
Nie ulega wątpliwości, że kto zdecydował się – najpierw zarwać noc – a następnie poświęcić większość piątku (tj. 30 stycznia), na śledzenie półfinałów Australian Open 2026, nie mógł… lepiej zainwestować swojego czasu.
Novak Djoković i Carlos Alcaraz udowodnili bowiem, że tenis jest absolutnie niezwykłym sportem. Hiszpan i Serb wygrali spotkania, które w niektórych momentach wydawały się wręcz przegrane. A jednak, choć Alcaraz był faworytem w półfinale z Niemcem Alexandem Zverevem, to już doświadczony mistrz z Serbii – ograł Jannika Sinnera.
A to Włochowi dawano zdecydowanie większe szanse na sukces w Melbourne.
Australian Open: Novak Djoković – Carlos Alcaraz w finale w Melbourne!
Spoglądając na oba półfinały, ten pierwszy w kolejności rozpoczął się o 4:30 polskiego czasu. Alcaraz i Zverev stworzyli świetne widowisko, ostatecznie grając grubo ponad 5 godzin. Warto dodać, że pięć setów tego półfinału, to była pierwsza pięciosetówka od przeszło tygodnia. Mecze 1/8 finału i ćwierćfinałowe były bowiem głównie… rozczarowujące swoimi jednostronnymi przebiegami.
Kiedy już jednak Alcaraz i Zverev złapali się za łby, trudno było oderwać wzrok od Hiszpana i Niemca. Choć lider światowego rankingu ATP miał już 2:0 w setach, to ostatecznie Niemiec zdołał odpowiedzieć, doprowadzając do thrillera na korcie główny AO 2026 – czyli Rod Laver Arena.
Po pięciu godzinach i 26 minutach Alcaraz znalazł jednak w sobie więcej sił na domknięcie półfinału na swoją korzyść. Kluczowy okazał się moment przełamania powrotnego z 3:5 na ostateczne 5:5. Zverev nie zdołał się już z tego podnieść. Niemiec, światowy numer 3, przegrał ostatecznie 5:7 i całe spotkanie 2:3.
Dodajmy, że półfinałowa batalia Alcaraza i Zvereva znalazła się w pierwszej piątce najdłuższych meczów w dziejach AO.
Ale to nie był koniec, bo ostatnim akcentem dnia był drugi z półfinałów. Numer 2, czyli Jannik Sinner zmierzył się z Novakiem Djokoviciem. Legendą, która wygrywała turniej w Australii aż dziesięciokrotnie. Tenisista będący numerem 4 na świecie wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. Choć przegrał pierwszą partię 3:6, w kolejnych zdołał konsekwentnie realizować swój plan.
Efekt? Sinner dał się wplątać w grę Djokovicia, a to była najlepsza informacja dla doświadczonego tenisisty z Serbii. Ostatni z wielkich mistrzów – obok Rafaela Nadala i Rogera Federera – wygrał ostatecznie w pięciu setach. Odwracając losy spotkania najpierw z 0:1, a następnie 1:2 w setach. Ostatnią odsłonę wygrywając 6:4.
Serb stanie zatem przed szansą wygrania wielkoszlemowego turnieju po raz 25. To dokonanie, którym nie może się popisać nikt inny w dziejach tenisa, niezależnie od tego, czy mowa o panach, czy paniach. W niedzielę (tj. 1 lutego) może się zatem napisać przepiękna historia z udziałem Djokovicia.
Choć nie ma co ukrywać, choć historia może przemawiać za Serbem, faworytem będzie Alcaraz. Hiszpan to najwyżej rozstawiony tenisista w turnieju, numer 1 na świecie. Motywacja do sukcesu ze strony Djokovicia będzie jednak szczególnie mocna.

