Przypomnijmy, przyspieszone wybory prezydenckie w Krakowie odbędą się pod koniec września. Od kilku tygodni Bartosz Bocheńczak z Konfederacji prowadził kampanię w Małopolsce, w której przekonywał, że to on najlepiej sprawdzi się w roli przyszłego gospodarza Krakowa. 7 września poinformowano, że jego kandydatura nie zostanie zarejestrowana, ponieważ polityk złożył za mało ważnych podpisów.
Janusz Korwin-Mikke drwi z Konfederacji
Do sytuacji partii odniósł się w wymowny sposób jej dawny lider. W serwisie X opublikował zdjęcie śmiejącego się Ferdynanda Kiepskiego – głównego bohatera polskiego serialu „Świat Według Kiepskich”. W rozmowie z Onetem potwierdził, że to jego komentarz do zaistniałej sytuacji Konfederacji. – Nic tylko się śmiać – dodał.
— To jest bardzo poważny wypadek przy pracy. Rzecz nie do pomyślenia — podkreślił polityk. Jego zdaniem „do takiej sytuacji nie powinno było dojść”.
Jednocześnie jest zadowolony z rejestracji kandydatury Michała Klimka, przedstawiciela Konfederacji Korony Polskiej. „W układzie Banaś – Bocheńczak – Gibała – Klimek zwolennicy wolności wahali się między p. Bartoszem Bocheńczakiem, a p. Michałem Klimkiem. Teraz nie mają wątpliwości: Klimek! Braun i Korwin-Mikke Pany! Konfederacja: Dziady!” – napisał w serwisie X Korwin-Mikke.
Wybory na prezydenta Krakowa. Bocheńczak: „Zawaliłem”
W poniedziałek Bartosz Bocheńczak potwierdził w mediach społecznościowych, że nie weźmie udziału w wyborach. „Moja kandydatura na prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana. Zabrakło ważnych podpisów. Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało – pomyliłem się” – przekazał.
Dodał także, że „system jest, jaki jest. Zasady były znane”. „Naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej zweryfikować je przed złożeniem. Powinniśmy byli poświęcić temu więcej uwagi. Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność” – poinformował.
Polityk przeprosił też wolontariuszy oraz mieszkańców Krakowa, którzy zaangażowali się w zbiórkę podpisów oraz popierali jego kandydaturę. Jednocześnie przekazał, że we wtorek 8 września „podpisy mają być ponownie liczone” i „może coś się jeszcze zmieni”.


