Pod koniec czerwca szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz informował o wejściu w kolejny etap rozmów z USA w sprawie stałej bazy wojskowej w Polsce. Jak dodał, w Pentagonie trwa „przegląd sił”, który ma stanowić podstawę dalszych decyzji. – Duża część kosztów tej operacji oczywiście będzie po stronie polskiej i to jest dzisiaj dla nas najważniejsze zadanie – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Jak podkreślił Cezary Tomczyk w Porannej rozmowie z RMF FM, negocjacje w sprawie budowy stałej bazy amerykańskiego wojska na terytorium Polski toczą się z Waszyngtonem od przynajmniej kilku tygodni. – Proces uruchomienia stacjonowania amerykańskiego w sposób permanentny to proces rozłożony na lata. Natomiast w ciągu najbliższych dni będzie powołany zespół negocjacyjny w Ministerstwie Obrony Narodowej – zaznaczył wiceszef MON.
Tomczyk o bazie USA w Polsce: Wybraliśmy dwie najbardziej prawdopodobne lokalizacje
Dopytywany o to, kto znajdzie się w tym zespole, wskazał, że on sam w MON zajmuje się bazami wojskowymi i infrastrukturą wojskową, wiceminister Paweł Zalewski sprawami kontaktów zagranicznych, a wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zajmuje się zaś kwestiami dot. uzbrojenia. – Więc każdy ma swoją rolę i wszyscy w tym procesie będziemy – podkreślił Tomczyk.
Dodał, że kluczowy jest fakt, że Amerykanie zaakceptowali budowę bazy wojskowej w Polsce. – Wysłaliśmy naszą ofertę do Stanów Zjednoczonych. Mamy polityczne zielone światło. Wybraliśmy dwie najbardziej prawdopodobne lokalizacje, jeżeli chodzi o bazę amerykańską, to Wielkopolska i Dolny Śląsk – powiedział Tomczyk. Podkreślił jednak, że „nie jest tak, że nie może się pojawić jakaś inna lokalizacja”.
– Polska od lat inwestuje w budowę zaplecza logistyczno-militarnego na zachodzie pod kątem przyjęcia ewentualnej pomocy wojskowej ze strony NATO. Wydaliśmy kilkanaście miliardów złotych na budowę różnego rodzaju infrastruktury – zaznaczył polityk KO.
Wiceszef MON: Niemcy nie miały nic wspólnego z przekazaniem Ukrainie rakiet Patriot
Prowadzący rozmowę, Tomasz Terlikowski, zapytał również Tomczyka o kwestię przekazania przez Polskę Ukrainie rakiet do systemu Patriot. Sprawa ta wzbudziła wiele kontrowersji w ubiegłym tygodniu. Wiceszef MON nie chciał wprost odpowiedzieć na pytanie, ile takich rakiet otrzymała od nas Kijów. Zaznaczył jedynie, że mówimy o liczbie „od 3 do 9”.
Polityk dodał jednak, że przekazane rakiety stanowią „marginalną” część naszych zapasów, a Polska dostała zapewnienie od USA, że w razie zagrożenia otrzymamy wielokrotność tej liczby. – Niemcy nie mieli z tym nic wspólnego – zaznaczył Tomczyk. Tłumaczył, że operację przekazania Ukraińcom potrzebnych rakiet przygotowywali sekretarz generalny NATO i dowództwo sił amerykańskich w Europie.
Na pytanie, czy mamy już jakieś deklaracje Amerykanów dotyczące produkcji rakiet do Patriotów w Polsce wiceszef MON odpowiedział, że podpisaliśmy umowę z USA, Niemcami, Szwecją i Holandią ws. budowy centrum serwisowego tych rakiet. – W rozmowach z Amerykanami to jest krok do współprodukcji – podkreślił.
Tomczyk dodał również, że Polska wydała do tej pory ok. 65 mld dolarów na zakupy sprzętu amerykańskiego i budowę różnego rodzaju zaplecza serwisowego, a w ciągu kolejnych lat planujemy wydać ok. 150 mld dolarów. – I chcemy być w Europie tym jednym, jedynym krajem, bo takim jesteśmy, który w związku z tym, że takie zaplecze buduje, możemy też współprodukować i być zapleczem serwisowym dla całej Europy – stwierdził polityk KO.
Polskie MiG-i nie dla Ukrainy?
Podczas rozmowy wiceszef MON został zapytany także o temat przekazania Ukrainie polskich myśliwców MiG-29. „Sprawa przekazania polskich MiG-ów miała być już zamknięta, jednak najnowsza deklaracja wiceministra MON pozostawia cień szansy na porozumienie. Pytanie, jak ten kryzys wpłynie na przyszłe relacje wojskowe między Warszawą a Kijowem.” – pisała kilka dni temu „Wyborcza”.
Jak powiedział Tomczyk, Polska jest gotowa przekazać Ukrainie myśliwce „nawet jutro”, jeśli Ukraina przekaże swoje nowoczesne technologie dronowe. – Ta sprawa nie została przekreślona, jest w uzgodnieniach – przekonywał wiceszef MON. Spór dotyczy także tego, kto miałby zapłacić za modernizację myśliwców. Według Tomczyka na pewno nie wydarzy się to „na nasz koszt”.


