Szymon Krawiec, „Wprost”: Na początku 2026 r. stopa bezrobocia w województwie świętokrzyskim wyniosła prawie 9 proc., podczas gdy średnia dla całej Polski to około 6 proc. Z czego to wynika? Pracy w Świętokrzyskiem nie ma?


Marta Szewczyk-Wypychewicz: Nie powiedziałabym, że pracy w Świętokrzyskiem nie ma. Bardziej chodzi o niedopasowanie kompetencji do potrzeb rynku, mniejszą mobilność i słabszą sytuację części powiatów. Z naszej perspektywy pracy jest sporo, szczególnie dla osób z obszaru technicznego i produkcyjnego. Jednak nie zawsze kandydaci mają kwalifikacje odpowiadające na potrzeby nowoczesnego przemysłu.


Jacy specjaliści są najbardziej poszukiwani?


Przede wszystkim potrzebujemy pracowników technicznych: operatorów, elektryków, elektromonterów, spawaczy, automatyków, mechaników utrzymania ruchu, konstruktorów, technologów i inżynierów. Coraz ważniejsze są bowiem kompetencje związane z automatyką, analizą danych, planowaniem i zarządzaniem produkcją.


Włoszczowa ma ok. 10 tys. mieszkańców. Koronea, która działa przede wszystkim we Włoszczowie, zatrudnia ponad 3,5 tys. ludzi. Skąd brać pracowników, działając w tak małej miejscowości?


Nie patrzymy na Włoszczowę jak na zamknięty rynek 10 tys. mieszkańców. Dla nas to centrum większego obszaru zatrudnienia. Pracownicy dojeżdżają do nas z wielu miejscowości regionu, ale też pracują w różnych częściach Polski, ponieważ ZPUE ma rozbudowaną sieć biur techniczno-handlowych w całym kraju. To sprawia, że korzystamy z dużo pojemniejszego rynku pracy. Do tego przez blisko cztery dekady zbudowaliśmy markę stabilnego i rozpoznawalnego pracodawcy.


Włoszczowa jest położona ok. godziny drogi zarówno od Kielc, jak i Częstochowy. Prowadzenie biznesu z dala od dużych miast jest hamulcem czy atutem?


To jednocześnie wyzwanie i atut. Duże miasto daje szerszy rynek pracy, ale lokalizacja poza aglomeracją sprzyja większej lojalności, mniejszej rotacji i silniejszym relacjom z lokalną społecznością. W naszym przypadku znaczenie ma fakt, że przez lata udało się tu stworzyć realne centrum przemysłowe i kompetencyjne.


Już od dłuższego czasu mamy do czynienia z trendem wyludniania się polskich miejscowości i miasteczek. Czy prywatny przedsiębiorca może pomóc lokalnej społeczności, żeby młodych zatrzymać?

Oczywiście. Uważam, że nawet powinien. Młodych nie zatrzyma się samym hasłem, że warto zostać. Trzeba im pokazać perspektywę: ciekawą pracę, rozwój, nowoczesne technologie, dobre warunki zatrudnienia i realną ścieżkę kariery.


Dlatego tak ważna jest współpraca ze szkołami, uczelniami, praktyki, staże i inwestowanie w rozwój kompetencji młodych ludzi.


W okolicy konkurujecie z innymi dużymi pracodawcami z branży przemysłowej. Jak się dzisiaj walczy o pracownika? Liczy się tylko pensja?


Pieniądze są ważne, ale to niejedyny warunek. Dziś pracownik zwraca uwagę także na stabilność zatrudnienia, atmosferę, jakość zarządzania, możliwości rozwoju, benefity i przewidywalność. Konkurencja o ludzi dawno przestała być wyłącznie konkurencją płacową.


A jak się walczy o pracownika, żeby chciał w firmie pracować jak najdłużej, nie szedł do pracy jak na skazanie i nie myślał o tym, jak stąd uciec?


Ludzie zostają tam, gdzie mają stabilność, jasne zasady, dobrego przełożonego i poczucie sensu pracy. Bardzo duże znaczenie ma jakość codziennego zarządzania. W praktyce o tym, czy ktoś chce zostać w firmie na dłużej, często decyduje nie tylko sama organizacja, ale właśnie codzienne doświadczenie pracy z menedżerem. Ważna jest też możliwość rozwoju i awansu. Samo wynagrodzenie pomaga przy wejściu, ale nie buduje lojalności na lata.


Praktycznie wszystkich pracowników zatrudniacie na podstawie umów o pracę. Dlaczego nie chcieliście zatrudniać na „śmieciówkach”?


W naszym modelu stawiamy na stabilność i długofalowe budowanie kompetencji. Przemysł nie rozwija się dobrze w oparciu o tymczasowość. Jeśli stawiamy na jakość, bezpieczeństwo i zaangażowanie, to fundamentem powinien być etat. To korzystne zarówno dla pracownika, jak i dla firmy.


W zeszłym roku zatrudniliście 850 osób, ale z firmy odeszło 755 pracowników. Z czego wynika taka rotacja?


