Starszy człowiek ma w Polsce najczęściej dwie możliwości. Może zostać we własnym mieszkaniu albo przenieść się do domu opieki. Pomiędzy nimi brakuje trzeciej drogi: samodzielnego mieszkania, w którym pomoc można zamówić wtedy, gdy staje się potrzebna. Jak wskazują analitycy portalu RynekPierwotny.pl – bon senioralny pomoże opłacić opiekuna, lecz nie usunie schodów ani nie stworzy mieszkań, w których łatwiej się zestarzeć.
Państwo zaczyna finansować opiekę w domu. To potrzebna zmiana, ale opiekun nie zamontuje windy, nie poszerzy drzwi i nie sprawi, że senior przestanie być więźniem czwartego piętra. Wraz z systemem pomocy trzeba więc budować mieszkania, które nie odbierają samodzielności.
Pomoc przyjdzie do domu, ale nie przebuduje mieszkania
Podpisana w lipcu 2026 r. ustawa o osobach starszych i koordynacji opieki długoterminowej wprowadziła Bon Senioralny. Nie jest to gotówka wypłacana seniorowi. Gmina ma sprawdzić, jakiej pomocy potrzebuje dana osoba, i zorganizować dla niej opiekuna.
Na pierwszą edycję programu w latach 2026–2028 przeznaczono 1 mld zł, a do 2035 r. łącznie 4,5 mld zł. Pieniądze mają w pierwszej kolejności trafić tam, gdzie takich usług brakuje. Według danych rządowych blisko 13 proc. gmin nie zapewnia ich wcale, a około 32 proc. pomaga najwyżej dziesięciu osobom.
Opiekun może zrobić zakupy, przygotować posiłek, pomóc przy myciu albo zaprowadzić seniora do lekarza. Nie rozwiąże jednak problemu mieszkania, z którego nie da się samodzielnie wyjść. Bon finansuje pomoc człowiekowi, a nie przebudowę jego domu.
Nie każdy senior potrzebuje domu opieki
Według GUS w 2024 r. w Polsce żyło 7,7 mln osób w wieku co najmniej 65 lat. To już co piąty mieszkaniec kraju. Ponad 1,6 mln osób miało 80 lat lub więcej.
Nie jest to jedna grupa klientów. Sprawny siedemdziesięciolatek może potrzebować głównie windy, sklepu w pobliżu i dobrego autobusu. Inna osoba nie radzi sobie z kąpielą, przygotowaniem obiadu albo przyjmowaniem leków. Jeszcze ktoś inny wymaga opieki przez całą dobę.
– Dziś wybór jest często zbyt prosty: własne mieszkanie albo placówka opiekuńcza. Tymczasem wiele osób nie chce i nie musi wyprowadzać się do domu opieki. Potrzebują bezpiecznego lokalu oraz kilku usług, z których mogą korzystać wtedy, gdy zdrowie zaczyna się pogarszać – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
Brakujące mieszkanie jest łatwe do wyobrażenia
Na rynku takie rozwiązania określa się angielskim terminem „senior living”. Po polsku można je opisać prościej: samodzielne mieszkanie z pomocą dostępną na miejscu. Senior mieszka u siebie, ale może zamówić obiad, sprzątanie, transport, rehabilitację albo wizytę opiekuna.
Nie jest to dom opieki w łagodniejszej wersji. Mieszkaniec nadal sam decyduje o swoim dniu i korzysta tylko z tych usług, których potrzebuje. Zakres pomocy może rosnąć z czasem, bez kolejnej przeprowadzki.
Sam lokal także musi zmieniać się razem z mieszkańcem. Na początku wystarczy winda i łazienka bez wysokiego progu. Później może być potrzebne miejsce na uchwyty, chodzik lub wózek. Osobie z demencją pomagają czytelne oznaczenia, prosty układ korytarzy i bezpieczne miejsce do spacerowania.
Adres może dać albo odebrać samodzielność
W zwykłym mieszkaniu o atrakcyjności adresu często decydują dojazd do pracy, szkoła i liczba pokoi. Dla seniora ważniejsze mogą być przychodnia, apteka, sklep, przystanek i bezpieczna trasa na spacer.
