-
Konwencja bońska CMS została poszerzona o 40 nowych gatunków migrujących zwierząt wymagających specjalnej ochrony, w tym puchacza śnieżnego i cenne gatunki rekinów.
-
Puchacz śnieżny, kojarzony z Harrym Potterem, został objęty ochroną z powodu trudnej sytuacji tego gatunku i zmian klimatycznych wpływających na środowisko jego życia.
-
Na liście znalazły się także ariranie i gepardy oraz kilka gatunków ryb, w tym krytycznie zagrożone rekiny młoty; kolejne spotkanie dotyczące listy zaplanowano na 2029 r. w Bonn.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ta konwencja ma kolosalne znaczenia, bowiem łączy różne państwa i to niekiedy z odległych kontynentów w ochronie zwierząt migrujących, zatem przemieszczających się na duże odległości. I takich, w wypadku których ochrona jedynie w jednym państwie nie ma sensu. Tu wymagana jest ochrona kompleksowa.
Polska jest stroną tej konwencji zwanej bońską albo CMS, która została podpisana w Bonn – ówczesnej stolicy Republiki Federalnej Niemiec – w 1979 r. i po czterech latach weszła w życie. W wielu wypadkach – w ostatnim momencie, by ochronić część migrujących zwierząt. Wtedy była jeszcze skromna i ograniczona do kilkunastu gatunków, ale z czasem mocno się rozrosła, do ponad 100 stron załączników i 1200 gatunków. Teraz poszerzono ją o kolejnych 40 gatunków migrujących, które wymagają pilnej ochrony.
Puchacz śnieżny wymaga pilnej ochrony
Cieplejsze zimy przynoszą więcej deszczu i mniej śniegu, niszcząc tunele śnieżne, które są podstawą przetrwania lemingów, głównego źródła pożywienia puchaczy śnieżnych. Bez tych małych gryzoni sowy nie mogłyby przetrwać. Wraz z ocieplaniem się Arktyki, krajobrazy, od których zależą puchacze śnieżne, również znikają. Efekt jest taki, że muszą migrować i dlatego zalatują też do Polski. Konwencja bońska chroni takie migracje.
To ważna konwencja, aczkolwiek bardzo istotne państwa świata nie są jej stroną np. Stany Zjednoczone, a także Japonia czy Chiny. Polska jest stroną konwencji od 1996 r., członkiem Komitetu Stałego Konwencji oraz stroną porozumień dotyczących ochrony nietoperzy (EUROBATS) i małych waleni (ASCOBANS). Chociaż w CMS są braki, to jednak umożliwia ona objęcie protekcją migracji zwierząt i to także takich, w wypadku których nie zakładano, że migrują.

Migrują nawet ariranie, a także gepardy
Takie są wnioski ze spotkania w Campo Grande w brazylijskim Pantanalu, czyli miejscu szczególnym dla przyrody. Tam znajdują się unikalne mokradła Mato Grosso i tam wiele państw świata, w tym Ameryki Południowej udało się przekonać do poszerzenia listy. Znalazły się na niej chociażby ariranie, czyli wielkie wydry południowoamerykańskie, które z migracjami się nie kojarzą. Badania nad ariraniami wykazały, że niesłusznie. Podobnie rzecz się ma z gepardami, także włączonymi do konwencji.
Na listę włączono kilka gatunków ryb, w tym głowomłoty – unikalne rekiny migrujące w wodach świata w ogromnych niekiedy grupach. Rekiny młoty są masowo zabijane dla wątroby, tranu, płetw i innych części ciała, a ich migrację zakłócają statki i zanieczyszczenia środowiska. „Są w poważnych tarapatach” – powiedział Pelayo Salinas de León, ekolog morski z Fundacji Karola Darwina cytowany przez CBS. Wyjaśnił, że niektóre gatunki rekinów młotów są krytycznie zagrożone na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody.
Kolejne spotkanie w celu modyfikacji listy zaplanowane jest na 2029 r., ponownie w Bonn.


