z członków olimpijskiej drużyny, która w 2024 roku sięgnęła po srebro na igrzyskach w Paryżu.

Kamil Semeniuk zagra o złoto! Świetne wieści z Półwyspu Apenińskiego


Tym razem polski siatkarz może cieszyć się wraz z kolegami z Sir Susa Scai Perugia z awansu do finału ligi włoskiej. W półfinale nie było wątpliwości, że to drużyna z Polakiem w składzie zasługuje na miejsce wśród dwójki grającej o złote krążki na Półwyspie Apenińskim.


Rywale, czyli Gas Sales Bluenergy Piacenza – tylko w pierwszym secie potrafili utrzymać tempo przeciwników, na dystansie pełnej partii. Przegrana 25:27 sprawiła jednak, że gospodarze zyskali dużą pewność, a przyjezdni nie zdołali już ponownie postraszyć na tyle Perugię, żeby ta „wpuściła” przeciwnika do grania.


Semeniuk zdobył 11 punktów, atakując z wysoką skutecznością aż 59 proc. Dodatkowo Polak przyjmował na poziomie 45 proc., co również jest istotne w kontekście dobrego funkcjonowania drużyny.


Słuszną uwagę na perspektywę całej trwającej kampanii zwrócił Jakub Balcerzak na portalu X.


Polski siatkarz utrzymuje bowiem poziom, który jest imponujący. Warto dodać, że oprócz gry o złoto w ligowym wydaniu, na horyzoncie przed Perugią i Semeniukiem walka w Final Four Ligi Mistrzów. Włoski klub broni zresztą tytułu zdobytego przed rokiem, podczas turnieju rozgrywanego w łódzkiej Atlas Arenie.


A jeśli dołożyć do tego jeszcze zdobyty niedawno Superpuchar Włoch, to może być naprawdę wyjątkowy sezon dla Perugii. Kto wie, może właśnie taka postawa zespołu, a w nim tak dobrze funkcjonującego Semeniuka, przesunie go jeszcze wyżej w hierarchii reprezentacji u trenera Nikoli Grbicia.


Póki co wydaje się, że jest on za plecami duetu: Wilfredo Leon i Tomasz Fornal.

Share.
Exit mobile version