
Zbiorniki, na których przebywały zarażone ptaki znajdują się w centrum Białegostoku. To popularny teren spacerowy. Teraz lepiej go unikać. Stoi tam tablica, która wyraźnie informuje mieszkańców o zagrożeniu.
Grypa ptaków atakuje polskie łabędzie
To wysoce zjadliwa grypa ptaków. Do miejsca nie należy się zbliżać i wokół niego spacerować – informuje Katarzyna Arłukowicz-Strankowska z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Białymstoku.
Bo wirusa można przenieść także na butach, a zima sprzyja jego rozprzestrzenianiu. „Ma taką specyfikę, że w przypadku niskich temperatur zachowuje bardzo długo żywotność” – tłumaczy Katarzyna Arłukowicz-Strankowska. Teraz, w śniegu, może przetrwać nawet kilka miesięcy.
Niedawno znaleziono kolejnego martwego łabędzia, tym razem nad Biebrzą. U niego również stwierdzono wirusa ptasiej grypy. „Część ptaków dzikich jest szczególnie wrażliwa i do takich gatunków należą łabędzie” – informuje Monika Maria Stelmach, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mońkach.
Dzikie kaczki i gęsi też są wrażliwe na wirusa grypy ptaków, ale one częściej przechodzą grypę bezobjawowo. W szerzeniu się wirusa sprzyjają zimowe koncentracje ptaków, zwłaszcza na tzw. oparzeliskach. W ogromnej masie różnych gatunków patogen atakuje najczęściej.
„Ptaki wodne są w większości bardzo stadne” – zauważa Bartosz Smyk, ornitolog z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. „Więc te koncentracje ptaków wodnych po prostu ułatwiają transmisję wirusa, więc one się łatwiej zarażają”.
Służby weterynaryjne zalecają dużą ostrożność. Dziwnie zachowujących się łabędzi, kaczek lub gęsi nie wolno dotykać i brać na ręce. O podejrzeniu choroby najlepiej powiadomić inspektorat weterynarii lub straż miejską.

