– Na tej mównicy napisane jest „SAFE zero procent” i pewnie wszyscy państwo czekacie też na pewien komentarz po mojej decyzji, decyzji wolnej, decyzji suwerennej, decyzji w interesie Polaków, którą podjąłem wczoraj i którą ogłosiłem w w orędziu. Uznaję, że decyzje dotyczące polskiej wolności, suwerenności, bezpieczeństwa, rozwoju polskich sił zbrojnych, przemysłu zbrojeniowego są decyzjami zwierzchnika sił zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej, a nie Brukseli i nie Unii Europejskiej – mówił w piątek (13 marca) w Chmielniku w województwie świętokrzyskim prezydent Karol Nawrocki.

– Europejski program SAFE był niezgodny i jest niezgodny zarówno z artykułem 4 traktatu Unii Europejskiej, jak i z polską konstytucją. Nie możemy oddawać suwerenności, decyzji, bezpieczeństwa Unii Europejskiej, bo na to nie pozwala zasadnicze prawo w Polsce – stwierdził. – My nie możemy ugrzęznąć w programie, który nie daje nam najmniejszej swobody także w myśleniu strategicznym o naszym bezpieczeństwie do roku 2070 – dodał.

Zobacz wideo Tusk po wecie Nawrockiego: Od rana odbieram telefony od przywódców z Europy

Karol Nawrocki: Niemcy mają świadomość tego, że muszą spłacić Polsce reparacje

– „SAFE zero procent”, nasz polski SAFE, o który się będę upominał, to już drugie rozwiązanie, które zaproponowałem. Pierwsze rozwiązanie, które zaproponowałem podczas mojej wizyty w Berlinie u pana kanclerza Merza, to rozwiązanie, o którym też nie powinniśmy zapominać. (…) Czy nie powinniśmy w końcu zrealizować planu, w którym Niemcy zaczynają Polsce spłacać reparacje, a my inwestujemy te środki finansowe w nasze bezpieczeństwo? – powiedział Karol Nawrocki. 

Prezydent dodał, że kanclerz Niemiec Friedrich Merz „odnosił się do jego pomysłu ze zrozumieniem”. – Niemcy mają świadomość tego, że muszą spłacić Polsce reparacje. Jeśli naprawdę są zainteresowani rozwojem polskich sił zbrojnych i cała Unia Europejska jest zainteresowana, to możemy rozpocząć ten proces właśnie z niemieckich inwestycji, z niemieckiego budżetu państwa w sprzęt dla polskiej armii, dla wschodniej flanki NATO. To jest uczciwe – mówił.

– Wszyscy zastanawiamy się nad tym, jak ten proces, drodzy państwo, powinien wyglądać. Powinien wyglądać właśnie tak: rozpoczynamy spłatę reparacji, a my budujemy odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO przy dodatkowych środkach finansowych z budżetu niemieckiego. Piszą już już o tym niemieccy publicyści i mówią już o tym niemieccy politycy – zaznaczył polityk.

– Znalazłem więcej zrozumienia w kanclerzu Merzu niż w premierze Donaldzie Tusku, który pojechał do kanclerza Merza i powiedział, że Polacy reparacje spłacą sami – dodał Karol Nawrocki.

Słowa o „płaceniu przez Polskę reparacji” to nawiązanie do słów Tuska z grudnia. Premier mówił wówczas w Berlinie, że „Polska nie otrzymała zadośćuczynienia za straty i zbrodnie z czasów II wojny światowej”. Szef rządu zaznaczył też, że konieczne jest wsparcie ze ze strony Niemiec dla żyjących ofiar II wojny światowej. – Pospieszcie się, jeśli chcecie naprawdę wykonać taki gest. Jeśli nie uzyskamy jakiejś szybkiej i jednoznacznej deklaracji, to będę w przyszłym roku rozważał decyzję, że Polska wypełni tę potrzebę z własnych środków – powiedział Donald Tusk. 

Czytaj również: Gdy przyjdzie czas, skrajna prawica zewrze szyki pod patronatem prezydenta. By wyjść z Unii Europejskiej, nie trzeba pytać o zdanie społeczeństwa. Wystarczy wniosek rządu, decyzja sejmowej większości i prezydencki podpis – pisze Bartosz Wieliński na Wyborcza.pl >>>

Sprawa reparacji od Niemiec

– Rząd uważa, że, niestety, reparacje, które zostały przyznane Polsce w Poczdamie, „zajumała” sowiecka Rosja. A pan prezydent uważa, że zdobędzie te reparacje. Życzymy powodzenia, ale my uważamy, że sprawa jest beznadziejna – mówił we wrześniu w TVP Info wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. – Jego poprzednikowi przez 10 lat się nie udało, rząd PiS-u przez 8 lat nawet nie zwrócił się o reparacje, więc [Karol Nawrocki] wziął na siebie dużą odpowiedzialność. Gratuluję odwagi – dodał. 

W październiku 2022 r., za rządów PiS, ówczesny szef MSZ Zbigniew Rau skierował do niemieckich władz notę dyplomatyczną dotyczącą „odszkodowań za szkody wyrządzone przez Niemcy w wyniku niemieckiej agresji i okupacji w latach 1939-1945”. W dokumencie wskazano m.in., że Polska domaga się 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych.

Na początku stycznia 2023 r. do MSZ wpłynęła odpowiedź. „Według Rządu RFN sprawa reparacji i odszkodowań za straty wojenne pozostaje zamknięta, a Rząd RFN nie zamierza podejmować negocjacji w tej sprawie” – informował polski resort. 

W listopadzie 2006 r., za pierwszych rządów PiS, ówczesna szefowa MSZ Anna Fotyga w odpowiedzi na jedną z interpelacji wskazywała, że „stanowisko polskiej doktryny prawa międzynarodowego w przeważającej mierze jest jednoznaczne i nie pozostawia wątpliwości co do faktu zrzeczenia się przez Polskę reparacji od Niemiec”. „W latach późniejszych rząd polski wielokrotnie stwierdzał, że problem realizacji uprawnień reparacyjnych Polski od Niemiec jest zamknięty” – dodała ówczesna ministerka w listopadzie 2006 r.

Gdy w 2022 r. przypomnieliśmy w Gazeta.pl to stanowisko, Anna Fotyga tłumaczyła, że „jej opinia na temat reparacji wojennych była i jest zupełnie odmienna od przywołanej w odpowiedzi na interpelację” i ów pogląd „nie znalazł się w tym dokumencie za jej wiedzą i zgodą potwierdzoną własnoręcznym podpisem”. 

Weto ws. unijnego programu SAFE

Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek (12 marca), że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny mechanizm dozbrajania SAFE; ocenił, że „uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”.

Po zapowiedzi prezydenta ws. weta do ustawy o SAFE, rząd przyjął w piątek uchwałę, która upoważnia ministrów obrony i finansów do podpisania umowy dot. unijnego programu SAFE. Według Kancelarii Prezydenta uchwała to obejście prawa i powinna być zbadana przez Trybunał Konstytucyjny.

Premier Donald Tusk podkreślił przed posiedzeniem rządu, że historia oceni decyzję prezydenta ws. ustawy o SAFE „i to bardzo szybko w sposób dramatycznie zły dla niego”. Jak dodał, Polacy zastanawiają się, czy zawetowanie ustawy „to zdrada czy to jest działanie lobbystów, brak zdrowego rozsądku”. Przekazał też, że od rana odbiera SMS-y i telefony od europejskich przywódców, którzy nie wiedzą, o co chodzi. Dodał, że „tylko w rosyjskich gazetach jest pełne zrozumienie dla prezydenckiego weta”. 

Jeszcze w minionym tygodniu prezydent przedstawił wraz z prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim własną, jak mówił, alternatywę do programu, czyli „polski SAFE zero proc.”. W Sejmie złożony już został dotyczący jej projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Prezydencki projekt zakłada utworzenie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, którego podstawowym źródłem finansowania będą środki pochodzące z zysku Narodowego Banku Polskiego. Według uzasadnienia zapewni to państwu „suwerenność decyzyjną, stabilność finansową i odporność na ryzyka zewnętrzne”. 

Share.
Exit mobile version