Lies of P – czarny koń 2023 roku

0
32

Pinokio towarzyszy kulturze popularnej od 1881 roku. Wówczas autor powieści, Carlo Collodi swym piórem stworzył postać drewnianego pajacyka, odczuwającego typowo ludzkie potrzeby, podejmującego naturalne wybory – rzec prawdę czy skłamać? W nagrodę za szczerość, Pinokio stał się prawdziwym chłopcem, jeśli zaś skłamał, jego drewniany nos wydłużał się. Patrząc na bohatera Lies of P, odnoszę wrażenie, że to pozytywna wersja legendarnej pacynki, o niemal ludzkiej aparycji. Ten projekt zrodził się w skromnych progach koreańskiego dewelopera, co już w pewnym stopniu intryguje. Widoczny na dostępnych materiałach z rozgrywki bohater, zdaje się być czymś pomiędzy literackim wzorcem a wizją reżysera gry, Choi-Ji-Wona. Lies of P wyrasta na czarnego konia przyszłego roku.

Wyobraźcie sobie koncepcję gry opartej na założeniach już mocno spopularyzowanego gatunku souls-like, z mechaniką walki inspirowaną genialnym Bloodborne od From Software, oraz Pinokiem w roli protagonisty. Dotychczasowy przekaz w kulturze masowej utworzył w powszechnej świadomości wręcz bajeczny portret tej postaci. Lies of P będzie zatem formą mrocznej terapii wstrząsowej dla wizerunku, jakim spięty został Pinokio dla wielu pokoleń przed nami. Dle zespołu pracującego nad grą, Round8, ulokowanego w Korei Południowej, to duża szasna na zyskanie aprobaty fanów gatunku. Ostatnie miesiące mocno nas rozpieszczały pod względem większych i mniejszych przedstawicieli tego nurtu. Elden Ring, Thymesia, Steelrising czy Mortal Shell. Czy znajdzie się miejsce dla kolejnego zawodnika? Kupił mnie ten projekt.

Nie kłam, Pinokio

Lies of P powstaje już ponad dwa lata. Wstępny termin premiery szacuje się na lato, 2023 roku. Co oznacza, że trzyletni okres produkcji pozwolił na dopracowanie. Zerkając na zaprezentowane fragmenty rozgrywki, ciężko stwierdzić, że grę powszechnie zalicza się do kategorii AA, więc o nieco mniejszym budżecie oraz marketingu. “Aktualnie osiągnęliśmy liczbę stu osób zatrudnionych przy grze” – twierdzi reżyser. Dla niego samego liczba zaangażowanych nie ma większego znaczenia, jeśli każdy promieniuje pasją do tworzenia. W Lies of P miałem przyjemność zagrać w trakcie targów Poznań Game Arena. Wersja demo uruchomiona na PC nie pozwoliła na ustawienie magicznych 60 klatek na sekundę, co wynikało raczej z ograniczeń udostępnionego demo, niżeli miałoby zabraknąć tej opcji ustawień w finalnej wersji. W każdym tytule opartym na standardzie souls-like preferuję wydajność, co przekłada się na lepszą responsywność. Nie inaczej będzie tutaj. Skojarzenia z Bloodborne to pierwsze co przychodzi na myśl. Ten wiktoriański styl, pełno maszynerii i na wpół zmechanizowany Pinokio, na pograniczu prawdy oraz kłamstwa. Round8 łączą inspiracje w wyrafinowanym stylu.

Twórcy Lies of P celują w La Belle Epoque, tzw. piękną epokę/czas. Jej okres przypadł na czas panowania Trzeciej Republiki Francuskiej. Nazwę Belle epoque przypieczętowano czasom od zakończenia wojny francusko-pruskiej w 1871 roku, do wybuchu I Wojny Światowej. Na ten lotny okres składa się poprawa życia społeczno-kulturowego, gdzie w siłę rosły kina, kabarety, oraz postęp techniczny (wynalezienie samochodu, telefonu), słowem zalążek dzisiejszej cywilizacji. “Chciałbym wyjaśnić, że gra nie opiera się bezpośrednio na stylu wiktoriańskim, powszechnie stosowanym w gatunku. To całkiem inne podłoże, Belle Epoque za życia XIX-wiecznej Francji. Tak, steampunk również jest tutaj obecny. Przede wszystkim, to historia o świecie Pinokia i jemu podobnych” – wyjaśnia Choi-Ji-Won. Historia prezentuje się niczym bunt maszyn, które odmówiły posłuszeństwa by terroryzować ludność miasta Krat. O ironio, już przeżywałem podobną opowieść w niedawnym Steelrising, gdzie bohaterka, maszynowa tancerka o imieniu Aegis, walczyła z mechanicznym złem w imieniu królowej, lecz na ulicach francuskiej stolicy. Cóż, nie wierzę w przypadki, ale…

