Partia TISZA zdobyła większość konstytucyjną. Viktor Orban pogratulował Peterowi Magyarowi zwycięstwa. W Budapeszcie są dziennikarze Wyborcza.pl Michał Kokot wraz z fotoreporterem Michałem Ryniakiem, Thomas Orchowski z TOK FM oraz Maciej Bąk z Radia Zet. Informacje z Węgier analizuje hungarysta i dziennikarz „Wyborczej” Wojciech Maziarski. Śledź relację na żywo.
– Drodzy rodacy, zrobiliśmy to! TISZA i Węgry wygrały! Nie małą przewagą, ale większością dwóch trzecich! Razem zdemontujemy system Orbána i odzyskamy nasz kraj! Dziękuję, dziękuję, dziękuję! To nie byłoby możliwe bez was! – mówił Magyar, a tłum skandował: „Niech płynie TISZA!”. – To nie byłoby możliwe bez was. Nasze zwycięstwo będzie widoczne nie tylko księżyca, ale z każdego domu, czy to będzie mała wieś, czy miasto – podkreślił.
Peter Magyar pokonał Viktora Orbana i jego Fidesz, czym zakończył 16 lat ich rządów. Żadna opozycyjna partia na Węgrzech po 1989 roku nie zdobyła tak silnego mandatu jak TISZA. Wynik daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji.
Jednak jak podkreśliła w rozmowie z Wyborcza.pl, David Vig, dyrektorka Amnesty International Hungary, „Orban swoich ludzi umieścił w wielu miejscach”. – Przywrócenie niezależności tych instytucji będzie dużym wyzwaniem nawet przy konstytucyjnej większości – dodała.
Nie pomógł ani Trump, ani Putin
„Wygrała demokracja” – pisze na swoim portalu tygodnik „Die Zeit”. „Wspaniałe zwycięstwo Petera Magyara nad Viktorem Orbanem jest cezurą dla Węgier i Europy. Prawdziwa zmiana systemu będzie jednak trudna” – podkreśla autor komentarza Ulrich Ladurner.
„Die Zeit” zauważa, że zwycięstwo wyborcze lidera opozycji nie oznacza automatycznie zmiany systemu. Orban „wbudował w system polityczny miny”, jego ludzie kierują najważniejszymi instytucjami w kraju. Jeżeli jednak Magyar zdobędzie większość dwóch trzecich w parlamencie, będzie miał możliwość odbudowy państwa prawa. „Demokracja jest istotą odporną. Daje się ograniczyć, osłabić i upokorzyć, ale nie jest łatwo ją ukatrupić, nawet na Węgrzech. To najważniejszy wniosek z węgierskich wyborów parlamentarnych” – dodał.
Wynik wyborów ma także geopolityczne znaczenie – ocenił komentator „Die Zeit”. Jak podkreślił, Orbanowi nie pomogła ani wizyta Vance’a, ani agenci Moskwy. Zarówno Donald Trump, jak i Władimir Putin życzyli sobie zwycięstwa Orbana.
Fakt, że Orban na oczach Brukseli zbudował autorytarny rząd i pozostawał u władzy przez 16 lat jest – zdaniem „Die Zeit” – dowodem na porażkę niemieckich polityków. Orban jest prawdopodobnie jedynym politykiem w Europie, którego wspierali, co prawda w różnych okresach, Trump, Putin, niemiecka kanclerz Angela Merkel, szef CSU Markus Soeder i przewodniczący EPP Manfred Weber. „Dla Węgrów rozpoczyna się nowa era. (…) Należy ten czas wykorzystać” – apeluje komentator „Die Zeit”.
„Notoryczny zawalidroga”
„Koniec ery Orbana jest cezurą dla Węgrów i dla UE. Pomimo radości, Europejczycy nie powinni zapominać, że najtrudniejsze jest jeszcze przed nimi” – pisze na łamach gazety „Handelsblatt” Carsten Volkery. „To dobry dzień dla liberalnej demokracji w Europie” – podkreśla.
W jego opinii „wzbudzający strach reżim rozpadł się bezgłośnie jak dawniej socjalizm”. Magyar „bezlitośnie zdemaskował kłamstwa i teorie spiskowe kliki Orbana”. Europejczycy też mogą odetchnąć. „Notoryczny zawalidroga” nie będzie już torpedował szczytów UE, Ukraina dostanie wreszcie zablokowany kredyt w wysokości 90 mld euro, a prezydent Rosji Putin będzie się wściekał z powodu utraty najpewniejszego sojusznika w Brukseli. Skompromitowany jest też prezydent USA, który uporczywie nawoływał do głosowania na Orbana.
„Wynik wyborów jest ostrzeżeniem dla europejskiej prawicy – od Alice Weidel (szefowej niemieckiej AfD) do Geerta Wildersa, którzy wraz z Orbanem tracą sztandarową postać, a tym samym także narrację o zwrocie na prawo, którego rzekomo nie można odwrócić” – czytamy w „Handelsblatt”.
Strach nie zadziałał
O „historycznej zmianie władzy” pisze także „Der Spiegel”. Jak komentują dziennikarze, „Węgrzy wystrzelili Orbana na Księżyc”. Komentator tygodnika, Jan Puhl, zwrócił uwagę na zaskakująco dobry wynik Magyara na wsi, gdzie do tej pory dominował Fidesz. Magyar nie próbował przekonywać wyborców, że migracja i małżeństwa homoseksualne są dobre, lecz koncentrował się na dobrych rządach i uczciwych przetargach. Strach przed migrantami i przed wojną nie zadziałał w kraju, który zdaniem Transparency International jest najbardziej skorumpowanym krajem UE.
„Wyborcy odrzucili nie tylko Fidesz, ale i cały system Orbana”
Z kolei dziennik „Die Welt” pisze o „politycznym trzęsieniu ziemi”. „Dla Orbana wynik jest katastrofalny. Wyborcy odrzucili nie tylko Fidesz, ale i cały system Orbana” – czytamy w komentarzu.
Zdaniem gazety Węgrzy dali Tiszy silny mandat umożliwiający tej partii przeprowadzenie zasadniczych reform. Należy przypuszczać, że nowy węgierski rząd będzie prowadził zupełnie inną politykę wobec UE. Celem Magyara jest rozwiązanie konfliktu o praworządność.
Magyar ucieleśnia to, kim chcą być Węgrzy
„Europa może odetchnąć” – komentuje wybory pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD. Nowy premier, Magyar, będzie dla Europy „solidnym partnerem, który zakończy blokadę wspólnych decyzji politycznych oraz politykę szantażu w UE. A także usłużne podlizywanie się Rosji”. Orban zrujnował kraj. Węgry straciły wizerunek kraju przyjaznego inwestycjom.
ARD twierdzi, że Magyar wygrał także dlatego, że tak jak Orban, jest konserwatystą. Podobnie jak wielu Węgrów jest bardzo sceptycznie nastawiony do przyjęcia Ukrainy do UE. Magyar ucieleśnia to, czym chce być ogromna większość Węgrów – „dumnym narodem w Unii Europejskiej”.
Redagowała Kamila Cieślik


