Trudno w to uwierzyć z dzisiejszej perspektywy, ale rzeczywiście początek drugiej dekady XXI wieku obfitował w ogromne sukcesy Polski na arenie biegów narciarskich. Choć będąc konkretniejszym, w głównej mierze mowa o sukcesach autorstwa jednej, wybitnej postaci – Justyny Kowalczyk-Tekieli.
Justyna Kowalczyk ze złotem olimpijskim! Pamiętny triumf Polki na igrzyskach
Wówczas Kowalczyk występowała tylko pod panieńskim nazwiskiem, a jej największą rywalką była Marit Bjoergen. Norweżka, jedna z najważniejszych postaci w biegach narciarskich w dziejach Norwegii. Najbardziej utytułowana olimpijka w zimowym wydaniu w dziejach światowego olimpizmu. Dopiero podczas ZIO 2026 jej dokonania przebił Johannes Hoesflot Klaebo. Dokładniej Bjoergen oraz… dwójki innych reprezentantów Norwegii – biathlonisty Ole Einara Bjoerndalena i biegacza Bjoerna Daehliego. Cały wymieniony tercet miał w dorobku po osiem złotych medali olimpijskich. Klaebo od niedawna ma ich już 11.
I właśnie kobiecie z takiego towarzystwa wyzwanie rzuciła Polka. Kowalczyk-Tekieli w trakcie igrzysk w Kanadzie (Vancouver 2010) zdobyła łącznie trzy medale. Najpierw w sprincie techniką klasyczną zdobyła srebro. Następnie dorzuciła brązowy krążek na 15 km w biegu łączonym. W obu przypadkach złota przypadły właśnie Bjoergen.
Wreszcie Polka „dopadła” Norweżkę na dystansie 30 km techniką klasyczną. Po pasjonującym finiszu, który już na zawsze zapisał się złotymi (dosłownie i w przenośni) zgłoskami w historii polskiego olimpizmu.
To był drugi złoty medal w historii polskiego narciarstwa. Ten pierwszy, w 1972 roku, zdobył skoczek Wojciech Fortuna – na ZIO w Sapporo. Na kolejne złoto dla Polski na zimowych igrzyskach trzeba było czekać zatem aż do 2010 roku i wielkiego triumfu uśmiechniętej, choć niezwykle zadziornej, góralki z Kasiny Wielkiej.
Co ciekawe, podczas ZIO 2026 Kowalczyk-Tekieli pracowała dla Eurosportu, będąc ekspertką, ale też komentując… bieg na 50 km (zastąpił dystans 30 km), z wielkim sukcesem Elizy Ruckiej-Michalik. Polka, która była trenowana w przeszłości przez Kowalczyk-Tekieli, odniosła życiowy sukces, kończąc rywalizację na 8. miejscu.
ZIO 2026: Cztery medale olimpijskie dla reprezentacji Polski
Igrzyska na Półwyspie Apenińskim dla reprezentacji Polski były całkiem udane. Spoglądając choćby przez pryzmat dorobku medalowego, to najlepszy występ olimpijskiej drużyny w biało-czerwonych barwach od przeszło 12 lat.
Medale dla reprezentacji Polski podczas ZIO 2026 zdobywali przede wszystkim skoczkowie narciarscy. Jeden z nich, mający 19 lat debiutant olimpijski – Kacper Tomasiak – zgarnął aż trzy z nich. Lider kadry trenera Macieja Maciusiaka kolejno był: srebrny na normalnej skoczni, brązowy na dużym obiekcie w Predazzo i ponownie wicemistrzem olimpijskim w konkursie duetów. W tym ostatnim wypadku dwuosobową drużynę z Tomasiakiem stworzył Paweł Wąsek.
Nie można również zapominać o pierwszym od 2014 roku medalu dla polskich panczenów na ZIO. Sięgnął po niego Władimir Semirunnij. „Władek” został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 km.
Reprezentacja Polski w swojej historii startów na ZIO sięgnęła zatem łącznie po 27 medali – odpowiednio siedem złotych, dziesięć srebrnych i dziesięć brązowych. Co ciekawe, pierwszy krążek dla Polski, brązowy, zdobył Franciszek Gąsienica-Groń (kombinacja norweska) niemal równo 70 lat temu, podczas igrzysk w… Cortinie d’Ampezzo. Historia w tym roku zatoczyła zatem piękne włosko-polskie, olimpijskie koło.
A skoro o historii mowa, to podczas ZIO 2026 wydarzyła się jeszcze jedna, szczególna historia. Mianowicie Klaudia Adamek – jako pierwsza w dziejach polskiego olimpizmu – wystartowała zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach. Była lekkoatletka i uczestniczka IO w Tokio (2021) w sztafecie 4×100 metrów, skompletowała olimpijski zestaw startując we Włoszech (2026) w bobslejowej dwójce.


