W ubiegłym tygodniu Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt noweli ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Jak wyjaśniała ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przewiduje on, że inspektorzy pracy będą mogli wydawać decyzje o przekształceniu umowy na umowę o pracę, a stronom będzie przysługiwała możliwość odwołania się do sądów pracy. Szefowa resortu pracy liczy, że jeszcze w tym miesiącu ustawa zostanie przyjęta przez rząd.
Dłuższe kontrole PIP po reformie?
Tymczasem jak pisze dzisiejszy „Dziennik Gazeta Prawna”, w związku ze zmianami przedsiębiorcy muszą przygotować się na dłuższe kontrole PIP. Jak wskazano w Ocenie Skutków Regulacji do nowej wersji projektu, w zależności od liczby zatrudnionych w zakładzie pracy, mogą się one wydłużyć do miesiąca, a w przypadku dużych zakładów nawet do sześciu miesięcy. Dla porównania średni czas kontroli zakończonych skierowaniem powództwa w latach 2023–2025 wynosił 11 dni.
Jednocześnie plan utworzenia nowych etatów w inspekcji został okrojony – zamiast 360 dodatkowych, przewidywanych jeszcze w listopadzie 2025 r., ma być ich 294. – Informacja o tym, że kontrole u przedsiębiorców będą trwały dłużej, oznacza większe uciążliwości dla podmiotów – podkreśla cytowana przez gazetę Joanna Torbé-Jacko, adwokatka i ekspertka Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.
Ekspertka podkreśla, że informacja o zmniejszeniu liczby nowych etatów w PIP to zła wiadomość dla legalnie działających pracodawców. Oznacza bowiem, że czarny rynek będzie czuł się pewniej.
– Działania te są sprzeczne z deklarowanymi zamiarami wzmacniania inspekcji i z planami dodania zadań tej instytucji. Nic nie da uchwalanie kolejnych przepisów, jeżeli ta instytucja będzie zmniejszana kadrowo, ponieważ nie będzie osób, które te przepisy mogłyby zastosować. Poza tym sześciomiesięczna kontrola oznacza w dużej mierze paraliż w firmie – podkreśla Joanna Torbé-Jacko.
Marcin Stanecki, główny inspektor pracy w wywiadzie dla gazety, że zatrudnienie nowych osób w inspekcji to dziś jedna z najpilniejszych potrzeb, a niezbędne minimum to 3 tys. osób, o połowę więcej niż obecnie.