Te liczby trzeba czytać uważnie, bo obejmują wszystkie formy zatrudnienia. Same dane etatowe wyglądają inaczej: zatrudniliśmy 750 osób na umowę o pracę, a rozstań etatowych było 345. Przy ponad 3,5 tys. pracowników naturalne jest, że ruch kadrowy istnieje. Ważne jest jednak to, że nie prowadziliśmy zwolnień grupowych, nie obniżaliśmy płac, a wręcz przeciwnie – podnosiliśmy wynagrodzenia.


Jest jakaś recepta na lukę w polskim rynku pracy? Co roku odpływa nam 100-150 tys. Polaków w wieku produkcyjnym.


Jednej recepty nie ma, bo to problem demograficzny. Firmy mogą jednak lepiej rozwijać ludzi, mocniej współpracować z systemem kształcenia, zwiększać produktywność i inwestować w technologię. Potrzebujemy też większej aktywności zawodowej różnych grup i rozsądnego podejścia do polityki migracyjnej.


Jak dzisiaj wygląda praca z młodymi ludźmi? W mediach czyta się ciągle, że wyrasta nam roszczeniowe pokolenie. Ile w tym prawdy?

Nie lubię takiego etykietowania. Moje doświadczenie pokazuje, że młodzi pracownicy są bardziej bezpośredni, szybciej komunikują oczekiwania i częściej pytają o sens oraz rozwój. Czasem ich oczekiwania są wysokie, ale wnoszą też energię, odwagę i znajomość nowych technologii. Przy dobrym wdrożeniu potrafią być bardzo zaangażowani.


Polski system edukacji nadąża dzisiaj za potrzebami pracodawców, patrząc na działalność Koronea, czy wypadałoby coś poprawić?


W części tak, ale w wielu obszarach nadal zbyt słabo łączy teorię z praktyką. Potrzebujemy więcej nowoczesnego kształcenia technicznego, więcej kontaktu z technologią i lepszego przygotowania do realnego środowiska pracy. Ważne są też języki, kompetencje cyfrowe i umiejętność współpracy.


Oczekiwalibyście jakiegoś wsparcia administracji – lokalnej czy centralnej – jeśli chodzi o zatrudnianie?


Tak, ale przede wszystkim w postaci dobrego otoczenia do rozwoju: lepszej infrastruktury, sprawniejszych procedur, mocniejszej współpracy szkół z biznesem i bardziej przewidywalnych regulacji. Pracodawcy potrzebują stabilności i partnerskiego podejścia państwa.


Zagraniczni inwestorzy mogą często liczyć od rządu na rządowe wsparcie inwestycji. Jak na to patrzycie?

Rozumiemy, że państwo chce przyciągać kapitał, ale polskie firmy rodzinne, które od lat inwestują tutaj własne środki, także powinny być traktowane jak strategiczni partnerzy rozwoju. Wsparcie powinno premiować realną wartość dla gospodarki: inwestycje, innowacje, eksport i trwałe miejsca pracy.


Ograniczając zatrudnienie cudzoziemców i wprowadzając nową strategię migracyjną, rząd apelował do przedsiębiorców, żeby zamiast ściągać pracowników z zagranicy, zaczęli się automatyzować, robotyzować, wprowadzać sztuczną inteligencję.


Automatyzacja i AI są potrzebne, ale nie rozwiążą wszystkiego. W naszym biznesie technologia może bardzo pomóc w planowaniu, jakości, analizie danych czy wydajności procesów, ale nie zastąpi całkowicie ludzi. Sztuczna inteligencja sama nie wyprodukuje rozdzielnic czy stacji transformatorowych. Bardziej zmieni charakter pracy, niż ją wyeliminuje.


Jak będzie wyglądać przyszłość polskiego rynku pracy?


Praca będzie się zmieniać, ale nie zniknie. Będzie mniej prostych, powtarzalnych zadań, a więcej pracy wymagającej kompetencji technicznych, cyfrowych i analitycznych. W Koronea patrzymy na technologię jako narzędzie do zwiększania jakości, bezpieczeństwa i konkurencyjności, a nie sposób na „pozbywanie się ludzi”. Przyszłość należy do firm i pracowników, którzy nauczą się łączyć kompetencje ludzkie z technologią.


Marta Szewczyk-Wypychewicz – prezeska Fundacji Jesteśmy Blisko, HR Director Koronea Family Office. Liderka, dla której człowiek zawsze pozostaje w centrum uwagi, zarówno w strukturach biznesowych, jak i w działalności społecznej. Jako prezeska Fundacji „Jesteśmy Blisko” od 2020 r.oku z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z misją niesienia pomocy, udowadniając, że skuteczna filantropia to połączenie empatii z profesjonalnym zarządzaniem. Współautorka projektów zmieniających rzeczywistość podopiecznych Fundacji, w tym Kolacji Charytatywnej, która mobilizuje społeczność darczyńców do realnego wsparcia zdrowia i edukacji. Jej autentyczność i skuteczność w działaniu zostały wyróżnione w plebiscycie „100 Kobiet Biznesu” organizowanym przez „Puls Biznesu”. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Leona Koźmińskiego.

Share.
Exit mobile version