W skrócie
-
CIA przez wiele miesięcy monitorowała ruchy najwyższych władz Iranu, w tym ajatollaha Alego Chameneia, według agencji AP.
-
Zebrane dane wywiadowcze zostały przekazane stronie izraelskiej i wykorzystane przy planowaniu amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran.
-
Senatorowie USA podkreślają znaczenie współpracy wywiadowczej i ostrzegają przed dalszym rozwojem sytuacji oraz możliwością eskalacji konfliktu.
Według źródła, na które powołuje się agencja AP, informacje o lokalizacji irańskich przywódców zostały przekazane stronie izraelskiej. Na ich podstawie częściowo dostosowano moment przeprowadzenia uderzeń. Operacja była efektem ścisłej współpracy wywiadowczej między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem.
Uderzenia przeprowadzono z użyciem m.in. bombowców stealth B-2, które zaatakowały irańskie instalacje związane z pociskami balistycznymi, wykorzystując bomby o masie blisko tony. Według Dowództwa Centralnego USA działania militarne trwały także następnego dnia po pierwszych nalotach.
„Najwyższy priorytet”. CIA nie spuszcza przeciwników z pola widzenia
Wysoki rangą urzędnik Białego Domu, który wypowiadał się anonimowo, przekazał, że „nowe potencjalne przywództwo” Iranu sygnalizuje gotowość do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi. Prezydent Donald Trump ma być „ostatecznie” gotowy na dialog, choć – jak podkreślono – operacja wojskowa na razie trwa.
Amerykańscy politycy potwierdzają znaczenie działań wywiadowczych. Senator Tom Cotton, przewodniczący senackiej komisji ds. wywiadu, podkreślił, że śledzenie przywódców państw uznawanych za przeciwników należy do najwyższych priorytetów amerykańskich służb. Dodał, że operacja była możliwa dzięki informacjom zebranym przez wywiady USA i Izraela.
Jednocześnie pojawiają się obawy dotyczące dalszego rozwoju sytuacji. Senator Mark Warner ostrzegł, że choć eliminacja irańskiego przywództwa zmienia układ sił, kluczowe pozostaje pytanie o dalsze konsekwencje i ryzyko eskalacji konfliktu.