Skąd wziął się pomysł by w tytule zawarto jedynie pierwszą literę imienia protagonisty? Okazuje się, że decyzja ma swoje podłoże w niejednoznacznej naturze bohatera. “Jak widać w tytule, grę nazwaliśmy Lies of P. To Wy jako Pinokio musicie zadecydowć o prawdzie lub kłamstwu z jego strony. Zaufać czy nie? W zależności od podjętych decyzji, gra zaoferuje więcej niż jedno zakończenie” – obiecuje reżyser. Cieszy takie podejście do tematu, ponieważ rozgrywka w Lies of P to hybryda najlepszych gatunkowych rozwiązań. Parowanie, uniki, promowanie agresywnej walki, głęboka esksploracja. W zależności od naszych ambicji, grę ukończymy średnio w 30 godzin, choć twórcy zarzekają się, że dodatkowych atrakcji starcza na drugie tyle. Porządnych souls-like nigdy dość. W dalszej perspektywie widnieje nawet możliwość rozwoju marki w serię, już teraz potwierdzono DLC. Takiej wersji Pinokia się nie spodziewaliśmy.

Brutalne wyzwanie

Dla zespołu, największym wyzwaniem okazuje się opracowanie Lies of P pod konsolowe realia. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze, rynek gier w Korei Południowej opiera się głównie na sektorze mobilnym. Trudno było znaleźć lokalnego wydawcą specjalizującego się w grach przeznaczonych na konsole. Drugim punktem na mapie okazało się podniesienie własnych kwalifikacji. Jak twierdzi Choi-Ji-Won, studio musiało na własną rękę szlifować swoje umiejętności pod realia zamkniętych architektur, jakimi od zawsze pozostawały konsole. Ekipę kosztowało to mnośtwo czasu oraz energii. “Zrobiliśmy co w naszej mocy i jesteśmy niezmiernie zadowoleni, że Lies of P zdobyło taki rozgłos” – przyznaje z dumą twórca gry. Trudno nie kibicować temu projektowi, tworzonemu na dość trudnym podwórku, gdzie stawia się przede wszystkim na MMO czy gry mobilne. Oprawa już teraz robi wrażenie, a przypomnijmy, że gatunek pod tym względem rządzi się własnymi kryteriami.

Lies of P wiernie pozostaje grą typu souls-like. Członkowie Round 8 to oczywiście hardkorowi miłośnicy dzieł From Software. A nikt nie lepiej nie zrozumie istniejących zależności w gameplayu niż fanatyczni odbiorcy. Reżyser obiecuje możliwość dostosowania własnego stylu walki do każdej z ponad 30 modyfikowalnych broni. Pachnie to trochę Ni-Oh. Dobrego souls-like nigdy zbyt wiele, więc cieszy inspiracja samotnym cudem From Software, Bloodborne. Obecność checkpointów pod postacią ognisk została wprawdzie potwierdzona, lecz bez wskazania na konkretny charakter punktów kontrolnych. Niedawno ogrywałem remake Demon’s Souls, w którym bardzo skromna liczba ognisk znacząco utrudnia grę, wydłuża. Lines of P wyjdzie najwcześniej za sześć miesięcy.

Wpłyniemy na charakter bajkowego awatara, poprzez konwersacje z ludzkimi NPC i działaniem na rzecz danej jednostki. Wzorem z baśniowego pisma, można będzie skłamać, choć szkoda że nos Pinokia nagle nie urośnie. Im mniej obłudy, tym ludzki staje się nasz bohater dzieciństwa, a przynajmniej naszych dziadków. Jeśli producent dotrzyma danego słowa, szykuje się ciekawa redefinicja gatunku, bynajmniej na stopie narracyjnej. A w nurcie souls-like narratorem jest świat. Krat godnie kultywuje projekt Yharnam, nawet jeśli lekko zahacza o plagiat tego miejsca. Skoro już czerpać, to wyłącznie od najlepszych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj