-
Prof. Krzysztof Ślebzak wytoczył proces Trybunałowi Konstytucyjnemu, domagając się uposażenia sędziego w stanie spoczynku.
-
Przed sądem Ślebzak argumentował, że sprawa dotyczy ustalenia jego statusu. Został wybrany do TK w 2015 roku.
-
Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że brak ślubowania nie pozbawił Ślebzaka konstytucyjnego mandatu sędziowskiego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Po 10 latach nie doczekałem się niczego i nie mogę być już rozważany jako kandydat do Trybunału Konstytucyjnego – mówił we wtorek przed sądem wybrany do TK w 2015 r. prof. Krzysztof Ślebzak. Przypomniał, że – zgodnie z konstytucją – ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.
Dlatego – jak dodał – sprawa ta „symbolicznie zamknęłaby pewien etap życia”. Ślebzak zaznaczył, że jego pozew formalnie dotyczy stanu spoczynku za jeden miesiąc – listopad 2024 r. Zaznaczył, że „sprawa ma istotny charakter praworządnościowy, bo będzie ona rzutowała na każdego kolejnego kandydata do TK”.
O oddalenie pozwu wniósł we wtorek pełnomocnik TK mec. Bartosz Kałduński.
– Sprawa nie dotyczy de facto zapłaty, ale tego, aby sąd rejonowy ocenił status powoda – mówił. Jak podkreślił, „bezsporne jest, że powód nie objął urzędu” w TK. Wskazał, że choć formalnie pozew dotyczy stanu spoczynku za jeden miesiąc, to „co do zasady jest to świadczenie dożywotnie”.
Wybrany na sędziego, prezydent nie odebrał ślubowania. Sprawa Krzysztofa Ślebzaka
Geneza pozwu, który trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, sięga zdarzeń sprzed dekady i początku sporu o Trybunał Konstytucyjny.
Początek kryzysu można datować na 8 października 2015 r., gdy Sejm VII kadencji wybrał – przede wszystkim głosami ówczesnej koalicji PO-PSL – pięciu nowych sędziów TK: Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka, Andrzeja Sokalę i właśnie Krzysztofa Ślebzaka. Mieli być oni następcami trzech sędziów kończących kadencję 6 listopada i dwóch sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu tamtego roku, a więc już w czasie następnej kadencji parlamentu.
25 listopada 2015 r. Sejm nowej, VIII kadencji, w którym większość miał już PiS, przyjął uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. 2 grudnia Sejm wybrał zgłoszonych przez PiS: Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów TK. Trzech ostatnich było następcami sędziów, których kadencja wygasła w listopadzie. Tych pięcioro sędziów zaprzysiągł ówczesny prezydent Andrzej Duda.
3 grudnia 2015 r. TK – wówczas prezesem był Andrzej Rzepliński – uznał, że poprzedni Sejm VII kadencji wybrał dwóch sędziów TK w sposób niezgodny z konstytucją (w miejsce tych, których kadencja kończyła się w grudniu) – wybór pozostałej trójki (w miejsce tych, których kadencja skończyła się w listopadzie) był z nią zgodny. W tej drugiej grupie znalazł się Ślebzak. TK uznał też wtedy, że prezydent ma obowiązek „niezwłocznego” odebrania ślubowania od każdego nowo wybranego sędziego.
To otworzyło główną oś sporu o obsadę trzech stanowisk sędziowskich w TK i zajmowanie tych stanowisk przez osoby określane przez ówczesną opozycję, a obecną koalicję rządzącą, a także część prawników, jako trzej „sędziowie dublerzy” mający zajmować w TK miejsca wcześniej prawidłowo obsadzone.
Problem ten nabrał także wymiaru ponadkrajowego, gdy w maju 2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że w sprawie firmy Xero Flor doszło do naruszenia przez Polskę przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – prawa do rzetelnego procesu sądowego oraz prawa do sądu ustanowionego ustawą. Firma pozwała Skarb Państwa. Po niekorzystnych wyrokach sądów sprawa trafiła do TK, który ją umorzył, a decyzję tę podpisał sędzia Muszyński. Firma postawiła przed ETPC zarzut dotyczący składu sędziowskiego, który w TK rozpatrywał jej sprawę. Strasburski trybunał uznał zaś m.in., że w TK orzekał sędzia, który nie miał do tego prawa i orzekł, że Polska powinna zapłacić firmie 3 tys. 418 euro odszkodowania.
Krzysztof Ślebzak wytoczył proces TK, domaga się zapłaty. Interweniuje RPO
Pozew Ślebzaka przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu o zapłatę uposażenia sędziego w stanie spoczynku został zarejestrowany w wydziale pracy w śródmiejskim sądzie rejonowym w 2025 r. Dziewięcioletnia kadencja Ślebzaka – jak sam wskazywał we wtorek przed sądem – upłynęła na początku listopada 2024 r.
Do sprawy jeszcze w zeszłym roku przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. „Z punktu widzenia powstania mandatu sędziowskiego oraz początku biegu kadencji brak ślubowania nie miał znaczenia” – zaznaczał RPO w swoim pisemnym stanowisku. Dodał, że „brak ślubowania doprowadził do faktycznego uniemożliwienia objęcia urzędu przez powoda, nawiązania stosunku służbowego i wykonywania czynności orzeczniczych”. „Nie pozbawił go jednak konstytucyjnego mandatu sędziowskiego, gdyż podstawę prawną tego mandatu stanowiła uchwała Sejmu z 8 października 2015 r.” – podkreślał Wiącek.
We wtorek udział w sprawie zgłosiła także przedstawicielka prokuratury. Po pytaniu sądu poinformowała jednak, że swoje stanowisko przedstawi na koniec procesu.
Ponieważ strona pozwana musi odnieść się jeszcze do pism procesowych, które wpłynęły w ostatnim czasie do sądu, sędzia Adam Pruszyński odroczył rozprawę do 26 maja. Wówczas możliwe, że proces się zakończy.
Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. „Historia zatoczy koło”
Jak opisuje PAP, przez ostatnią dekadę wieloaspektowy konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego obfitował w liczne wątki prawne, polityczne i administracyjne. W ostatecznym rozrachunku doprowadził do kwestionowania przez wielu prawników i polityków zapadających przed TK orzeczeń.
W przyjętej jeszcze w marcu 2024 r. uchwale Sejm podkreślił, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Sejm uznał też m.in., że dwaj obecnie orzekający w TK – Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski – nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego.
Od czasu podjęcia tamtej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw. Rząd w przyjętej w grudniu 2024 r. uchwale wskazał, że ogłaszanie w dziennikach urzędowych rozstrzygnięć TK mogłoby doprowadzić do utrwalenia stanu kryzysu praworządności. Jak dodano, „nie jest dopuszczalne ogłaszanie dokumentów, które zostały wydane przez organ nieuprawniony„.
Od drugiej połowy grudnia 2025 r. w Trybunale Konstytucyjnym na 15 stanowisk sędziowskich jest sześć wakatów. Po tym, gdy w końcu stycznia Sejm po raz kolejny nie wybrał zgłoszonych przez klub PiS kandydatów na sędziów TK, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że procedurę wyboru sędziów Trybunału przeprowadzona zostanie ponownie. Tym razem kluby koalicji rządowej mają przedstawić kandydatów.
Tymczasem na 10 marca TK wyznaczył termin rozprawy w sprawie wniosku posłów reprezentowanych przez Marcina Warchoła i Michała Wójcika z PiS, w którym zaskarżone są przepisy odnoszące się do procedury wyboru sędziów TK przez Sejm.
Ślebzak mówił we wtorek przed sądem, że jego sprawa jest istotna, gdyż problem wyborów sędziów do Trybunału ciągle istnieje, w marcu jest rozprawa w TK i nie da się wykluczyć, że „historia zatoczy koło”.


