Trzy równoległe paski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli w modzie. Z kolei cztery równoległe paski przez lata były znakiem podróbek tych pierwszych. Do czasu, aż zainteresował się nimi amerykański projektant Thom Browne. Kreator mody, zainspirowany słynnym symbolem odzieży Adidasa, który jest używany przez markę od 1949 roku, zrobił z pasków użytek — tyle że nie z trzech, a właśnie z czterech. Problem w tym, że Adidasowi się to nie spodobało. Zarzucił projektantowi, że wykorzystuje znak towarowy zastrzeżony przez firmę.


Ciągnąca się przez 15 lat sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta na korzyść Browne’a. W ocenie sądu wykorzystywanie motywu równolegle biegnących pasków na ubraniach nie wprowadza konsumentów w błąd. Podstawowym argumentem na rzecz Browne’a była liczba pasków – Amerykanin używa czterech, a nie trzech, co stanowi symbol Adidasa.

– Sąd uznał, że przy takiej różnicy nie zachodzi ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd. Choć sprawa rozgrywała się za oceanem, wnioski są aktualne również nad Wisłą: o sile marki decyduje nie tylko dobry projekt, lecz przede wszystkim jego przemyślana ochrona prawna – stwierdza w rozmowie z „Wprost” Julia Smogór, prawnik z kancelarii Rödl & Partner.


Podkreśla, że ta sprawa to znakomity przykład, iż nawet tak potężna firma jak Adidas, dysponująca sztabem prawników, może przegrać w sądzie.


– To dobra lekcja dla polskich marek – zauważa prawniczka.

Rejestracja znaku towarowego


Jaki morał wynika ze sprawy „pasków” Adidasa? Taki, że o stworzone przez markę logo trzeba zadbać.


– Fundamentem bezpieczeństwa jest rejestracja logo jako znaku towarowego. W Polsce postępowanie prowadzi Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej (UPRP), natomiast jednolitą ochronę na całym rynku Unii Europejskiej zapewnia rejestracja w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO). Wybór ścieżki determinuje zasięg wyłączności: znak zarejestrowany wyłącznie w Polsce chroni na terytorium RP, podczas gdy znak unijny obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich – wyjaśnia mec. Julia Smogór.

Czy wszystko da się zastrzec?


Zdaniem prawniczki – nie. Dlaczego? Nie każde oznaczenie nadaje się bowiem do zastrzeżenia jako znak towarowy.

– Znak musi posiadać zdolność odróżniającą, tak aby przeciętny odbiorca mógł kojarzyć z nim pochodzenie towarów lub usług. Musi również dać się przedstawić w rejestrze w sposób jednoznaczny i precyzyjny, by zakres ochrony nie budził wątpliwości. Innymi słowy, znak to nie tylko atrakcyjna forma graficzna, lecz przede wszystkim trwałe skojarzenie oznaczenia z ofertą przedsiębiorcy – to, co rzeczywiście „pracuje” w świadomości klientów – tłumaczy mec. Smogór.


Ekspertka zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny element zabezpieczenia firmowego logo.


– Drugim, często niedocenianym filarem ochrony jest prawo autorskie do samego logo. Jeśli zlecamy jego zaprojektowanie grafikowi lub agencji, konieczne jest zapewnienie przeniesienia autorskich praw majątkowych. Brak uregulowania tej kwestii istotnie zwiększa ryzyko sporu w przyszłości – przestrzega prawniczka.

Share.
Exit mobile version