Marta Nawrocka, zanim została pierwszą damą, była funkcjonariuszką Służby Celno-Skarbowej w strukturach Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Zajmowała się walką z nielegalnym hazardem, udaremnianiem produkcji i handlu wyrobami tytoniowymi oraz spirytusowymi, a także kontrolą przemysłu naftowego. W sobotę (14 lutego) udzieliła wywiadu dziennikarce TVN24 Joannie Kryńskiej, w którym opowiedziała o kulisach swojej pracy. – Bardzo dobrze wspominam 18 lat. To nie była praca za biurkiem. To była praca nieprzewidywalna, czasami niebezpieczna, w terenie, niebezpieczni klienci do obsługi. Zajmowałam się nielegalnym hazardem. To były wejścia siłowe do punktów, gdzie odbywały się nielegalne gry. Byli tam różni ludzie, pod wpływem alkoholu, narkotyków, agresywni. Nigdy nie było wiadomo, co nas czeka, ale mieliśmy super wykwalifikowanych funkcjonariuszy – stwierdziła. – Różne były sytuacje, na szczęście nikomu się nic nie stało. Była to praca na bardzo wysokiej adrenalinie – dodała. Dziennikarka zapytała Martę Nawrocką, czy była zmuszona użyć broni. – Na całe szczęście nie było takich sytuacji, że musiałam wyjąć broń. Były inne środki przymusu bezpośredniego jak kajdanki – odpowiedziała i dodała, że używała broni tylko na strzelnicy. Pierwsza dama podkreśliła, że na strzelnicy nie była od roku. – Ale myślę, że wrócę do tego, bo bardzo lubiłam spędzać tam czas – dodała.

Artykuł jest aktualizowany

Share.
Exit mobile version