W połowie stycznia rozpoczęły się wybory wewnętrzne w KO, które są pierwszymi po połączeniu w październiku ubiegłego roku – pod szyldem KO – Platformy Obywatelskiej z Nowoczesną i Inicjatywą Polska. Pierwszy etap wyborów dotyczył wyłonienia nowych władz na najniższym szczeblu, czyli w kołach. W marcu członkowie KO wybrali na kolejną kadencję dotychczasowego szefa. Donald Tusk był jedynym kandydatem na przewodniczącego i zdobył 97 proc. głosów.

W marcowych wyborach wybrano też szefów powiatów i regionów. Po ogłoszeniu wyników nie obyło się jednak bez kontrowersji. Na Podkarpaciu protest wyborczy złożyła posłanka Joanna Frydrych, która przegrała rywalizację z szefem sejmowej komisji spraw zagranicznych Pawłem Kowalem. – Podejrzewamy pewne nieprawidłowości, razem z moim komitetem opisaliśmy je w proteście, ale nie będziemy mówić o szczegółach – mówiła Polskiej Agencji Prasowej Joanna Frydrych. – To są nasze wewnętrzne sprawy. Nie chcemy ich wyciągać na zewnątrz, jak Polska 2050 – dodała.

Drugi protest – na Dolnym Śląsku – złożyła wicemarszałkini Sejmu Monika Wielichowska, która zdobyła o sześć głosów mniej od zwycięzcy, dotychczasowego szefa regionu, wiceministra rozwoju Michała Jarosa. – W oświadczeniu na portalu X twierdziła, że w wyborach na szefa dolnośląskich struktur nie zapewniono tajności głosowania, „w szczególności głosowania samodzielnego”.

Zobacz wideo Magiczne myślenie Glapińskiego przy ratowaniu Nawrockiego

Wybory w Koalicji Obywatelskiej. Protesty wyborcze

Radio ZET podało w sobotę, że kolejny protest wpłynął z Kraśnika w woj. lubelskim. „Jedna z osób podważyła obecność w komisji wyborczej osoby, która miała nie mieć uprawnień do zasiadania w komisji” – czytamy.

Na Lubelszczyźnie szefową regionu została europosłanka Marta Wcisło, która uzyskała 663 głosów. Jej rywal, poseł Michał Krawczyk, zdobył 30 głosów mniej. – W powiecie kraśnickim Marta miała 49 głosów, a Michał tylko 13. Różnica wynosiła więc 36 głosów, to więcej niż w całym rozrachunku. Gdyby te głosy unieważnić, okazałoby się, że wygrał Krawczyk – mówi rozgłośni jeden z lubelskich działaczy KO.

Z ustaleń portalu wynika, że w całym kraju protestów wyborczych było łącznie kilkanaście, głównie dotyczyły woj. dolnośląskiego, podkarpackiego i lubelskiego. Większość protestów została już odrzucona przez krajową komisję wyborczą.  – Dotyczyły głównie drobnych spraw. Dla przykładu w Przemyślu jedna z osób była w komisji i jednocześnie startowała w wyborach. Ale w takim przypadku, po złożeniu wniosku, komisja wydawała pozwolenie – mówiła w rozmowie z Radiem ZET wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela, szefowa Krajowej Komisji Wyborczej KO. – Komisja rozpatruje systematycznie wszystkie protesty. W przyszłym tygodniu będziemy zajmowali się kolejnymi, także protestem dotyczącym wyborów na Dolnym Śląsku – dodała. 

Czytaj także: Czeka nas coraz bardziej konfrontacyjna kohabitacja. Nie ustępują ani prezydent, ani premier, a pałac – już na poważnie – rozpoczął grę na zwycięstwo prawicy w 2027 roku – piszą Agata Kondzińska i Iwona Szpala na Wyborcza.pl.

Wybory w Koalicji Obywatelskiej. Będzie nowy sekretarz generalny?

W następnym kroku, do 28 marca mają zostać wybrani członkowie Rady Krajowej, krajowego sądu koleżeńskiego i komisji rewizyjnej, a także regionalnych komisji rewizyjnych i sądów koleżeńskich. Domknięciem procesu wyborczego będzie zebranie się Rady Krajowej, co może się stać na przełomie marca i kwietnia, przed Wielkanocą.

Rada wyłoni nowych wiceprzewodniczących – zgodnie ze statutem może ich być maksymalnie 15. Będą to nazwiska po ustaleniach i wskazaniu premiera. W zarządzie ma się znaleźć miejsce dla byłych szefów Inicjatywy Polska i Nowoczesnej – Barbary Nowackiej i Adama Szłapki. Rada Krajowa wyłoni też sekretarza generalnego i skarbnika KO. Ich wybór będzie formalnością, bo nazwiska wskaże Donald Tusk.

Funkcja sekretarza generalnego jest kluczowa, zwłaszcza przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. To tak naprawdę druga osoba w partii po liderze KO. Według rozmówców PAP, swojej misji na tym stanowisku nie będzie kontynuować Marcin Kierwiński, który jest też szefem MSWiA i szefem warszawskich struktur KO. Z drugiej strony, o zmianie na tym stanowisku mówiło się już w 2024 r., gdy Kierwiński został europosłem, ale nie doszło do niej także, gdy ponownie objął ministerstwo.

– Kierwiński ma na głowie jeden z największych i najpoważniejszych resortów, nie ma czasu na zajmowanie się partią – mówi jeden z posłów KO, z którym rozmawiała PAP. Inny ocenił, że wszystko będzie zależeć od tego, czy sam Kierwiński będzie chciał nadal być sekretarzem generalnym.

Share.
Exit mobile version