Zwierzęta w mieście to nie jest niecodzienny widok. Jednak wielkie, półtonowe zwierzę, jakim jest łoś zawsze budzi zdziwienie i respekt. Takie spacery, a nawet długie wyprawy, to też nic nowego. Wspominaliśmy o łosiu Emilu, który stał się słynny na całą Europę.
W poniedziałek, 5 stycznia jeden z radnych Łomży, Marcin Mieczkowski, wrzucił do sieci nietypowe nagranie. Widać na nim truchtającego po chodniku łosia. Zwierzę przebiegło swobodnie przed drzwiami ratusza na starym rynku.
Mam ogromną nadzieję, że nikomu nie stanie się krzywda, ani ludziom, ani zwierzęciu
Zaapelował też o zachowanie ostrożności i niezbliżanie się do łosia. Internauci od razu zareagowali. „Przystanek Alaska”, „Jeszcze niedźwiedzi brak…”, „Jedzenia szuka pewnie” – czytamy w komentarzach.
Nadleśniczy z nadleśnictwa Łomża Dariusz Godlewski w rozmowie z Radiem Nadzieja wyjaśnił, że najczęstszą z przyczyn wizyt zwierzęcia w mieście jest poszukiwanie pokarmu. Drugą – szukanie bezpiecznej kryjówki.
Takie przypadki się zdarzają i obawiam się, że będą mogły zdarzać się coraz częściej. Duże pokrywy śnieżne powodują to, że dostęp do tego pokarmu jest mocno ograniczony, więc szukają nowych miejsc, a potrzeby energetyczne zwierzyny zimą rosną więc i potrzeby pokarmowe też
Specjalista wspomniał też sytuację sprzed kilku lat, gdy mieszkańcy zauważyli na ul. Szmaragdowej w Łomży wilka. Co istotne Łomża leży nad Narwią, rzeką, która przyciąga zwierzęta lubiące wodę i mokradła, m.in. łosie. Zwierzę uchwycone na nagraniu nadbiegło od strony rzeki.
Nadleśniczy przestrzega też przed podchodzeniem do dzikich zwierząt w mieście. Według Godlewskiego takie zwierzę „może być mocno zestresowane”, a „jego reakcje będą nieobliczalne”.
Nie podchodźmy, ale też nie uciekajmy
Przy spotkaniu z dzikim zwierzęciem należy zachować spokój, nie wykonywać gwałtownych ruchów. Jak donoszą lokalne media, łoś bezpiecznie, cały i zdrowy, opuścił miasto.