Odległość na mapie nie mówi wszystkiego. Sto metrów po równym chodniku może być łatwiejsze niż pięćdziesiąt metrów po schodach i przez ruchliwe skrzyżowanie. Centrum miasta nie zawsze jest dobrym wyborem, jeśli budynek jest głośny i trudno z niego wyjść. Spokojne przedmieście również może odbierać niezależność, gdy bez samochodu nie da się zrobić zakupów ani dotrzeć do lekarza.
Najem senioralny pomoże tylko części osób
Jedną z odpowiedzi ma być projekt najmu senioralnego. Właściciel mieszkania mógłby wynająć je gminie, a sam przeprowadzić się do dostępnego lokalu komunalnego. Nie traciłby własności dotychczasowego mieszkania. Po jego śmierci lokal nadal należałby do spadkobierców.
Takie rozwiązanie może uwolnić część osób uwięzionych w blokach bez wind. Ma jednak proste ograniczenie: gmina musi dysponować odpowiednim mieszkaniem na zamianę. Sam przepis nie zwiększy liczby lokali komunalnych i nie zapewni opiekuna. Na początku października najem senioralny nadal pozostawał projektem.
Ktoś musi odebrać telefon także w nocy
Dobrze zaprojektowany budynek jest dopiero początkiem. Ktoś musi zatrudnić opiekunów, zorganizować posiłki, odebrać telefon alarmowy i zareagować, gdy mieszkaniec upadnie albo nagle źle się poczuje. Firmę, która za to odpowiada, rynek nazywa operatorem.
Od jej jakości zależy bezpieczeństwo mieszkańców. Dlatego rodzina powinna sprawdzić nie tylko umowę dotyczącą lokalu, ale również zasady świadczenia pomocy. Kto dyżuruje w nocy? Ile trzeba czekać na opiekuna? Co się stanie, jeśli firma zakończy działalność albo mocno podniesie ceny? W tym segmencie nie wystarczy sprzedać mieszkania i przekazać kluczy.
Pomoc musi mieć jasną cenę
Mieszkanie można kupić za oszczędności albo za pieniądze ze sprzedaży poprzedniego lokalu. Za pomoc płaci się jednak co miesiąc. Z wiekiem jest jej zwykle więcej, więc rachunek rośnie właśnie wtedy, gdy senior ma coraz mniej możliwości zmiany miejsca.
Drogi obowiązkowy pakiet odstraszy osobę, która początkowo potrzebuje tylko poczucia bezpieczeństwa. Bardzo niska opłata może z kolei okazać się reklamą, jeśli później trzeba słono dopłacać za każdą usługę. Potrzebny jest prosty cennik i możliwość dokładania pomocy wraz ze zmianą potrzeb.
Bon Senioralny może opłacić część usług, ale nie mieszkanie. Najem senioralny może pomóc zmienić lokal, ale sam nie zapewni codziennego wsparcia. Dopiero połączenie bezpiecznego mieszkania, dostępnej pomocy i uczciwej umowy tworzy prawdziwą trzecią drogę.
Trzecia droga dopiero czeka na zbudowanie
Demografia gwarantuje, że potrzeba takich mieszkań będzie rosła. Nie gwarantuje jednak powodzenia każdej inwestycji. Można postawić ładny budynek w miejscu, w którym senior bez samochodu zostanie odcięty od świata. Można też zaproponować świetną opiekę za cenę dostępną tylko dla najzamożniejszych.
Najlepsze będą miejsca, z których nie trzeba wyprowadzać się po pierwszym poważnym pogorszeniu zdrowia. Najpierw mieszkaniec żyje całkiem samodzielnie. Później zamawia kilka usług, a z czasem korzysta z większej pomocy. Budynek, usługi i sposób ich opłacania muszą tworzyć jedną całość.
– Polska zaczyna budować system pomocy seniorowi, ale nadal prawie nie ma mieszkań pomiędzy zwykłym blokiem a domem opieki. O ich wartości zdecyduje nie tylko cena metra, lecz także to, jak długo można w nich żyć bezpiecznie i na własnych zasadach – podsumowuje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl


