Kreml przeprowadzi ukrytą kampanię na platformach społecznościowych, która będzie wspierać węgierskiego premiera Viktora Orbana i partię Fidesz w kwietniowych wyborach parlamentarnych – podał w środę (11 marca) „Financial Times”.
Plan opracowany przez powiązaną z rosyjską władzą agencję projektowania społecznego (Social Design Agency) zakłada publikowanie na platformach informacji promujących obecnego premiera Węgier. Gazeta ustaliła, że wiadomości, memy, infografiki, krótkie wideo mają sprawiać wrażenie materiałów tworzonych przez zwykłych internautów, a następnie będę promowane przez wpływowe osoby.
Orban jako kandydat idealny
Kampania ma przedstawić Orbana jako jedynego lidera zdolnego do zapewnienia Węgrom suwerenności oraz utrzymania relacji z mocarstwami. Z drugiej strony jego największy rywal Peter Magyar ma być kreowany na kukiełkę Unii Europejskiej. To właśnie centroprawicowa partia Tisza, której liderem jest Peter Magyar, prowadzi w sondażach przedwyborczych. Według sondażu Poll of Polls Politico Tisza może liczyć na 48 proc. poparcia, natomiast Fidesz na 39 proc.
Rzecznik Kremla zaprzecza
Rosyjska agencja planuje także atak informacyjny na Magyara i jego partię, próbując przypiąć jej łatkę niekompetentnej, dążącej do podziałów i kierującej się tajnym planem. Propagandowa instytucja jest objęta zachodnimi sankcjami. Według Departamentu Sprawiedliwości USA odpowiada ona za operację Doppelgänger, w ramach której Rosja tworzyła fałszywe informacje i strony propagandowe, aby podkopać poparcie dla Ukrainy. Wtrącaniu się Rosji w wybory na Węgrzech zaprzeczył rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oraz węgierski rząd.
W ubiegłym tygodniu niezależny portal śledczy VSquare poinformował, powołując się na źródła z obszaru bezpieczeństwa europejskiego, że Moskwa wysłała do Budapesztu zespół, który ma ingerować w wybory z 12 kwietnia. Operacją ma dowodzić Siergiej Kirijenko, pierwszy zastępca administracji rosyjskiego dyktatora Władimira Putina i autor infrastruktury wpływów politycznych Rosji za granicą. Jego ostatnia misja miała miejsce w Mołdawii podczas wyborów parlamentarnych we wrześniu ubiegłego roku, gdzie Rosja bez powodzenia próbowała osłabić proeuropejski obóz prezydentki Mai Sandu.
Czytaj na „Wyborczej”: Akcja Doppelgänger. Ujawniamy, jak rosyjskie służby mieszały w Polsce


